We wrześniu cały hokejowy świat dowiedział się, że jeden z fińskich napastników NHL, a konkretnie Jori Lehtera , podobno nie chcący sprowadził na siebie bardzo poważne kłopoty. Mimo dużych pieniędzy, sławy i życia w dostatku wielu zawodników próbuje wstrzyknąć sobie nieco adrenaliny na różne sposoby – między innymi przez różne formy nielegalnej działalności. Najwyraźniej taką potrzebę odczuwał Fin grający na co dzień w Philadelphia Flyers. Choć lada moment może okazać się, że nie będzie on grał, ale siedział – i to nie na ławce, ale na pryczy.

To miały być białe święta…

Dla wielu potencjalnych klientów jednej z wielu mafii narkotykowych na świecie. Zawodnik Flyers stał się we wrześniu tego roku pośrednim bohaterem jednej z większych afer narkotykowych w Finlandii. W jego chacie górskiej niedaleko Helsinek bawiło się około 20 osób, które były obserwowane przez policję. W momencie wejścia do domu okazało się, że część jest pod wpływem narkotyków, ale  oprócz tego na miejscu zabezpieczono 2 kilogramy środków przeznaczonych na czarny rynek.  Lehtera miał szczęście, że nie było go wtedy ani w chatce, ani nawet w kraju, natomiast policja od razu skontaktowała się z odpowiednimi służbami w USA i Jori momentalnie został zaproszony do składania zeznań, a podczas przesłuchania zapewniał o swojej niewinności i całkowitej niewiedzy o procederze, jaki uskuteczniany jest w jego przybytku. Sprawa przycichła i wydawało się że 30-latek będzie mógł przynajmniej dokończyć ostatni rok swojej umowy z Lotnikami. Nic podobnego.

Co stało się potem?

Śledztwo trwa w najlepsze, a medialny wydźwięk całej sprawy, ze względu na znaną postać Lehtery, każe organom ścigania działać dużo sprawniej, niż zazwyczaj. Kilka w połowie grudnia, prokurator, który zajmować będzie się skarżeniem i próbą skazania potencjalnych członków mafii narkotykowej, Antti Virtanen, postawił w stan oskarżenia hokeistę oraz 21 innych osób, co do których istnieją realne podejrzenia w sprawie. Należy pamiętać, że niegroźnie jak na mafię brzmiąca ilość 2 kilogramów narkotyków (konkretnie kokainy) oznacza w Finlandii sprzedaż na poziomie 650 tysięcy Euro (należy pamiętać, że ze względu na system podatkowy w Suomi, w wielu miejscach w kraju narkotyki są tańszą używką, niż piwo). Zgodnie z prawem Finlandii, posiadanie nawet niewielkiej ilości nielegalnej substancji, a nawet nieudana próba jej pozyskania jest przestępstwem narkotykowym.

Co stanie się w najbliższych dniach?

Pierwsze przesłuchania w sprawie odbędą się 31 grudnia, ale według doniesień, los zawodnika nie będzie jeszcze wtedy w żaden sposób przesądzony. Jako, że póki co uważany jest za drugoplanową postać w całym spisku, Lehtera będzie czekać na swoją kolej do przesłuchań. Przed nim, tłumaczyć będzie się pozostałe 21 osób, które zostało złapanych przez policję w jego posiadłości. Oczywiście, nawet w przypadku niewinności zawodnika, nie będzie on do tego czasu grać w hokeja, a jego przyszłość w NHL maluje się w bardzo ciemnych barwach. Sam hokeista będzie przesłuchiwany najprawdopodobniej w styczniu, a jego udział w cały procederze wydaje się bardzo prawdopodobny. Lehtera może być niewinny jeśli chodzi o zarzut rozprowadzania czy tak zwanej „dilerki”, natomiast istnieje prawdopodobieństwo, że może zwyczajnie być wyżej postawionym w hierarchii członkiem organizacji przestępczej.

Ostatnie spotkanie hokejowe napastnik rozegrał w listopadzie tego roku, kiedy to jego Flyers ulegli Canucks 1-5. Nie zdobył w tym miesiącu ani jednego punktu, a w całej dotychczasowej kampanii ma tych oczek zaledwie 3. Lehtera jest związany ostatnim rokiem umowy z drużyną Filadelfii i wszystko wskazuje na to, że Lotnicy nie skorzystają już z jego usług. Nawet w przypadku niewinności zawodnika, hokeista gra wolno, niedokładnie i na dzień dzisiejszy stanowił raczej obciążenie, niż wzmocnienie.