Przedstawiamy opowieść Jasona Zuckera, skrzydłowego Minnesoty Wild. Wspomina on osoby, które miały duży wpływ na jego karierę, opowiada o tym, dlaczego Minnesota to dobre miejsce, żeby zapuścić korzenie. Duży nacisk hokeista, który niedawno podpisał nowy kontrakt z Dzikimi, kładzie na to, że powinniśmy doceniać chwile decydujące o naszym życiu, nawet jeśli wybory w nich podjęte są pozornie nieznaczące.

18 czerwca 2010 roku, dokładnie tydzień przed draftem NHL, miałem iść do kina. Mój kolega, Nick, napisał do mnie rano. Miał po mnie przyjechać wieczorem i mieliśmy ruszyć do kina, gdzie czekali na nas znajomi.

Odpisałem mu od razu: „Wchodzę w to”.

W większości moich wspomnień z dorastania w Las Vegas związanych z hokejem pojawia się Nick. Był rok starszy, ale zawsze graliśmy w tej samej drużynie. Przynosił pecha. Jeśli w domu miałeś wazę – on był osobą, która ją stłukła. Dostawaliśmy wycisk od trenera po grze? Prawdopodobnie przez niego. Ale, choć nie do końca wiem jak to ująć, chciało się być w tej pechowej grupie. Nawet jeśli to oznaczało trening bag-skate po meczu. Nick przyciągał. Jeśli go znałeś, uważałeś go za najlepszego kumpla.

Nasze kariery poszły różnymi ścieżkami, gdy dorośliśmy. Nick grał w juniorach w Billings Bulls tamtego sezonu. Ja byłem zajęty przygotowaniami do draftu – chciałem być w jak najlepszej formie podczas draftowania mnie do NHL. Tak więc kiedy trener napisał do mnie tamtego popołudnia, że następnego dnia rano mam trening, musiałem dać znać Nickowi.

Że nie dam rady.

To ostatnie słowa, które ode mnie usłyszał.

Kiedy wracali z kina tego wieczoru mieli wypadek. Nick i dwie inne osoby z samochodu zginęły.

Mój tata powiedział mi o tym rano, po treningu. Byłem w szoku. Nie mogłem wydusić słowa. To nie miało sensu.

Widziałem go kilka dni temu. Dopiero co wymienialiśmy sms-y.

Miałem być w tym samochodzie.

Tydzień później, siedząc w Staples Center w Los Angeles podczas draftu, starałem się o tym nie myśleć. Starałem się cieszyć tą chwilą. Kilka osób twierdziło, że mogę zostać wybrany w pierwszej rundzie. Jednak nie doszło do tego. Czekałem dzień i jedną rundę, aż Wild wybrali mnie z numerem 59.

Byłem podekscytowany, ale nie mogłem odegnać od siebie myśli o tym, co przydarzyło się Nickowi. Uświadomiłem sobie kruchość życia i to, jak ważne są nawet te najmniejsze decyzje. Jak chyba wszyscy, czasami zatrzymuję się na sekundę i wracam myślami do swoich przeżyć. Rozmyślam, że mogłem wybrać inną ścieżkę, podjąć inną decyzję. Od tamtego wieczoru w czerwcu 2010 roku w jakiś sposób Nick jest ze mną cały czas.

Myślałem o nim pięć lat później i chcę o tym opowiedzieć. Wspominam o tym, ponieważ teraz, po skończonym sezonie i przy kończącym się kontrakcie, wracam myślami do tej konkretnej chwili – chwili prowadzącej do spotkania, które odmieniło moje życie, powiązało mnie z Minnesotą i jest powodem, dla którego gram w hokej.

W 2015 roku moimi największymi fanami byli członkowie rodziny. Jednak w grudniu ktoś inny dołączył do tej wąskiej grupy. Najśmieszniejsze jest to, że niedużo zabrakło, a nigdy bym go nie spotkał.

Dzicy wysłali hokeistów, parami, do różnych szpitali w obszarze Twin Cities (Minneapolis-Saint Paul). Jared Spurgeon i ja udaliśmy się do University of Minnesota Masonic Children’s Hospital. Czekaliśmy na instrukcje, gdzie konkretnie mamy iść, gdy podeszła do nas pielęgniarka.

Zapytała: „Chcecie iść na piętro piąte czy szóste?”

– Piąte – odpowiedziałem.

Bo, szczerze, nie robiło mi to żadnej różnicy. Po prostu wybrałem numer piętra.

Popatrzyłem na Jareda, zgodził się. A więc piąte piętro. Pielęgniarka kiwnęła głową i zaprowadziła nas do windy.

Nie wiedziałem, że moje życie już nigdy nie będzie takie samo.

Gdy wyszedłem z windy, spotkałem mojego fana numer 1.

Nazywał się Tucker Helstrom. Miał dla mnie prezent.

Miał koszulkę z moim numerem i moim nazwiskiem z tyłu, tylko że Z zostało przekreślone. Zamiast Z na koszulce dopisane było T.

16 to jego ulubiony numer i dlatego zostałem jego ulubionym hokeistą.

Tucker wiedział, że kilku zawodników Wild przyjdzie do szpitala, ale nie wiedział kto. Więc planował dać tę koszulkę jednemu z chłopaków, a oni mieli przekazać ją mnie. Kiedy zobaczył mnie wychodzącego z widy, jego twarz pojaśniała – byłem jego zawodnikiem. Pielęgniarka wyjaśniła mi, że chłopiec ma osiem lat i cierpi na rzadką odmianę raka kości, która fachowo nazywa się kostniakomięsak. Ale kiedy dał mi tę koszulkę… Od razu zapomniałem, że

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni15 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni39 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni72 zł
Anuluj

1 KOMENTARZ