Historia dnia: Fiński kopciuszek nie dał się zjeść rosyjskiemu niedźwiedziowi

Czterdzieści trzy zdobyte gole do meczu półfinałowego, skład w którym brakuje może dwóch, trzech nazwisk, by uznać go za najsilniejszy możliwy. Rosjanie zdawali się pewniakiem do wielkiego finału tegorocznych mistrzostw, ale jednak w nim nie zagrają, bo znów dali się zaskoczyć, jeszcze bardziej niepozornym niż zazwyczaj, Finom. No dobra, przegrali z nimi sparing w cyklu EHT, widzieli jak zaskoczyli Szwedów w ćwierćfinale, ale przecież nawet ja sam sądziłem, że jednak dwa cuda mecz po meczu, to jednak trochę za dużo. Chociaż z drugiej strony, Finowie jak mało kto potrafią od czasu do czasu zszokować wielką Rosję. Przypomina mi się od razu pamiętny półfinał MŚ 2007 w Moskwie i szokująca porażka gospodarzy po golu Mikko Koivu z dogrywki. Wszyscy pewnie pamiętamy ćwierćfinał igrzysk olimpijskich w Soczi z 2014. Kluczem dla Finów jak zawsze w takich meczach było trzymanie wyniku na styku, 0:0 jak najbardziej w porządku i ofiarna, sumienna praca na lodzie wszystkich czterech formacji. To wszystko było, powiem nawet, że było sporo więcej, bo podopieczni Jukki Jalonena wcale nie zamierzali się tylko bronić. W początkowych fragmentach, to oni byli bliżej zdobycia bramki, bardzo często zamykając rywala w jego strefie. Kiedy w końcu w trzeciej tercji im się to udało i wyszli na najskromniejsze możliwe prowadzenie, można było wyczuć, że Rosja już nic z tym nie zrobi. “Sborna” jak mało która ekipa nie lubi, gdy mecz nie układa się po jej myśli. Granie z niesamowicie przemieszczającymi się w defensywie Finami, musiało być dla nich szalenie frustrujące. Coś musi być w tym słowackim powietrzu. Ostatni wielki sukces fińskiego hokeja, jest związany z czempionatem w Koszycach i Bratysławie z 2011 roku. Wtedy też trenerem był Jalonen, wtedy też w półfinale jego Finowie zaskoczyli Rosję. Co prawda w finale nie będzie Szwecji, ale przecież i ta została już wyeliminowana po drodze. Czy kopciuszek postawi kropkę nad “i” ?

Interwencja dnia: Andriej Wasilewski

Te interwencje w stylu skorpiona w wykonaniu bramkarza Tampa Bay Lightning znamy świetnie z rozgrywek NHL. Mało który bramkarz na świecie jest lepiej przygotowany atletycznie niż Rosjanin i chyba żaden inny lepiej nie czuje krążka, gdy ma go już za sobą. Jakim cudem to nie wpadło do bramki? Pozostanie to tajemnicą Wasilewskiego. Rzecz działa się w początkowych fragmentach spotkania, gdy Finowie bardzo odważnie grali do przodu i nawet uzyskali pewną przewagę. Swoją drogą, gdyby to wpadło, mecz mógłby się potoczyć zupełnie inaczej, może nawet wcale nie gorzej dla Rosjan…ale tego się już nie dowiemy

Brakarz dnia: Kevin Lankinen

Rosyjskiego vis a vis przyćmił jednak tego dnia bramkarz Finów, Kevin Lankinen, który te 42 obronione strzały i czyste konto z takiego meczu na pewno będzie uważał za swój najlepszy występ w dotychczasowej karierze. Lankinen zrobił tego dnia wszystko, czego można by było wymagać od bramkarza. Wiadomo, że bez dobrego występu gracza na tej pozycji nie jest możliwe, by ekipa mająca dużo mniejsze możliwości ofensywne wygrała taki mecz. Przed meczem rosyjskie media zgodnie okrzyknęły go mianem bramkarza przeciętnego, ale czy można je tak bardzo winić? 24-latek przewijał się gdzieś przez reprezentacje młodzieżowe, ale na dobrą sprawę tu na Słowacji zagrał swoje pierwsze mecze o stawkę w reprezentacyjnych brawach. Nawet na poziomie AHL trudno powiedzieć, by był to bramkarz ustabilizowany. W ostatnich latach fiński hokej przeżywa pewien kryzys związany z tą pozycją, z której przecież przez lata słynął, ale jednak gdybyśmy ustawili wszystkich fińskich bramkarzy w jakimś jednym rankingu, to wątpię, by ktokolwiek z nas miał Lankinena w swoim top 10. Ja sam nie byłem nawet przekonany, że to on powinien być starterem spośród trzech bramkarzy, którzy na Słowację pojechali. Ot, jeszcze jeden bohater, którego Finowie wyjęli gdzieś z kapelusza. No, ale przecież okazje tworzą wielkie momenty. Sport cały czas na nowo nas tego uczy.

Gol dnia: Marko Anttila

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj

2 KOMENTARZE