Mecz dnia: Jets vs Golden Knights

Pierwsze to pierwsze tamto, historyczne to, a tutaj wyrównali ten rekord. Wiecie co, ja nawet rozumiem tych którzy mają jakiś problem z Golden Knights. To leży trochę u podstaw ludzkiej natury. Złoci Rycerze są dla wielu jak “nowy” w klasie. Przychodzi taki nie wiadomo skąd i ni z tego ni z owego staję się szkolną gwiazdą.

Gra najlepiej w piłkę, nieźle się uczy no i dziewczyny szepczą już tylko o nim… nienawidzę typa. Przecież miało być zupełnie inaczej, miał przyjść skulony, zgarbiony. Miał nie odnajdywać się, siedzieć sam w ławce lub co najwyżej z tą najgrubszą koleżanką lub największym nielubianym kujonem. Za dobrze mu poszło, za łatwo.. Ale jest. W końcu nadszedł ten dzień. Gość dostał lagę z matmy i uwagę do dziennika, a na w-fie nie trafił w kluczowej sytuacji i jego drużyna przegrała przez niego. Sukces.

W żadnym dotychczasowym momencie Vegas Golden Knights nie przegrywali w żadnej z serii w tych play-offach. Do wczoraj. Mecze numer jeden w pierwszej i drugiej rundzie Złoci Rycerze grali u siebie, to z pewnością też miało wpływ, ale nie tylko. Na 10 meczów w siedmiu zdobywali pierwszego gola. Wczoraj wyłapali w pierwszych ośmiu minutach spotkania trzy gole i… nie no to jeszcze nie było po meczu. Ale odrobienie strat okazało się na ten dzień dla nich zbyt trudne.

Miałem drobne obawy co do czynnika zmęczenia, spodziewałem się że w związku z tym, że ekipa z prowincji Manitoba grała dopiero co, bo dwa dni temu ostatni z siedmiu meczów przeciwko Predators, mogą oni przy wyrównanej rozgrywce mieć mniej do powiedzenia w końcówce. Końcówka nie miała tu już jednak wielkiego znaczenia.

Rozpoczął wszystko charyzmatyczny obrońca gospodarzy Dustin Byfuglien uderzając mocno z klepy po zostawieniu krążka przez Marka Scheifele. Ten drop pass był oczywiście świetnym pomysłem, a akcja została po prostu zorganizowana w najlepszy możliwy sposób. Może gdyby jeden obrońca był ustawiony wyżej, może gdyby Fleury nie był tak agresywnie wysunięty do przodu… ale raczej przy tym wariancie osiem razy na dziesięć zobaczylibyśmy gola.

Czas tej bramki to jeden z najszybszych goli tych pay-offów, a jego strzelec też nie jest przypadkowy. Big Buff wszedł w ten mecz z wielką ochotą do rozrabiania, już wyjeżdżając na lód dał znak, że chce być głównym aktorem widowiska, że nikomu nie da odebrać sobie tej odpowiedzialności. To jest w nim absolutnie świetne.

Drugi gol padł w liczebnej przewadze, której egzekutorem okazał się być Patrik Laine. Znowu jednak będą się trzymał narracja skierowanej ku Wielkiemu Buffowi, bo to on wykonał kluczowe zagranie na atakowanej niebieskiej. To na tej linii wychodzi czy jesteś dobrym obrońcą, czy myślisz o grze odpowiednio taktycznie, czy trzymasz się swojego rewiru i jak szybko reagujesz. Byfuglien zareagował w punkt na zagrożenie przerwania akcji, która przerodziła się w gola:

Potem pada też trzeci gol, można rzecz że kontrowersyjny, ale ja nie upierałbym się ani w jedną ani w drugą stronę. Chodzi o backhandowe podanie

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni15 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni39 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni72 zł

5 KOMENTARZE

  1. Brawo Winnipeg jeszcze 3gora 4mecze i mamy kanadyjski finał😍.Oby tylko Waszyngton odpalił i będzie miodzio finał,bez nerwów i oglądany z prawdziwą przyjemnością bez stresu o to kto wygra,Szacun i brawa dla Vegas świetna robota, ale każda bajka się kiedyś kończy.

     
  2. Pierwszy i drugi akapit artykułu – po prostu mistrzostwo świata :D. Mam nadzieję, że Jets wejdą do finału i również tam wygrają. Ileż to już lat Kanada czeka na Stanley Cup u siebie (zdaje się okrągła rocznica 25 lat mija od ostatniego triumfu Habs)?