Zaledwie kilka dni po blamażu w pierwszej rundzie play-offów z New York Islanders, Todd Reirden został zwolniony z funkcji trenera Washington Capitals. Decyzja wręcz błyskawiczna i zarazem jasno wskazująca na to, iż w stolicy USA władze organizacji  liczą się z bezlitośnie upływającym czasem.

Zanim pokrótce przyjrzymy się okolicznościom tej decyzji, chciałbym odnieść się do tej lawiny komentarzy utrzymanych w narracji kurr, gdyby zapłacili Trotzowi zamiast wypiąć się na niego tyłkiem, nic takiego by się nie stało, Capitals są sami sobie winni.

Odkąd Barry’ego nie ma już w DC (całe dwa lata), w świadomości zdecydowanej większości kibiców dominuje przekonanie, że Capitals postąpili podle, nieelegancko, ze wszech miar źle i niewłaściwie.

Prawda jest nieco inna. Barry Trotz przystępując do zwycięskiej kampanii 2017/18, był solidnie dotknięty pewnym faktem, mianowicie brakiem propozycji nowego kontraktu. Tak więc swój ostatni rok z kończącej się czteroletniej umowy podpisanej w maju 2014 roku, rozgrywał jako trener pozostawiony na stanowisku w myśl zasady „zobaczymy, co będzie dalej”. I nie ma w tym niczego szokującego, ponieważ na jakiej podstawie zarząd Stołecznych miał obdarować Kanadyjczyka kolejną umową? Owszem, bez dwóch zdań, jakość gry Capitals uległa wyraźnej poprawie (zwłaszcza nastawienie mentalne i dyscyplina), ale jedyne, co naprawdę ma znaczenie, to REZULTATY w play-offach, a tych dalszym ciągu nie było. 2015? Kompromitująca porażka w drugiej rundzie z New York Rangers (prowadząc w serii 3-1). 2016? Porażka w drugiej rundzie z Pittsburgh Penguins (4-2). 2017? Znowu druga runda, znowu Pingwiny, i znowu porażka – tym razem w stosunku 4:3.

2018 był – jak na standardy Waszyngtonu – całkowitą anomalią. Owieczkin i spółka nie zbudowali swojego pomnika z roku na rok zachodząc coraz dalej. Po prostu nic nie wskazywało na to, że sprawy zmierzają w dobrym kierunku. Z miejsca totalnych chokersów i pośmiewiska wskoczyli na poziom mistrzów. Na ten scenariusz złożyło się mnóstwo różnych czynników, w tym rzecz jasna ręka trenera.

Barry Trotz po odprawieniu Blue Jackets w pierwszej rundzie mistrzowskiego podejścia wypowiedział w kierunku Johna Tortorelli takie oto słowa: I’m gone, I’m gone, I’m not coming back. Wtedy prawdopodobnie sam jeszcze nie wiedział, że ucieknięcie spod topora CBJ uruchomiło szaloną sekwencję, zakończoną dopiero wzniesieniem Pucharu. Pucharu, który mocno skomplikował przyszłość okrąglutkiego szkoleniowca. Trotz był mentalnie przygotowany na odejście, aż tu nagle bum, historyczny sukces.

Dopiero wtedy dowiedzieliśmy się o uzgodnionej w 2014 roku i zaakceptowanej

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
Idea Bank: 84195000012006351270730001

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na redakcja@nhlw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł

1 KOMENTARZ

  1. Dzięki za podsumowanie całej tej sytuacji (również w kontekście odejścia/nie dogadania się Trotza z klubem). Nasunęła mi się pewna sprawa – czy to nie jest tak, że nieco za dużo krytyki poszło na Reirdena? Owszem, może brakowało mi charyzmy i za bardzo skupiał się na słupkach statystyk, ale moim zdaniem spory problem leży też po stronie zawodników – mówię o tym “nasyceniu”. Może brak większej presji przyczynił się do tego, że źle układała im się współpraca z trenerem, że mniej czasu podczas przerwy poświęcili na treningi (w regular season wyglądali w porządku moim zdaniem), że postawili na indywidualność, co nie wystarczyło przeciwko żelaznej taktyce Isles. Nie pomijałbym też tragicznej postawy Holtby’ego – przez cały sezon dawał podstawy do tego, żeby go nie wystawiać na play-off. Ciekawe czy to też nie jest kwestia trenerów asystentów (od bramkarzy), których Trotz “zabrał” przecież ze sobą.