Motyw dnia: sześć dogrywek, dwie serie karnych

Dzień jak z mokrego snu Gary’ego Bettmana. Mówię o czwartku, który niestety uciekł nam przez palce, dlatego też dopiero dziś zabieramy się za jego podsumowanie. Na 14 spotkań rozegranych 7 lutego aż 8 z nich wymagało dodatkowego czasu gry, ergo z 28 drużyn zapunktowały aż 22 teamy… W tabeli zmieniło się niewiele, chociaż kilka wyników w ostatecznym rozrachunku na początku kwietnia może mieć znaczenie. Mówię tu o wygranej Caroliny nad Buffalo, acz uwagę zwraca również przerwana seria zwycięstw Philadelphii Flyers. Nic bardziej nie pasuje do NHL niż fakt, że zatrzymali ich najsłabsi w lidze Los Angeles Kings.

Manto dnia: Ian Cole od Toma Wilsona

Och. Zadzieranie z Tomeczkiem Wilsonem zaczyna być naprawdę niebezpiecznym sportem. Zwłaszcza, jeśli nazywasz się Ian Cole i o pięściarstwie nie masz większego pojęcia. Okropne młócka, a wszystko zaczęło się od brudnego ataku Cole’a na Jewgienija Kuźniecowa. Co by nie mówić o Wilsonie, ostatnio nabrał niesamowitej pewności siebie, chyba sam zaczyna wierzyć w swoją reputację ligowego postrachu.

Ciosy na szczękę zbierane przez Cole’a to jednak nic w porównaniu z ciosem przyjętym przez całą drużną Avs. Kiedy dogonili stan meczu z 1:3 na 3:3 wydawało się, że jako ekipa będąca na fali wygra to spotkanie, tymczasem na 48 sekund przed końcem dogrywki załatwił ich Jewgienij Kuźniecow. 15. porażka Colorado w 18. ostatnich spotkaniach. Cóż więcej dodawać?

Złośliwość dnia: Gritty do komentatorów LA

Jest i on. Ostatnio znowu jakby aktywniejszy. Gritty w trakcie rozgrzewki przed meczem Flyers-Kings postanowił zostać bohaterem pierwszego planu w transmisji kalifornijskiego Fox Sports. Wpakował się przed dziennikarzy, poświrował w swoim stylu, a na koniec spryskał panów z Foxa serpentyną w sprayu:

Czy cwaniactwo Gritty’ego sprawiło, że karma wróciła i Flyers przegrali? Moja kolumna:

A całkiem poważnie – Lotnicy kiedyś musieli przegrać. Czemu nie więc z ostatnio niezłymi Kings, w dodatku wtedy, gdy wystawili do gry Anthony’ego Stolarza? Kings już tylko 5 punktów od play-off, ha!

Oszczędności dnia: Maple Leafs jadą metrem

Spokojnie, to nie żadna wariacja na temat łódzkich przepychanek, że ŁKS jeździ Uberem, bo nie stać go na taksówkę, a Widzew sądzi, że in vitro to nazwa pizzerii. Toronto to bodaj najbogatszy klub w NHL, jednak tym razem hokeiści Leafs faktycznie wsiedli do publicznej komunikacji niczym “zwykli” obywatele.

Klonowe Liście w czwartek zorganizowały trening na świeżym powietrzu, na lodowisku umiejscowionym na Skwerze Nathana Phillipsa w Toronto. Piękna sceneria, masa kibiców, coś zupełnie odmiennego. Świetna inicjatywa. Czujecie to? Jedziecie sobie jak zawsze do roboty – rutynka, słuchawki w uszach, w ręce może jakaś kawa albo książka. Lekko przymulony, może trochę senny (czy tylko ja tak mam w pociągu/tramwaju/autobusie?), a tu nagle w twój wagon wpada banda 25 gości w pełnym hokejowym rynsztunku… Kosmos.

Stroje dnia: Lightning jak Polonia Warszawa

Prawdziwe “Czarne Koszule”, a nawet i czarne spodnie, getry. A więc właściwie All Blacks, czyli reprezentacja Nowej Zelandii w rugby. Tak oto prezentują się nowe, alternatywne stroje Tampa Bay Lightning zaprezentowane na meczu Bolts z St. Louis Blues. Nigdy nie spotkałem się z sytuacją, by jakikolwiek zestaw ciuchów spotkał się ze zgodną reakcją środowiska. Zawsze znajdą się zwolennicy, zawsze znajdą się krytycy. Jako fan czerni pod każdą postacią jestem “za”, choć nie sposób zignorować fakt, że w ostatnich kilku latach ligowi dizajnerzy bardzo silnie skręcili w kierunku tego koloru. Przestaje to być jakkolwiek oryginalne.

Debiut trzeciego zestawu nie wypadł najlepiej. Tampa przed własną publiką nie strzeliła ani jednego gola! W bramkarskim pojedynku Wasilewskiego z Binningtonem lepszy okazał się człowiek z Richmond Hill. Kolejna przedziwna bramkarska historia tego sezonu. 25-letni facet, czyli już teoretycznie ukształtowany bramkarz, bez przebłysków w dotychczasowej karierze przed sezonem był nr 4 w depth chart Bluesmanów. W 10 startach ma 8-1-1, 93,1% sv, 2 czyste konta. Bądź tu mądry. Jednej interwencji zabrakło Wasilewskiemu – mam wrażenie, że mógł spisać się lepiej. Więcej za to nie mógł zrobić Kuczerow, który i tak wracał w ekspresowym tempie. Początkowo sądziłem, że zdąży zatrzymać Schenna:

 

Krytyka dnia: Sam Reinhart o bramkarzach Buffalo

Bardzo zirytowany po meczu Hurricanes-Sabres był Sam Reinhart. Napastnik Szabel wrzucił pod autobus swoich bramkarzy, Linusa Ullmarka i Cartera Huttona. Akurat w kontekście meczu z Caroliną miał sporo racji, wszak porażka 5:6 po dogrywce w tak istotnym meczu bardzo boli, ale dawno nie widzieliśmy takiego cytatu, prawda? Koledzy zwykle stają w obronie swoich ludzi, częściej spotykamy się z wypowiedziami, kiedy ktoś bierze odpowiedzialność na swoje barki. Tu Reinhart nie zostawił suchej nitki.

Z tego meczu zapamiętam jednak przede wszystkim bramkę Jeffa Skinnera. Mniejszy o pół głowy, lżejszy o dwie kategorie wagowe od Faulka i tak dał radę nawinąć/upchnąć obrońcę Caroliny. Kapitalny gol, kto by pomyślał, że Skinner potrafi być aż takim power forwardem?

Pielgrzymka dnia: Evan Rodrigues do boksu

Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie wracał do domu mniej więcej w taki sposób w niedzielę nad ranem:

 

Wyjście dnia: Matthew Barzala z boksu kar

Wrócił Cory Schneider, więc w ciemno można było postawić na porażkę Devils. Tak to działa, prawda? Wiem, złośliwość. A tak naprawdę to bardzo lubię rudowłosego golkipera Diabłów i trochę pęka mi serce po każdej kolejnej porażce. Zwłaszcza, kiedy gra tak dobrze jak z Islanders. Wpuścił tylko jedną bramkę, w dodatku miał mnóstwo pecha. Mat Barzal akurat opuszczał boks kar, wyjechał na sytuację sam na sam i pięknie podniósł krążek backhandem nad Schneidsem.

Tylko jeden gol Diabłów, porażka po karnych 1:2. Wypadałoby nieco mocniej wspomóc swojego bramkarza. Licznik Cory’ego wciąż bije, 19. mecz bez wygranej z rzędu… W moim notatniku zaplusował również Barzal, duża klasa:

Kolizja dnia: Jason Zucker wpycha Krisa Russella na bramkę / https://www.youtube.com/watch?v=ib1o9yXbNUM

Rozczarowanie dnia: poczuł David Rittich / https://www.youtube.com/watch?v=FM-_o_SuVe8

Dziwactwo dnia: gol Predators na 1:0 ze Stars

Jak mówi klasyk: THE BEAUTIFUL GAME

Popatrzmy: Fiala wrzuca krążek spod bandy, ten odbija się od głowy odwróconego tyłem do akcji Craiga Smitha za bramką Stars(!), uderza w tył maski Chudobina(!!), Rosjanin czuje, że coś się święci i próbuje łapać go za plecami niefortunnie wbijając gumę do własnej bramki(!!!). I niech ktoś próbuje mnie przekonać, że w hokeju cokolwiek można poukładać lub zaplanować. Co najwyżej da się ograniczyć…

Ofensywa dnia: Canadiens i ich 55 strzałów

Świetny mecz Montrealu czy fatalne spotkanie w wykonaniu Winnipeg Jets? Punkt widzenia ewidentnie zależy od punktu siedzenia:

Kapitalny cytat z trenera Jets. Montreal rozstrzelał Odrzutowce 5:2 oddawszy aż 55 strzałów. Najlepszy mecz Habs w sezonie.

Impreza dnia: Baw się jak w dziewięćdziesiątym czwartym

Nowy Jork umie w imprezy, wiadomo. W jedynym piątkowym spotkaniu NHL Rangers podjęli Hurricanes. Mecz rozpoczął się dopiero o 2:00 polskiego czasu, gdyż półtorej godziny wcześniej w Madison Square Garden odbyła się ceremonia czcząca 25-lecie ostatniego, wyjątkowo symbolicznego Pucharu Stanleya dla Strażników. Ekipa dowodzona przez Richtera, Messiera, Leetcha i Gravesa przełamała 54-letnią klątwę. Do dziś mistrzowska ekipa ma wyjątkowy status w mieście. Wszystko fajnie, jako fan Rangers trochę się wzruszyłem, przyjemnie było jeszcze raz przypomnieć sobie tę historię, choć znam ją na pamięć. Z drugiej strony mój wewnętrzny maruda myśli sobie: rany, 25 lat temu to już prehistoria. Kibice urodzeni po tym sukcesie dawno są pełnoletni. Może pora przestać bić w sentymentalne tony i skupić się na przyszłych sukcesach?

Na lodzie doszło do klasycznego “złożenia jaja”. Rangers przegrali u siebie z Hurricanes, co poprzednio wydarzyło się w 2011 roku. Cokolwiek się działo Strażnicy zawsze mogli liczyć na punkty z Caroliną. Nie tym razem. Po przeraźliwie nudnym meczu goście wygrali 3:0, po dwóch golach do pustej bramki. Andriej Swiecznikow miał 11 lat, gdy ostatnio Huragany wygrały na wyjeździe w NY, a tu samemu strzelił bramkę. Fakty nie kłamią: Carolina to najlepszy team NHL w 2019 roku.

Na sam finisz Zmiany popatrzcie sobie na Jaccoba Slavina. Kozak. Defensywa przez duże “D”.

Wyniki z 7 lutego:

Buffalo Sabres – Carolina Hurricanes 5:6 OT
Florida Panthers – Pittsburgh Penguins 3:2 OT
New Jersey Devils – New York Islanders 1:2 SO
Philadelphia Flyers – Los Angeles Kings 2:3 OT
Washington Capitals – Colorado Avalanche 4:3 OT
Detroit Red Wings – Vegas Golden Knights 3:4
Montreal Canadiens – Winnipeg Jets 5:2
Ottawa Senators – Anaheim Ducks 4:0
01:30 Tampa Bay Lightning – St. Louis Blues 0:1 OT
02:00 Minnesota Wild – Edmonton Oilers 1:4
02:00 Nashville Predators – Dallas Stars 3:2 OT
02:30 Chicago Blackhawks – Vancouver Canucks 4:3
03:00 Arizona Coyotes – Columbus Blue Jackets 2:4
03:00 Calgary Flames – San Jose Sharks 2:5

Wyniki z 8 lutego:

New York Rangers – Carolina Hurricanes 0:3

Co dalej:

19:00 Boston Bruins – Los Angeles Kings -:-  TVP SPORT
19:00 Buffalo Sabres – Detroit Red Wings -:-
19:00 New Jersey Devils – Minnesota Wild -:-
19:00 Philadelphia Flyers – Anaheim Ducks -:-
20:00 St. Louis Blues – Nashville Predators -:-
20:00 Ottawa Senators – Winnipeg Jets -:-
22:00 Arizona Coyotes – Dallas Stars -:-
01:00 Edmonton Oilers – San Jose Sharks -:-
01:00 Montreal Canadiens – Toronto Maple Leafs -:-
01:00 Tampa Bay Lightning – Pittsburgh Penguins -:-
01:00 Washington Capitals – Florida Panthers -:-
04:00 Vancouver Canucks – Calgary Flames -:-
04:00 Vegas Golden Knights – Columbus Blue Jackets -:-

Wyjątkowy dzień dla Kanady oraz elitarny kalendarz dla fanów w Europie. Kanadyjczycy obchodzą dziś bowiem Hockey Day in Canada. Obchody trwają od samego rana w każdej nawet najmniejszej miejscowości, telewizyjne relacje będą trwać przez cały dzień, wszak na rozkładzie wszystkie ekipy z Kraju Klonowego Liścia. A my, Europejczycy możemy zasiąść przed ekranami już o 19 i z drobną przerwą między 24 a 1 oglądać NHL ciurkiem do rana. Niebo.