1/2 rundy regularnej już od prawie dwóch tygodni za nami. Kto po tej już sporej dawce hokeja w tym sezonie wyróżnił się indywidualnie? NHL w PL postanowiło „rozdać” nominacje i nagrody indywidualne. Wskazujemy więc potencjalnych zwycięzców nagród Vezina, Norris, Calder, Jack Adams i Hart.

Vezina: Rinne, Gibson, Andersen

Gdybym miał obstawić dorobek życia (czyli zdezelowane auto i 8,50 w lewej kieszeni) na to, który bramkarz z ubiegłorocznej trójcy nominowanych do nagrody najlepszego golkipera sezonu z tego grona wypadnie, najpewniej wskazałbym Pekkę Rinne. Starszy o przeszło dekadę od swoich konkurentów – Andrieja Wasilewskiego oraz Connora Hellebuycka – właśnie z tytułu zaawansowanego wieku wyglądał na oczywistego kandydata. Tymczasem to przedstawiciele nowej fali mają znacznie większe problemy. Wasilewski opuścił grubo ponad miesiąc z powodu kontuzji, a Hellebuyck spisuje czy też spisywał się po prostu przeciętnie.

Rinne ani trochę nie spuścił z tonu. Cały czas romansuje ze średnią obron na poziomie 92%, statystycznie traci 2.31 gola/mecz (tylko 65GA w 30 rozegranych meczach!). Wypracował dwa czyste konta, ale to tylko przyjemny ozdobnik. Najważniejsze, że konsekwentnie utrzymuje formę od początku rozgrywek, choć i jemu przydarzyła się pauza spowodowana urazem. Na niekorzyść Pekki działa… siła Nashville Predators. Drapieżcy znakomitym otwarciem sezonu (16-3-0) wypracowali sobie nieprzepuszczalną zaliczkę. Nawet zdrowotny kryzys nie wyrzucił ich poza play-offowy nawias, choć należy podkreślić, że właśnie od połowy listopada od Rinne (oraz Sarosa) zaczęło zależeć dużo więcej niż wcześniej.

W jeszcze gorszym świetle – mówiąc przewrotnie – swojego golkipera stawiają Toronto Maple Leafs. Nie wypada spierać się z cyferkami Fredrika Andersena. 92,3% obron, 74 stracone gole (2,47 GAA). Z drugiej strony nie da się zignorować ofensywnego potencjału Klonowych Liści. Popisy Marnera, Tavaresa i spółki sprawiają, że znakomita postawa Andersena schodzi na drugi plan. Nie powinna, ale schodzi. Nie jest aż tak pieczołowicie chroniony przez drużynę jak Rinne, natomiast obaj panowie mają życie jak w Madrycie, jeśli porównamy ich do trzeciego kandydata – i mojego faworyta – Johna Gibsona.

(obrazek można powiększyć kliknięciem bez wychodzenia z portalu)

Żaden spośród bramkarzy mających na koncie minimum 25 rozegranych spotkań nie pracuje intensywniej od golkipera Anaheim Ducks. Przyjął najwięcej strzałów – aż 8-krotnie bronił więcej niż 40 uderzeń w meczu! – wykonał zdecydowanie najwięcej skutecznych obron (średnią bije go tylko Craig Anderson, ale mówimy tu o dysfunkcyjnej Ottawie, to się nie liczy). Upraszczając – jeśli Kaczory zajdą w tym sezonie do play-off, to zrobią to będąc niesionymi na plecach przez Gibsona.

(obrazek można powiększyć kliknięciem bez wychodzenia z portalu)

John broni dużo, a jak widać po powyższej grafice opracowanej przez niezrównanego Seana Tierneya wyciąga krążki w nawet najtrudniejszych sytuacjach (wedle modelu expected goals zapobiegł utracie kolejnych 18 goli przez Ducks, co spokojnie mogłoby przełożyć się na 5-6 zwycięstw mniej). Ducks aktualnie wpadli w dołek, przegrali aż 11 razy z rzędu – jeśli nie zaczną strzelać choć odrobinę częściej nie uratuje ich nawet Gibson. Niemniej sam fakt, że w ogóle jeszcze się liczą to zasługa Amerykanina. Doskonała forma i przede wszystkim wreszcie dopisuje zdrowie. Zaryzykuję tezę, że utrzymując dyspozycję do końca sezonu powinien wygrać nie tylko Vezina Trophy, ale i powalczyć o Hart Trophy dla MVP fazy zasadniczej.

Norris Trophy:

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj

7 KOMENTARZE

  1. Wiem, że jestem nieobiektywny, ale Cooper to powinien dostać w końcu chociażby za całokształt. Wyłączając ten jeden sezon kiedy Tampa była poza PO i to tylko dlatego, że kontuzje ich zdziesiątkowały, są świetnie poukładaną drużyną stawiającą się regularnie w finałach i ja bym tu przypisał zasługę trenerowi. Oni nie kupowali gwiazd, oni je produkują sami. Nie umniejszałbym też zasług Nikity, bo on co roku prezentuje ścisły top ligi. Mam tylko wrażenie, że nie jest tak medialny i efektowny jak np. McDavid. Łatwiej się pokazać na tle przeciętniaków niż w tak dobrze poukładanej drużynie.

     
    • „są świetnie poukładaną drużyną stawiającą się regularnie w finałach” – chyba w finałach tańca z gwiazdami
      „Oni nie kupowali gwiazd, oni je produkują sami.” – no, na pewno… wyciagają na samym początku draftu

       
      • 4 ostatnie sezony = 2 Finały Konferencji i 1 Finał Pucharu. Faktycznie, sporo się natańczyli.

        Hedman i Stamkos to trzy picki z pierwszej rundy, które zostały w kadrze Lightning. Palat runda nr 7, Kuczerow środek rundy nr 2, Point, Cirelli, Joseph, Paquette, Killorn, Erne – 3/4, Johnson w ogóle niedraftowany. Jak dodamy do tego Connolly’ego, Howdena, Namiestnikowa, Drouina, DeAngelo, Pecę, Gudasa, Panika, którzy dziś nieźle radzą sobie w innych klubach to nie tyle możemy, co musimy mówić o doskonałym skautingu i programie rozwoju w TBL.

         
        • Uściślając i korygując: obecnie w składzie Tampy gra 7 gości draftowanych w pierwszej rundzie (Stamkos, Wasiliewskij, Hedman, McDonagh, Sjergaczjow, Coburn i Miller), ale tylko pierwsi trzej byli wybierani przez Tampę. Fakt, że Point, Joseph, Cirelli, Paquette, Killorn, Palat oraz Kuczerow też zostali wyłowieni przez skauting klubu z Florydy. Gourde, Johnson i Martel to z kolei gracze niedraftowani.
          Co do pozostałych wymienionych: zawsze uważałem Conolly’ego za ogromnego busta. Teraz do tej listy dołączył Koekkoek, wymieniony parę dni temu. Względem DeAngelo też mam mocno mieszane uczucia…

           
        • Finał to finał całych rozgrywek. Reszta to dorabianie ideologii na siłę. Finał konferencji ma tyle wspólnego z finałem co demokracja socjalistyczna z demokracją.

          Chicago dysponowało podobnymi wyborami w drafcie i trzy razy wygrało całe rozgrywki.

           
    • Nie umniejszam Kuczerowowi, natomiast na pewno nie zgodzę się z tezą, że łatwiej pokazać się na tle przeciętniaków. Właśnie łatwiej jest dać się pociągnąć w dół. Nikita korzysta z klasowych partnerów, choć to oczywiście nie jest jego wina, że gra z Palatem, Stamkosem i Pointem, a nie Khairą, Kassianem i Riederem 😉 Co do medialności – proste, gdyby był Kanadyjczykiem i grał w kanadyjskiej organizacji o Kuczerowie słuchalibyśmy bez końca.

       
    • Miałem wczoraj coś skrobnąć, lecz czasu brakło.
      Skoro domagasz się dla Coopera za całokształt to w takim razie co powinien otrzymać Quenneville za ostatnie 10 lat pracy w lidze. Owszem Joel posiada już JAT za prace z St. Louis. Jednak to w kilku ostatnich latach wywarł duże piętno na ligę i ugrał parę pierścieni.
      Jak to było już pisane (chyba NHLwPL) niektóre te wybory na poszczególne nagrody to taki „taniec z gwiazdami”. Brak tej nagrody dla Quennevilla (np: 2013) oraz Babcocka w ostatnich latach uważam za słaby żart.
      Howgh