Przed sezonem ukułem śmiałą tezę, że być może żaden trener nie straci pracy w tym sezonie. Zrobiłem tak z wielu powodów: po pierwsze, w bardzo wielu klubach całkiem niedawno doszło do zmian. Po drugie spodziewałem się, że większość zespołów o wielkich aspiracjach będzie grała mniej więcej na miarę oczekiwań, po trzecie: ewentualne kłopoty wróżyłem ekipom, których szkoleniowcy cieszą się ogromnym zaufaniem managementu lub nawet samych właścicieli i ewentualna wpadka nie poskutkuje utratą pracy. Stworzona wizja okazała się być scenariuszem pisanym przez pryzmat różowych okularów. W środę jako pierwszy posadę stracił sam Mike Babcock z Toronto Maple Leafs.

Potrzebowaliśmy sześciu tygodni rozgrywek, by pożegnać pierwszego szkoleniowca, i to od razu takiego ze ścisłej czołówki płac, o niemal nieskazitelnej renomie, w dodatku pracującego w największym hokejowym „cyrku” w całej NHL. Należy podkreślić, że o gorącym krześle pod Mike’em Babcockiem mówiło się już od co najmniej kilku miesięcy. W samym Toronto nie brakowało głosów nawołujących do jego zwolnienia już w ubiegłym sezonie, a po kolejnej rozczarowującej porażce w pierwszej rundzie play-off krytyka jeszcze nabrała na intensywności. Babcock przetrwał, acz wiele zdarzeń wokół niego wskazywało na poważną utratę wpływów wewnątrz klubu. Nie jest żadną tajemnicą, że pomiędzy wizją młodego menedżera Kyle’a Dubasa a „staroszkolnym” podejściem Mike’a Babcocka od początku występował dość znaczący rozdźwięk. Mówiąc wprost – każdy ciągnął wózek w inną stronę.

Dubasowi od początku pracy w poważnym hokeju przeświecała idea budowania drużyny niemal wyłącznie w oparciu o talent i umiejętności, podczas gdy Babcock konsekwentnie wymagał od swojej drużyny grindingu, fizycznej pracy na bandach, preferował nieco twardszy styl gry. Domagał się zgoła innej konstrukcji kadry Klonowych Liści – cały czas z utęsknieniem wypatrywał zadaniowców na miarę grających dla niego jeszcze w Detroit: Krisa Drapera, Darrena Helma, Dana Cleary’ego czy Justina Abdelkadera. Tymczasem w Toronto przy każdej okazji tego typu graczy mu odbierano, zwłaszcza po awansowaniu Dubasa na stanowisko menedżera. Odeszli m.in. Matt Martin, Leo Komarov, Connor Brown, a do bottom lines tylko tego lata przyszli gracze o całkowicie innym, bardziej ofensywnym profilu: Jason Spezza, Kenny Agostino, Pontus Aberg czy promowani młodzi hokeiści jak Dmytro Tymaszow, Ilja Michiejew czy Nic Petan.

Możemy się tylko domyślać, jak powyższe ruchy komentował Babcock siedząc w domowym zaciszu w towarzystwie małżonki. A przecież to nie były jedyne zmiany. Również latem Leafs dokooptowali do sztabu trenerskiego Paula McFarlanda, Dave’a Hakstola i Andrew Brewera – o żadnym z nich nie da się powiedzieć, by byli to ludzie Babcocka. Wszyscy wokół doskonale zdawali sobie sprawę, że margines błędu Mike’a jest niezwykle wąski, co więcej: że na dłuższą metę nie ma szans wygrać filozoficznego starcia ze swoim przełożonym, lecz mimo to możemy mówić o niespodziance, iż gilotyna spadła na jego kark tak szybko.

Na czym polega zaskoczenie? Ano na tym, że

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni50 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni90 zł
Anuluj

7 KOMENTARZE

  1. Dobra decyzja. Zwolnienie wisiało w powietrzu od jakiegoś czasu i wydaje się że Dubas wstrzelił się w odpowiednim momencie. Jest aż nadto czasu żeby efekt nowej miotły podziałał i udało się uratować sezon. Keefe też wydaje się sensownym wyborem, plus jako „człowiek stąd” dostanie na początku większy kredyt zaufania co na bank mu się przyda.

     
    • No właśnie mnie zastanawia ten „odpowiedni moment”. Przecież czuli podskórnie, że Babcock to nie jest „ten” trener, że nie zgrywają się pomysłem, że to na dłuższą metę się ze sobą gryzie… Sam Shanny mówił, że kiedy w głębi serca wiesz co trzeba zrobić to nie warto zwlekać. W myśl tej zasady należało się pożegnać np. pół roku temu, prawda? Ponadto jestem przekonany, że gdyby zaczęli sezon nieco lepiej to Babs do końca sezonu pracowałby z Toronto. Widzę tu pewną niekonsekwencję.

       
  2. Lubię Babsa, choćby za jego głębokie, przenikliwe spojrzenie i komiczne miny.
    Twierdzenie że Mike odnosił sukcesy na niwie reprezentacyjnej to oczywiście prawda, tylko że z tamtym składem sukces odniósł by każdy na tym stołku ……….
    Mierziło mnie bezgraniczne uwielbienie działaczy reprezentacji Kanady w Mike`a. Już w 2014 team Kanada w Soczi powinien prowadzić Quenneville który sprawdził się bardziej na dużo cięższym terenie – klubowym.
    Zatem Seatlle i powrót na zachód?

     
    • Sukcesy z Kanadą w dużej mierze wpływają na reputację Babsa, jak zaznaczyłem wyżej jego osiągnięcia z ostatniej dekady w NHL są co najwyżej przeciętne. Z ostatnich 9 serii w play-off wygrał tylko raz! Ok, dysponował najpierw starzejącymi się Red Wings, bardziej skupionymi na samym udziale w play-off niż realnej w nich walce, a potem poszedł do młodych Leafs, w których za pierwsze 2-3 lata nie można mieć o nic pretensji, ale już te dwie porażki z Bostonem rzucają spory cień… Co do Team Kanada – zasadniczo chciałbym się zgodzić, rozum podpowiada, że ten zespół do sukcesów poprowadziłbym ja w duecie z redaktorem Ziętkiem (a ten byłby potrzebny tylko dlatego, że ma licencję UEFA A), z drugiej strony teza jest nieweryfikowalna. Babs wygrał i nikt mu tego nie zabierze, można sobie tylko gdybać co by było pod batutą Coacha Q, AV czy kogokolwiek innego z ówczesnego trenerskiego topu.

       
  3. I doczekalismy sie, czy za pozno czy za wczesnie to sie okaze. Ja sam bylem za zatrudnieniem MB ale ostatni rok pokazal ze gracze i management to nie jego para kaloszy. Powszechnie znana upartosc MB, brak zmian i podejscia do sposobu ustawienia druzyny i graczy mu nie pomogla. Mozna powiedziec ze zawodnicy grali jak im to nakreslil MB, chyba niezbyt pasujaca taktyka do zawodnikow jacy pojawiali sie w ostatnich dwoch latach w TML. Teraz ci sami zawodnicy pod wodza nowego trenera moze osiagna sukces (druga runda PO) 13 z nich bylo juz zawodnikami SK w ciagu ostatnich kilku lat wiec znaja jego styl.
    Mozna jeszcze zapytac czy wymiana Lou Lamoriello na K.Dubas nie byla za wczesnie, ze moze Lou zawarlby lepsze umowy z wielka trojka? Moze Leafs nie byliby w ciemnej ze tak powiem jamie 😉 jesli chodzi o backup goalie? Ale to juz gdybanie.
    Pozdrawiam.