Corocznie niczym bumerang wraca przy okazji wymian przed zamknięciem okienka transferowego dyskusja o zasadności oddawania wyborów w pierwszej rundzie nadchodzącego draftu, szczególnie w obliczu transferów dokonywanych ostatniego dnia okienka czy wręcz w ostatnich jego godzinach. W jednym z obozów od lat okopali się ci, którzy uważają, że taka decyzja powinna być wielokrotnie przemyślana przez klubowego menedżera i jego współpracowników, a naciśnięcie na transferowy spust w takich okolicznościach winno być uzasadnione jedynie w wyjątkowych przypadkach, bowiem utrata wyboru w pierwszej rundzie draftu bywa niezwykle bolesna w skutkach na przyszłość.

Po drugiej stronie frontu zasiedli jednak tacy, którzy stoją na stanowisku, że drużyna walcząca o najwyższe cele nie powinna uchylać się od ryzyka utraty takiego wyboru, szczególnie, że w przypadku ekip, które znajdą się w grze o Puchar Stanleya niemal do samego końca, oznacza to stratę okazji do selekcji z numerami zbliżonymi do “30”. Przecież, dodają, grać powinno się o puchar, a nie niekoniecznie najbardziej utalentowanego małolata, po którego można sięgnąć pod koniec pierwszej rundy, a utrata nie najwyższego jednak wyboru bywa w ich ocenie mocno demonizowana. Gdzie leży prawda? Jak to ma często w zwyczaju, gdzieś pośrodku.

Słusznym przy tej okazji wydaje się, by odnieść się do najnowszych wydarzeń z wymianami dokonywanymi w ostatnich dniach przed zamknięciem transferowego okienka i skupić się na sezonach, w których w NHL obowiązywał już limit wynagrodzeń, tym samym jako pierwsze pod lupę biorę rozgrywki 2005/06. Wprowadzenie “salary cap” było bowiem jedynie częścią większego katalogu zmian w lidze, te zaś dotknęły również rynek transferowy  m.in. poprzez odrzucenie tak popularnych przez lata transakcji z udziałem gotówki, konieczność zmieszczenia kontraktu pozyskiwanego zawodnika w ramach swojego budżetu na płace, ale i możliwość pozostawienia aż do 50% wartości umowy po stronie klubu oddającego gracza. W tak zmieniającej się rzeczywistości nie zaprzestano jednak wykorzystywania wysokich wyborów w drafcie jako ważnej karty przetargowej w negocjacjach. Czas jednak sprawdzić, czy pozyskanie ewentualnego wyboru gdzieś pod koniec pierwszej rundy przynosiło klubom oddającym swoich często niezwykle wartościowych graczy, których kontrakty jednak dobiegały końca, faktyczne profity?

Jako się rzekło, skupiam się na wymianach z ostatniego dnia okienka transferowego, by spróbować podjąć się oceny, który ze wspomnianych na początku tego tekstu obozów może czuć się zwycięzcą tej batalii. Zaczynam więc od wydarzeń z 9 marca 2006 roku. To był szczególnie pracowity dzień dla wielu ligowych menedżerów – dokonano wówczas bowiem aż 28 transferów, tylko raz jednak częścią wymiany stał się wybór w pierwszej rundzie. Zajmująca wówczas miejsce w czołówce Konferencji Zachodniej ekipa Nashville Predators postanowiła wzmocnić się doświadczonym defensorem Brendanem Wittem, oddając za niego Krisa Beecha (występującego głównie na poziomie AHL) oraz wybór w pierwszej rundzie draftu (okazał się numerem 23). Dzięki temu Capitals wybrali Siemiona Warłamowa, którego do dziś możemy oglądać w lidze (384 GP, 185-147-38, GAA 2.67, SV% .916). Stołeczni korzystali z usług Rosjanina przez 3 sezony, po czym oddali go do Colorado Avalanche m.in. za wybór w pierwszej rundzie, dzięki któremu mogli wskazać na nazwisko Filipa Forsberga.

W 2007 roku okienko transferowe zamykało się 27 lutego i znów sporo się działo, a wymian zanotowano nawet o dwie więcej niż przed rokiem. Nieliczący się w walce o play-offy Edmonton Oilers porozumieli się w sprawie odejścia

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni15 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni39 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni72 zł
Anuluj

3 KOMENTARZE