Dwa dni temu hokejowy świat obiegła wieść o śmierci Teda Lindsaya. Napisać o nim „wybitny”, „niesamowity”, „legendarny”, „jedyny w swoim rodzaju” czy „tworzący historię”, to jak nic nie napisać. Był bowiem nie tylko świetnym graczem, ale kimś, kogo z powodzeniem możemy określić mianem kreatora hokejowej rzeczywistości, dzięki której NHL stawała się ligą, jaką znamy dzisiaj. Zapraszam na podróż przez jego barwne życie i zerknięcie na spuściznę, którą nam zostawił i o której tak chętnie w ostatnich godzinach wypowiadali się byli oraz obecni gwiazdorzy hokejowych tafli, dziennikarze oraz zwykli kibice.

Pochodził z rodziny, w której hokej był codziennością. Jego ojciec Bert występował jako golkiper w zespołach z Renfrew i Victorii, by pod koniec swojej zawodowej kariery związać się z Montreal Wanderers. Był na lodzie, gdy ekipa z Quebecu wygrywała pierwszy w historii mecz rozegrany w ramach nowo powstałej ligi NHL. Gdy kończył swoją przygodę ze sportem, miał 38 lat. Syna Roberta Blake’a Theodore’a przywitał na świecie jednak dopiero sześć lat później. Szybko miało się okazać, że mały Ted, który był najmłodszym z dziewięciorga rodzeństwa, któremu przyszło dorastać w ciężkich czasach Wielkiego Kryzysu, ma szansę na znacznie większą karierę niż to miało miejsce w przypadku jego ojca.

Ted Lindsay nigdy nie imponował warunkami fizycznymi. Jeździć na łyżwach nauczył się dopiero w wieku 9 lat, do tego korzystając z za dużych butów należących do jednego ze starszych braci. Zawsze pozostał małym Tedem. Gdy wkraczał do NHL w połowie lat 40. minionego stulecia jego 173 cm wzrostu nie były niczym niezwykłym, ale przy wielu rywalach wyglądał zawsze niczym młodszy brat. Od czasów juniorskich przemykał błyskawicznie obok rywali, bombardując przy tym regularnie ich bramkę. Już wtedy dawał o sobie znać też jego charakter – niezwykłego walczaka, dla którego żadnym ograniczeniem nie były warunki fizyczne. Takiego poznali go w Kirkland Lake, gdzie zaczynał swoją przygodę na lodzie, takim oklaskiwali go fani Oshawa Generals, gdy prowadził ich ulubiony zespół do triumfu w Memorial Cup w 1944 roku.

Świetnie prezentującego się na tle rówieśników z Ontario 19-latka dostrzeżono szybko w gronie menedżerów NHL. Choć najbliżej było mu oczywiście do Toronto Maple Leafs, skorzystał z zaproszenia Jacka Adamsa i dołączył do Czerwonych Skrzydeł, przyjmując ofertę testów w tym klubie. W tym momencie dołączył do listy śmiertelnych wrogów Conne’a Smythe’a. Legendarny menedżer Klonowych Liści był przekonany, że każdy utalentowany chłopak z Ontario powinien w pierwszej kolejności starać się o miejsce w jego zespole. Przez lata nie potrafił Lindsayowi wybaczyć decyzji o

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni15 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni39 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni72 zł
Anuluj