Kariera zawodnicza

Paul Fenton to 58letni były amerykański hokeista grający na pozycji lewoskrzydłowego. Swoją przygodę na taflach NHL rozpoczął wraz z początkiem sezonu 1984/85 w nieistniejącej już organizacji Hartford Whalers (zespół został przeniesiony do Raleigh w Północnej Karolinie w 1997 roku i od tego czasu występuje w lidze jako Carolina Hurricanes). Łącznie Fenton rozegrał w najlepszej hokejowej lidze świata 411 spotkań w sezonie zasadniczym zdobywając 183 oczka w punktacji kanadyjskiej za 100 bramek i 83 asysty. Nowy GM ekipy Dzikich zawiesił łyżwy na kołku po sezonie 1991/92 w barwach San Jose Sharks. Poza występami we wcześniej wspomnianych Sharks i Whalers Amerykanin występował także w New York Rangers, Los Angeles Kings, Winnipeg Jets, Tampa Bay Lightning i Calgary Flames oraz dwukrotnie zagrał na Mistrzostwach Świata elity w barwach USA. Zawodnikiem wybitnym z pewnością nie był, jednak z niejednego hokejowego pieca chleb jadł i zebrał spory bagaż doświadczeń w trakcie kariery zawodniczej.

Hokejowe CV, czyli Fenton i jego zasługi dla Nashville Predators

Nowy GM Wild znany jest ze swojej długoletniej pracy w organizacji z Nashville. Przez pierwsze 8 lat pełnił funkcję dyrektora zarządzającego kadrą zawodniczą (Director of Player Personel), a następnie awansował na funkcję asystenta Generalnego Menadżera Predators, Davida Poille. Warto wspomnieć, że w latach 2003-08 był prawą ręką i głównym doradcą GMa ekipy ze stanu Tennessee ds. draftu. W tym czasie popularni Preds wybrali w corocznym naborze m.in. Shea Webera, Ryana Sutera czy Kevina Kleina. W lidze NHL funkcjonuje popularne powiedzenie, iż „ofensywa wygrywa mecze, a defensywa – mistrzostwa” i jasno widać, że Fenton zdecydowanie wyznaje tę zasadę.

Amerykanin pełnił również funkcję menadżera Milwaukee Admirals, czyli zespołu filialnego Predators w lidze AHL i wywiązywał się ze swojego zadania bardzo dobrze. Pod jego ręką szlify zbierały przyszłe gwiazdy zespołu z Nashville, takie jak Pekka Rinne, Roman Josi, Mattias Ekholm, czy Filip Forsberg, a zespół Admirals świetnie spisywał się w rozgrywkach na zapleczu NHL ( przez 8 sezonów z rzędu notowali minimum 40 zwycięstw i 90 punktów w sezonie zasadniczym). Niezwykle trafione wybory draftowe oraz rozwój zawodników w organizacji to bardzo duża zasługa właśnie Paula Fentona. Oprócz tego Amerykanin przyczynił się do kilku wymian, które, w znacznej większości, okazały się strzałami w dziesiątkę. Wystarczy tu wymienić pozyskanie choćby P.K’a Subbana, Ryana Johansena, Jamesa Neala czy wreszcie Filipa Forsberga. Ostatnia z wymian to prawdziwa kradzież w biały dzień, bo przypomnijmy, że w przeciwnym kierunku powędrował czeski napastnik Martin Erat, o którym już mało kto w lidze NHL pamięta.

Nowa rola i spore oczekiwania

Obecnie jednak Amerykanin wchodzi w zupełnie inne buty – będzie już samodzielnie pełnić funkcję GMa w zespole Wild, zostając tym samym trzecim Generalnym Menadżerem w historii organizacji Wild. A zadanie ma przed sobą niełatwe. Zastępuje na tym stanowisku bowiem Chucka Fletchera, za czasów którego Wild sześciokrotnie z rzędu meldowali się w fazie playoff. Wszystko brzmi dobrze, ale tylko z pozoru. No bo jeśli zespół przez taki okres czasu wygrywa jedynie dwie serie w playoffs to widać, że coś jest nie tak. Fletcher dobrze wykonywał swoją robotę, przebudował organizację i sprawił, że stali się istotną siłą w Central Division na Zachodzie, ale jednak zabrakło tej kropki nad i w najważniejszym okresie sezonu. I właśnie dlatego czas na zmiany i pójście w innym kierunku. Choć nie będzie to gruntowna przebudowa, jak powiedział sam Fenton podczas konferencji prasowej z jego udziałem, a raczej pewna kosmetyka składu. Przynajmniej póki co. Minnesota Wild, jak znaczna część zespołów w NHL, musi radzić sobie z długoletnimi umowami doświadczonych zawodników (Suter i Parise), szykują się także podwyżki dla chronionych wolnych strzelców (RFA), takich jak Jason Zucker czy Matt Dumba.

Niektórzy zawodnicy nie mogą być pewni swojej przyszłości i już podczas zbliżającego się wielkimi krokami NHL entry draft 2018 mogą zmienić pracodawcę (Nino Niederreiter, Jonas Brodin, Tyler Ennis). Pytań wiele, a odpowiedzi jak dotąd brak. Jednak z czasem sytuacja zacznie się klarować. Najbliższy poważny test dla nowego GMa Wild to właśnie nadchodzący nabór zawodników do ligi. Za Fentonem z pewnością wiele nieprzespanych nocy od momentu gdy ogłoszono go nowym GM’em zespołu, jednak to właśnie podczas draftu Amerykanin postawi swój pierwszy stempel na tym zespole i zacznie go budować po swojemu. Solidne draftowanie, dobra praca z młodymi zawodnikami w organizacji i budowanie zespołu w oparciu o silną obronę – to właśnie te elementy sprawiły, że Nashville Predators, często niedoceniani przez kibiców innych zespołów, stali się jedną z silniejszych ekip Konferencji Zachodniej ostatnich lat. Patrząc na to, jak sprawnie Amerykanin radził sobie w Predators i ile dobrego zrobił dla tejże organizacji, jestem w miarę spokojny, że właściciel Minnesota Wild, pan Craig Leipold, podjął słuszną decyzję. Kibice Wild z pewnością ostrzą sobie zęby na nadchodzący sezon 2018/19 i oczywiście na draft, który odbędzie się na dniach (22-23czerwca) w Dallas. Chyba nigdzie w USA nie kochają hokeja tak jak w Minneapolis, określanie tego stanu jako „the state of hockey” nie jest dziełem przypadku. Dlatego też takie miasto i tacy kibice zasługują na walkę ich zespołu o najwyższe cele. Z Fentonem u steru, to może się udać.

4 KOMENTARZE

    • Oilers musieli by dołożyć i to sporo do Lucica, nie ma opcji żeby Dumba poszedł za Lucica 1 za 1, nie wierzę w to:) Fenton wygląda na właściwą osobę na właściwym miejscu, ale jak to mówią – po owocach ich poznacie. Pozdrawiam 🙂