Mecz dnia: Devils vs Oilers w Europie

W szwedzkim Goteborgu w roli gospodarza wystąpiła ekipa z New Jersey i to ona przez większą część gry kontrolowała przebieg inauguracyjnego dla obu zespołów spotkania. Skutecznością błysnęli autorzy dwóch bramek – Kyle Palmieri i weteran Travis Zajac, a Oilers zafundowali swoim kibicom powtórek ze starych grzechów, które zgubiły ich w poprzednim sezonie.

Wynik z pewnością bardzo rozczarował wszystkich sympatyzujących z Oilers, którzy po mocnym okresie przygotowawczym, dużo mówili o konieczności dobrego wejścia w nowe rozgrywki. Hokeiści z Edmonton w zeszłorocznej kampanii udowodnili, że można mieć w składzie zdobywcę Art Ross Trophy, a i tak rozminąć się poważnie z awansem do fazy play-off. No cóż, Connor McDavid, który nawiasem mówiąc, wygląda na jeszcze większego, silniejszego i szybszego, zrobił swoje dwukrotnie asystując, ale zbyt wielu jego kolegów wcieliło się tego wieczora w wygodną rolę obserwatorów poczynań swojego asa. Tak po prawdzie było na czym oko zaświecić…

Generalnie tego wieczora lepszą, głodniejszą gry ekipą byli Devils. Kiedy na lodzie nie było Connora, jego koledzy po prostu nie byli w stanie przejąć posiadania krążka na dostatecznie długo, by odepchnąć rywala od swojej bramki. Mały plusik dla Milana Lucica, który raz bardzo dobrze wykończył powyższą akcję swojego kapitana, a potem bardzo przytomnie odegrał w szerz do Leona Draisaitla, ale to wszystko było za mało. Wynik już wtedy odjechał. Zresztą Oilers w dwóch ostatnich odsłonach oddali tylko 12 celnych strzałów na bramkę Keitha Kinkaida, a pogoń budził się w zasadzie tylko wtedy, gdy na lodzie był McDavid.

Devils wypracowali dwie bramki różnicy w drugiej tercji, kiedy to w odstępie minuty i dziewięciu sekund padły gole Palmieriego i Zajaca. Opinię bardzo zdolnego strzelca potwierdził ten pierwszy, dla którego transfer przed kilkoma laty do Devils, okazał się prawdziwą trampoliną do dalszej kariery. W nowych barwach Amerykanin uzbierał już ponad 80 trafień. Cama Talbota zaskoczył już pierwszym strzałem na bramkę w całym spotkaniu, a przy jego drugim trafieniu bramkarz Oilers z pewnością mógł zachować się lepiej.

Devils zagrali bez bramkarza Cory Schneidera i Jespera Bratta. Młody Szwed miał ogromnego pecha, bowiem złamał szczękę na jednym z ostatnich treningów, kiedy to trafił go odbity krążek przez co stracił szansę zagrania meczu NHL we własnej ojczyźnie. Mecz sezonu zasadniczego po raz jedenasty zawitał do Szwecji, a po raz dwudziesty trzeci odbył się na Starym Kontynencie. Spotkanie w Goteborgu śledziło nieco ponad 12 tys. kolorowych, żywo reagujących fanów hokeja.

Spięcie dnia: Ritchie vs Lowry

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni15 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni39 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni72 zł
Anuluj
Oceń ten artykuł:
[Liczba głosów: 0 Średnia ocena: 0]

3 KOMENTARZE

  1. Vancouver – Calgary to było niezłe widowisko. No i ten Pettersson, ale Lindholm z kolei trzy punkty, też nieźle. Dużo lepiej mi się to oglądało niż niemoc Pingwinów u siebie oraz zimne wyrachowanie ‘young and hungry’ Canadiens.

     
    • Specem to ja nie jestem, ale z pewnego doświadczenia stwierdzam, że to był jakby typowy mecz, w którym jednej drużynie nic nie wychodziło (m.in. dwa słupki), a drugiej niemal wszystko wchodziło. Poza tym zdaje mi się, że słabo gra Murray w tym sensie, że nie dodaje na razie zespołowi czegoś więcej, dodatkowo Power Play na 0. Czynników było na pewno sporo, ale ja to widziałem jak walenie głową w mur. Wypadek przy pracy, wolne wchodzenie w sezon w przypadku tej drużyny. Jak zwał tak zwał.