Mocno obsadzona multimediami dokładna „pigułka” informacyjna z wydarzeniami ze świata NHL!

Mecz dnia: Tampa Bay Lightning – New York Rangers

Przyznaję, że jako fan Strażników byłem pełen jak najgorszych myśli przed rywalizacją z florydzkim hegemonem. Miałem świadomość, że jedyny układ, w którym można pomyśleć o punktach, to kombinacja znakomitego Henrika Lundqvista oraz fury szczęścia. Żaden z warunków nie został spełniony. Mimo dzielnej postawy Rangers wyraźnie ulegli Błyskawicy, która aktualnie zdaje się nie mieć konkurencji.

Właśnie na gospodarzach meczu skupmy się choć na chwilę. Czy cokolwiek może naruszyć tę ekipę? Przypominam, że od blisko miesiąca grają bez Andrieja Wasilewskiego. Jaka inna drużyna mogłaby marzyć o serii 7. kolejnych wygranych bez swojego startera? Coś nieprawdopodobnego.

Oddajmy honor Louisowi Domingue. Zmiennik Rosjanina zdecydowanie dał radę, można powiedzieć, że rozkręcał się z każdym kolejnym spotkaniem. Inna rzecz, że Lightning co mecz dają mu niesamowite ofensywne wsparcie. Kiedy margines błędu jest tak szeroki, to komfort psychiczny bramkarza musi być na wysokim poziomie. Tylko w 2 z ostatnich 11 meczów Bolts strzelili mniej niż 4 gole! 7 sztuk z Avalanche i Panthers, 6 z Rangers, dwa razy 5 z Devils, 5 z Sabres i Red Wings… ABSURD.

Nic w tym jednak specjalnie zaskakującego, prawda? Właśnie tego spodziewaliśmy się po Tampie. Nieprawdopodobna ofensywna siła i głębia. Akurat wczoraj w nocy bohaterem postanowił zostać Steven Stamkos, w tym sezonie przebywający w cieniu Braydena Pointa oraz Nikity Kuczerowa. Niejednokrotnie chwaliłem Stevena za to, jak na przestrzeni lat potrafił się „przebranżowić” z wybitnego snajpera ładującego każdy krążek po podaniach Martina St. Louisa, w wszechstronnego hokeistę ze zdolnościami playmakerskimi. Nie punktuje tak jak kiedyś, Rocket Richard raczej mu nie grozi – być może pewne piętno odcisnęły na nim problemy zdrowotne, w każdym obecna wersja Stamkosa wciąż jest bardzo dobra i maksymalnie przydatna dla drużyny. Fajnie jednak wiedzieć, że „Stammer” cały czas potrafi po prostu – gorąco i serdecznie przepraszam za wyrażenie, ale żadne inne słowo mi tutaj nie pasuje – pierdolnąć z pierwszego krążka.

Cudowny hat-trick. Krążek przebywał na kiju kapitana Bolts łącznie jakieś pół sekundy. Trzy piekielne one-timery. Nawet ten ostatni – mimo, że słabo z precyzją – po prostu przełamał łapaczkę Lundqvista. Nie potrafię tego określić, ale w tych bombach Stamkosa jest coś magicznego – podobają mi się jeszcze bardziej, niż lufy Owieczkina i Laine z tego samego miejsca na tafli. Może chodzi o elastyczność? Ekwilibrystkę, vide gol nr 2? Sam nie wiem, w każdym razie strzeleckie popisy Stammera oglądamy stanowczo za rzadko. Ostatni hat-trick przydarzył mu się w październiku 2014, gdy Tampa wygrała 3:0 z Montrealem.

Dwa fakty na temat występu Stevena: jako pierwszy z draftu 2008 dobił do bariery 700 punktów w NHL, zrobił to też jako trzeci przedstawiciel Lightning w historii. Brawa dla państwa.

Dr Jekyll i Mr Hyde dnia: Derick Brassard

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj

4 KOMENTARZE

  1. Już o tym ostatnio pisałem: osobiście nie jestem fanem tego, w jakim kierunku skierowano Stamkosa, jako gracza. Teraz modnie jest robić ,,ze słonia żyrafę” w imię ładnie brzmiących frazesów typu ,,w interesie drużyny…”, albo „better all-around player”. Takiego Owieczkina nikt nie próbował oduczać mentalności strzelania od razu, czego efektem jest to, że facet jest ciągle na topie. W przypadku Stevena też wystarczyłoby dać mu dobrego asystenta, a po dawnemu ładowałby sezon w sezon po 40+ goli (oczywiście zakładając, że byłby zdrowy).

    Co do Domingue’a: to przeciętny bramkarz i każdy, kto zajrzy w statystki się o tym przekona. Łatwo mieć 14 zwycięstw na koncie jak się gra dla Tampy czy Nashville. Zresztą, nie rozumiem tego podniecania się kolumną zwycięstw w przypadku bramkarza; przecież to statystyka w dużym stopniu wypracowana przez całą drużynę. Taki Pasquale też zanotował zwycięstwo w debiucie, tylko nikt głośno nie mówi, że miał SV% poniżej .800 i puścił pięć goli. Louis bardzo dobre występy przeplata bardzo słabymi a od kontuzji Wasiliewskiego jeszcze nie zagrał takiego meczu, gdzie zwycięstwo przyszłoby głównie dzięki jego postawie (no dobra, może mecz z Bostonem taki był). Jak patrzę na statystyki innych backupów to trochę zazdroszczę (Koskinen, Halak, McElhinney).

     
    • Z Owieczkinem akurat się nie zgodzę. Pamiętam, że niedawno też o ten temat zahaczałeś, niestety zapomniałem odpowiedzieć 🙂 Przecież Owieczkina co chwila chciano lepić na nowo. A to robić z niego pracusia, a to lepszego w defensywie, a to bardziej playmakera, a to jeszcze coś… Jak sobie przypomnę eksperymenty Dale’a Huntera albo Adama Oatesa – ech, szkoda strzępić ryja. To takie typowe dla NHL – szukanie problemu nie tam, gdzie faktycznie jest. Wszak w Edmonton jak przychodził Hitchock padały głosy, że McDavid to sobie o Art Rossa może i nie powalczy, ale za to Oilers będą lepsi… Jakby te dwie rzeczy nie mogły ze sobą współgrać??

      Ze Stamkosem to chyba trochę tak, że… sam się poświęcił. Uwielbiam go, ale nie ma już tej eksplozywności i dynamiki co jeszcze 5 lat temu i sam zdaje sobie z tego sprawę. Wcale się temu nie dziwię, tylko on wie, ile przeszedł zdrowotnie. Ostatnio też w jednym z podcastów ktoś zwrócił uwagę (chyba Brian Burke), że Stamkos już dawno powinien grać jako skrzydłowy na pełen etat, ale strasznie upiera się przy byciu centrem. Kwestia prestiżu, ego. A umówmy się, że środkowemu nieco ciężej o bramki niż „piórkowemu”. Fajnie, gdyby cały czas ładował po 50-60 goli, tylko czy w takim wielogłowym potworze jak Tampa jest na to czas i miejsce? Chyba lepiej robić 80 punktów w takiej drużynie, niż harować jak McDavid po 30 minut w meczu na 110 punktów w kanadyjskiej i 90 w tabeli NHL…

      Dlatego to jest wielkość Tampy. Wypracowują wielki margines błędu swoim GK, a ci bronią na tyle skutecznie, że to wystarczy. Nikt nie oczekuje od Domingue’a czy Pasquale 95% obron i sypania shutoutami z rękawa. Wystarczy coś w okolicach ligowej średniej, mają nie zawalić i będzie OK. Tak też robią, nic mniej i nic więcej. Moim zdaniem spełniają polecenia bez zarzutu.

       
      • Faktem jest, że te eksperymenty na Owieczkinie nie przyniosły w zasadzie niczego. A styl gry Stamkosa jednak ewoluował. Moja pomyłka w przypadku Aleksa- rzeczywiście, teraz sobie przypominam próby modelowania jego gry.

        Na dzień dzisiejszy nie ma (już) potrzeby, że Stammer ładował seryjnie gole- po prostu jest masa innych gości, którzy też to robią (na dobrą sprawę od sezonu 2016/2017 pierwsze skrzypce w tej materii przejął Kuczerow; teraz zanosi się na to, że to Point będzie po sezonie najlepszym strzelcem w drużynie).
        Sytuacja McDavida jest specyficzna tak bardzo, jak sytuacja całej organizacji Edmonton. Facet gra te 30 minut, bo kto inny ma grać? Lucic?

        Potrzebujemy teraz definicji dobrego backupa. Kto to jest dobry backup? Dla mnie to gość, który wchodzi i daje solidną zmianę. Czy Domingue jest takim bramkarzem? Moim zdaniem nie: jest za bardzo chimeryczny (wczoraj znowu jakieś marne .885%, no ale drużyna przecież strzeliła 6…). + dobry zmiennik powinien bronić na poziomie .915%. Kiedy myślę o playoffach to wiem, że w razie jakiejś słabszej dyspozycji Wasiliewskiego albo jego kontuzji, Domingue nie jest w stanie dać dobrej zmiany i tyle. Pominę milczeniem już fakt, że gra przed nim jedna z najmocniejszych (na papierze) defensyw w całej lidze.

         
        • No właśnie, nie ma takiej potrzeby. Gdyby Stammer był otoczony gorszymi partnerami, wówczas więcej zależałoby od niego, grałby więcej minut, strzelałby więcej i częściej. Aktualnie argumenty rozkładają się równomiernie i o to chodzi, to cała siła Lightning. Jeśli jeden zawodnik musi nieść cały ciężar na swoich barkach, to zwykle nie mówimy o topowej drużynie.

          Zmiennik na poziomie 91,5%? Wysokie wymagania. Taki % skuteczności pozwala mówić o podstawowym bramkarzu. Solidny, skuteczny golkiper bardzo szybko przestaje być rezerwowym… Zresztą to wszystko jest niesamowicie chwiejne, zmienne i poplątane. Brossoit w Edmonton miał 88,3%, w Winnipeg nagle 93,2%. Halak-Greiss to był najgorszy duet sezonu 17/18, dzisiaj Jarek wśród bramkarzy mających chociaż połowę rozegranych meczów ustępuje tylko Rinne pod kątem sv%… W LA skuteczniejsi i częściej grający od Quicka są/byli Campbell i Petersen, uchodzący za talent Saros broni na poziomie Chada Johnsona itp., historie można mnożyć i mnożyć. Wiadomo, że Domingue to nie będzie nowy Brodeur i też nie nazywam go choćby solidnym zmiennikiem. Twierdzę jedynie, że spektakularnie nie zatopił drużyny pod nieobecność Wasilewskiego. To świadectwo na wielkość drużyny, ale też jestem w stanie wyobrazić sobie, że kilku ananasów kładzie ten miesiąc bez Wasyla po całości, niezależnie od gry kolegów… Na koniec pozwolę sobie skontrować Twoje wątpliwości dotyczące play-off: ile widzisz drużyn, które bez startera zachodzą daleko? To jest naturalny, uniwersalny problem. Zdecydowanie bardziej ufam Tampie z Dominguem niż Toronto ze Sparksem, Winnipeg z Brossoitem czy Waszyngtonowi z Copleyem.

          P.S. Bramkarze to jest voodoo, wizardry i bullshit 😉