Menedżer generalny Nashville, David Poile, nigdy nie bał się zaryzykować, gdy trafiała się dobra okazja. Teraz jego Predators mają najwyższe szanse w historii, by wygrać Puchar Stanleya.

Przy trzecim punkcie P.K. Subban już nie mógł się powstrzymać.

Podczas starcia w pierwszym meczu drugiej rundy z St. Louis Blues Subban sprawdził się w grze o wysoką stawkę, dla której go nabyto. Jego pierwszy powerplayowy strzał został wbity przez Colina Wilsona tuż z krawędzi pola bramkowego, ale większość widowni założyła, że to Subban strzelił gola, gdy numer 76 opadł na jedno kolano, triumfalnie wymachując pięścią. W przypadku drugiego punktu już nikt nie mógł się pomylić – kolejny strzał z niebieskiej linii, który czysto ominął bramkarza Blues, Jake’a Allena. Tym razem Subban wykonał swój popisowy numer, naśladując strzał z łuku i leniwie przejeżdżając przez środek lodowiska. Mimo, że obie celebracje były wystarczająco widowiskowe jak na Subbana, brakowało im pewnej spontaniczności. Zmienił to jego kolejny gol, który wpadł do bramki po odbiciu się od Allena i napastnika Predators, Filipa Forsberga. P.K. porzucił skalkulowane ruchy, wyjął ochraniacz na zęby i z dzikim okrzykiem zadarł głowę do góry.

Trzy-punktowy występ Subbana rozpoczął rundę, którą Predators wygrali w sześciu meczach, cementując pierwszy w historii awans zespołu do finału Zachodniej Konferencji. Jednak nawet w momencie, gdy awans do następnej rundy stał się rzeczywistością, jedyny menedżer generalny w historii zespołu, siedzący w loży prasowej David Poile, nie okazał ani cienia entuzjazmu.

Mimo, że takie opanowanie wpisuje się w wyważoną naturę Poile’a, ma on z Subbanem więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać. „Postawić wszystko na jedną kartę” to główna dewiza Subbana, ale mało kto zauważa, że Poile też potrafi zaryzykować. Jako pasjonat hokeja najwyższej kategorii, Poile polegał na zaufanej siatce ludzi tworząc obecny, pionierski skład Predators. Tak samo jak jego drużyna, zebrał sporo ciosów – 2017 to dopiero drugi sezon w jego 35-letniej karierze menedżera generalnego, w którym Predators awansowali do finału konferencji. Nie mniej zadziwiający jest jednak fakt, że przez te wszystkie lata, po niezliczonych negocjacjach i trudnych decyzjach, Poile najwyraźniej nie dorobił się ani jednego wroga. To dlatego, nie licząc mieszkańców nagle rozentuzjazmowanego Nashville, w świecie hokeja jest bardzo wielu ludzi gotowych przybić piątkę Poile’owi i jego drużynie.

Jednym z wielu ludzi, którzy wysłali Poile’owi gratulacje po tym, jak Nashville pokonało St. Louis, był Brian Burke, prezes ds. operacji w Calgary Flames. Jeśli ustawić by na spektrum według osobowości wszystkie osoby noszące garnitur i pracujące w branży hokeja, Poile i Bruker wylądowaliby na dwóch przeciwległych końcach. „Jest ostrożny z natury,” mówi Burke, który często przedstawia swoją niecierpliwość jako zaletę. „Żartujemy sobie, że nie chciałbym patrzeć, jak się rano ubiera.”

Bez względu na to, jakie ubrania zakłada na siebie w końcu Poile, idzie w nich do swojego biura w Bridgestone Arena, w którym na ścianach wisi pełno oprawionych zdjęć. Ich ilość mogłaby się wydawać bardziej odpowiednia dla pokoju czternastolatki, która właśnie odkryła swój nowy ulubiony zespół. Zdjęcia dokumentują jego rozległą karierę jako menedżera generalnego, którego drużyna, mimo zakwalifikowania się do 23 playoffów, dotychczas jeszcze nigdy nie zagrała w finale o Puchar Stanleya. Każdemu o tak zaprzeczającym prawdopodobieństwu CV trudno by było nie zadawać sobie pytania „a co jeśli?” i Poile nie próbuję się przed tym bronić. „Oczywiście, męczy mnie to,” mówi.

Pasję Poile’a dla tego co robi widać z daleka, ale kierowanie Predators – czy też wcześniej przez 15 lat Washington Capitals – nie jest najlepszą robotą, jaką miał. Ten tytuł, jak mówi na wpół żartobliwie Poile, jest zarezerwowany dla

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj