Już dzisiaj w decydującą fazę wchodzą rozgrywki KHL. Sezon zasadniczy został zdominowany przez krezusów z St. Petersburga – czyli ekipę SKA, która paradoksalnie usadowiła się dopiero na drugim miejscu w tabeli (tyle samo punktów co CSKA Moskwa, ale mniej zwycięstw). Można jednak spokojnie mówić o dominacji, kiedy drużyna strzela 249 bramek w 60 spotkaniach (rekord KHL, średnia 4,15 na mecz), a traci zaledwie 114, co w rezultacie daje nieziemską różnicę pomiędzy tymi kategoriami wynoszącą +135 (!) – kolejny rekord ligi. Wśród 5 najlepiej punktujących zawodników KHL znalazło  się aż 4 reprezentantów SKA.

Oprócz dominacji ekipy Kovalchuka, najbardziej pamiętne momenty sezonu zasadniczego to na pewno pojawienie się drużyny z Chin, exodus Alexandra Radulova, ale przede wszystkim genialne, niepowtarzalne i – mogę to powiedzieć już teraz – niezapomniane wyczyny żywej legendy KHL – Sergei’a Mozyakin’a z Metallurga Magnitogorsk (85 punktów w 60 meczach – pobicie rekordu Radulova, w tym 48 goli!).

Nie wypadałoby nie wspomnieć, że był to definitywnie jeden z najlepszych sezonów w historii KHL, bo odchodząc nieco od hegemonii dwóch czołowych ekip, walka o ostatnie premiowane awansem miejsca toczyła się do ostatnich kolejek.

Oto zestawienie par pierwszej rundy wraz z krótką charakterystyką i przewidywaniami:

Konferencja Zachodnia

CSKA Moskwa (1) – Jokerit Helsinki (8)

170219_КХЛ_промоo_ЦСК_ЙОК_2000х2000_ENG.jpg

2 lata temu porażka w finale konferencji, a rok temu przegrana w wielkim finale. Można zaobserwować pewien trend z którego jasno wynika, że to CSKA powinno zgarnąć Puchar Gagarina. O sile drużyny z Moskwy powinien świadczyć sam fakt utarcia nosa chłopakom z St.Petersburga. Po odejściu Radulova będącego kluczowym elementem całej układanki, a także Zaitseva, CSKA udowodniło, że ma nieprzeciętną głębię składu. Próżno doszukiwać się tam najbardziej spektakularnych nazwisk, ale zawodnicy ci są idealnie dopasowani pod styl gry i charakter drużyny. Chyba żadna ekipa nie ma tak doskonale dobranych żołnierzy do swojej armii. W tej mieszance jest wszystko: od czystego „skilla” (wracający po kontuzji Stephane Da Costa, Valeri Nichushkin, Kirill Petrov) aż po grit (Ivan Telegin – wulkan energii, agresji i intensywności, nieoceniony w tych dirty areas, Greg Scott – podobnie, z tym że dokłada jeszcze więcej punktów) i szczelne szyki obronne.

Z kolei Jokerit dysponując naprawdę sporym potencjałem nieco zawiódł oczekiwania i dość szczęśliwie znalazł się w finałowej ósemce kosztem HC Sochi. Fińska załoga miewała spore zastoje, była bardzo chimeryczna. Jokerit potrafił wygrać w najmniej oczekiwanym momencie (wygrane z CSKA, SKA), a przegrać z kretesem wtedy, kiedy wszystko wracało do normy, nierzadko ze znacznie słabszym przeciwnikiem. Przyczyn tego stanu rzeczy jest kilka, ale jedna z nich to na pewno kiepska bądź wolna adaptacja nowych zawodników i słabsze sezony tych, którzy jeszcze rok temu brylowali. Joey Hishon wciąż szuka formy z San Antonio (AHL), Brian O’Neill przez pierwsze dwa miesiące męczył się niemiłosiernie, ale w końcu złapał formę. Sakari Salminen znacznie obniżył loty i ego 6 bramek w 56 starciach raczej nie są dobrym zwiastunem. Jokerit z całą pewnością może liczyć na trio Jormakka-Regin-O’Neill, ale to zwyczajnie nie może wystarczyć na CSKA. Wprawdzie udało im się skraść oba spotkania sezonu zasadniczego, ale playoffy to inna bajka.

Nasz typ: 4:1 dla CSKA

SKA St. Petersburg (2) – Vityaz Podolsk (7)

170219_КХЛ_промоo_СКА_ВИТ_2000х2000_ENG.jpg

Nie będę już rozpływał się nad SKA, bo zbyt pewnie by się poczuli już na samym początku. Mogę tylko powiedzieć, że zaszkodzą sobie, jeśli ich starterem w playoffach będzie Koskinen, a wiele na to wskazuje. Moim zdaniem Igor Shestyorkin to w tym momencie 10 razy lepszy wybór i wydaje mi się, że pewnym momencie dotrze to również do sztabu SKA. Cała reszta rosteru jest dopieszczona do granic możliwości, chyba wręcz przesycona. Nawet nie wypada pisać jakie nazwiska były sadzane w press boxie, bo nie mieściły się w składzie.

Dla Podolska rok 2016 i kawałek 2017, to magiczne miesiące. Po raz pierwszy w historii udało im się awansować do fazy playoff i chciałoby się powiedzieć: chwilo trwaj! Niestety, chyba rzeczywiście będzie to chwila, bo przy najszczerszych chęciach nie sprawią tutaj żadnej niespodzianki. Tym niemniej słowa uznania dla właścicieli i trenerów, stworzyli pakę na którą przyjemnie się patrzyło. Wyróżnienia dla będącego w sile wieku, a wciąż świetnego  Maxima Afinogenova, którego każdy powinien kojarzyć ze wspaniałych występów w NHL, Miro Aaltonena, Romana Horaka, Mario Kempe i Jakuba Jerabka.

Nasz typ: 4:0 dla SKA

Dynamo Moskwa (3) – Torpedo Niżny Nowogród (6)

170219_КХЛ_промоo_ДИН_ТОР_2000х2000_ENG.jpg

To był nieco dziwaczny sezon dla podopiecznych Oreshkina. Trzon drużyny pozostał niemal bez zmian już któryś rok z kolei i w pewnym momencie wydawało się, że ta formuła się wypaliła, że ta grupa zawodników już niczego razem nie osiągnie. Potem nastąpiła dość gwałtowna przemiana na lepsze, a w 2017 w 16 meczach przegrali tylko dwukrotnie.

Torpedo z charyzmatycznym i niezrównoważonym jednocześnie Peterisem Skudrą jako trenerem dość spokojnie awansowali do playoffs. Styl drużyny jedni pokochają, drudzy znienawidzą, ale nie da się ukryć, że podopieczni Skudry każdy mecz traktują jak świętą wojnę a na lód wyjeżdżają żeby wyrwać, a jeśli się nie da się wyrwać, to brutalnie wyszarpać zwycięstwo i to za wszelką cenę. Jeśli nadarzy się przy tym okazja do urwania głowy przeciwnikowi, to skrzętnie z niej skorzystają. Nie ma w tej drużynie wiele finezji, no może oprócz dość zwinnych rąk Nikolaia Zherdeva (był w nim potencjał na kapitalnego zawodnika NHL) czy  Kasparsa Daugavinsa, ale sercem do walki potrafią zjeść każdego.

Wiele wskazuje tutaj na bardzo wyrównaną serię bez wyraźnego faworyta.

Nasz typ: 4:3 dla Dynamo

Lokomotiv Jarosław (4) – Dynamo Mińsk (5)

170219_КХЛ_промоo_ЛОК_ДМН_2000х2000_ENG.jpg

Loko bez fajerwerków zakończyło fazę zasadniczą dając sobie wyrwać trzecie miejsce na rzecz Dynamo Moskwa. Choć kto wie, może to i lepiej, bo nie spodziewałbym się lasu rąk po zapytaniu kto chciałby grać przeciwko Torpedo.

Zdecydowany lider ekipy – Brandon Kozun, potrafi stworzyć coś z niczego, a przechwycenie go z Jokeritu to jeden z najlepszych przedsezonowych transferów. Kanadyjczyk ma wsparcie w młodych: Alexander Polunin wyglądał świetnie na MŚ Juniorów. Jest jeszcze tylko rok starszy Pavel Kraskovski i kilku doświadczonych jak Talbot czy Kontiola. Szkoda, że „połamał się” Yegor Korshkov, bo ten energiczny skrzydłowy już w tak młodym wieku potrafi przesądzić o wyniku spotkania.

Białoruski rodzynek dał swoim kibicom powody do radości, piąte miejsce zostało przyjęte z dużym entuzjazmem. Drużyna zagrała po prostu na miarę swoich realnych możliwości, czasem nawet nieco na wyrost. Trzeci z rzędu kapitalny rok Matta Ellisona i niezwykłe, a zarazem zupełnie niespodziewane przełamanie Olexandra Materukhina, który w wieku 35 lat prezentował hokej na kapitalnym jak na jego możliwości poziomie (22 gole, 37 punktów, dwukrotnie przebił swój najlepszy rezultat) to jedne z głównych przyczyn sukcesu.

Drużyna z Mińska nie ma wielu słabych punktów, ale też nie może pochwalić się niczym szczególnym. W ostatecznym rozrachunku powinni wygrać jedno, może dwa spotkania, jednak nie widzę zbyt wielkich szans na przejście zwyczajnie mocniejszej ekipy z Jarosławia.

Nasz typ: 4:2 Lokomotiv

Konferencja Wschodnia

Metallurg Magnitogorsk (1) – Kunlun Red Star (8)

170219_КХЛ_промоo_ММГ_КРС_2000х2000_ENG.jpg

Broniący tytułu Metallurg, choć wielu stawia go za SKA i CSKA, znowu może zaskoczyć. Chemia wypracowana przez formację w zestawieniu Mozyakin-Kovar-Zaripov mogłaby siać spustoszenie nawet na szczeblu NHL i jest najlepszą w KHL. Fakt, że nie są traktowani jako zdecydowany faworyt do powtórzenia sukcesu sprzed roku może zadziałać tylko na ich korzyść. Ilya Vorobyov to fantastyczny szkoleniowiec potrafiący wycisnąć maksimum ze swoich graczy, a naprawdę – jest z czego wyciskać. Kluczem może być zabójcza skuteczność w powerplay. Patrząc jak Magnitka rozgrywa krążek w przewadze można odnieść wrażenie, że strzelenie bramki przychodzi im łatwiej niż najlepszym graczom na konsoli PS3 albo PS4.

Chiński produkt póki co sprzedaje się raczej średnio, ale dajmy im czas, tak samo jak chińskim zawodnikom, których w ekipie Kunlun Red Star jest jak na lekarstwo. Awans to playoffów już w pierwszym roku istnienia klubu to na pewno dobra promocja, a zobaczenie drużyny w starciu z aktualnym mistrzem tym bardziej. Choćby Chad Rau, Linus Videll, Sean Collins, Martin Bakos, czy Tomi Sallinen stanęli na głowie, to niespodzianki nie sprawią, ale mam przeczucie, że jeden mecz uda im się skraść.

Nasz typ: 4:1 dla Metallurga

Avangard Omsk (2)– Admirał Władywostok (7)

170219_КХЛ_промоo_АВГ_АДМ_2000х2000_ENG.jpg

Omsk chyba jednak dość niespodziewanie zajął drugie miejsce w Konferencji Wschodniej. Jak widać siła tkwi w rosyjskim kolektywie, bo ilekroć oglądało się mecze Omska, to można było odnieść wrażenie, że są dobrze zgrani pomimo braku jakichś charakterystycznych postaci czy zdecydowanego lidera. Ofensywny trzon drużyny to niemal sami Rosjanie. Małymi wyjątkami są Vladimir Sobotka a także David Booth, który od czasu opuszczenia NHL zdążył wyhodować naprawdę imponującego wąsa. Nie powstydziłby się go żaden Sarmata. Obaj Panowie stanowią ważne ogniwa drużyny.

Admirał Władywostok utrzymał poziom z poprzedniego roku. W starciu z Avangardem zabraknie im jednak argumentów, zwłaszcza w ofensywie. Oprócz Słoweńca Roberta Sabolica ciężko o kogoś potrafiącego wziąć na siebie ciężar gry. Vadim Krasnoslobodtsev, Dmitry Sayustov albo Pavel Makarenko to porządni gracze, ale nie na tyle regularni, żeby stanowić realne wsparcie w fazie playoff. Asem w rękawie może okazać się Vladimir Tkachyov obdarzony olśniewającą techniką. Pytanie, czy zdoła przełożyć dobrą dyspozycję z sezonu zasadniczego na playoffy. Tak czy inaczej, to wciąż zbyt mało na Omsk, a przynajmniej wszystko na to wskazuje.

Nasz typ: 4:1 Avangard

Ak Bars Kazań (3) – Saławat Jułajew Ufa (6)

170219_КХЛ_промоo_АКБ_СЮЛ_2000х2000_ENG.jpg

Czas na rewanż za poprzedni rok, kiedy to Saławat wyeliminował ekipę z Kazania po niesamowitej serii 7 spotkań . W serii, w której drużyna z Kazania wygrywała spotkania w wymiarze 3:0 i 8:0 (!!!), żeby ostatecznie przegrać mecz numer 7.

Tym razem w dużo lepszej pozycji gospodarze pierwszych spotkań, czyli Ak Bars. O ile różnice kadrowe są niewielkie, to po ich stronie stoi momentum i domowa tafla. Wygrali także ostatni mecz z Saławatem, oczywiście w dramatycznych okolicznościach 6:5. Takie zwycięstwa niewątpliwie podbudowują.

Z kolei Saławat może mówić o sporym szczęściu, bo gdyby tak katastrofalny okres w grze przytrafił im się nieco wcześniej, to mogliby w ogóle ominąć playoffy. Ostatnie tygodnie niemal całkowicie „na czerwono”, same porażki i to wcale nie z potentatami. Koniec końców usadowili się na 6 miejscu i znowu przyjdzie im się zmierzyć z Kazaniem, a mecze te rządzą się swoimi prawami. Problemami mogą się okazać kontuzja Teemu Hartikainena i Linusa Omarka (ten drugi podobno już dołączył do drużyny, nikt jednak nie wie, w jakiej będzie dyspozycji) i bardzo dziurawa defensywa. 174 bramki stracone to nie tylko najgorszy rezultat wśród drużyn Konferencji Wschodniej które zakwalifikowały się do playoffs, ale i prawie najgorszy w ogóle – tylko outsiderzy z Novokuznetska i Lada Togliatii straciły więcej bramek.

Jeśli ktoś ma zostać gamebreakerem, to tylko Kirill Kaprizov. Wychowanek Novokuznetska to talent czystej wody, najlepszy napastnik MŚ Juniorów i w wieku 19 lat zdominował twardą ligę dużych chłopców, jaką jest KHL. 42 punkty w 49 spotkaniach (20 bramek). Na nim będzie spoczywał spory ciężar i jestem prawie pewien, że go udźwignie. Musimy przy tym pamiętać, że triumf w PO to team ef fort, a tutaj drużyną równiejszą i lepiej poukładaną jest Kazań.

Nasz typ: 4:2 Ak Bars

Traktor Czeljabińsk (4) – Barys Astana (5)

170219_КХЛ_промоo_ТРК_БАР_2000х2000_ENG.jpg

Jeśli miałbym wybrać jakiegoś czarnego konia fazy playoff, postawiłbym właśnie na drużynę z Czeljabińska. Potrafią wygrywać ważne mecze, nie strzelają wielu bramek, ale też wielu nie tracą. Ich hokej może nie jest zbyt przyjemny dla oka, ale wydaje się być idealnie dostosowany do wymogów fazy playoff. W ostatnich 14 spotkaniach Czeljabińska aż czterokrotnie padały wyniki 1:0 bądź 0:1. Kadrowo wypadają dobrze –w napadzie Szczechura, Yakutsenya, Derek Roy, a zasieki obronne w ryzach trzyma jeden z najlepszych defensorów KHL ostatnich lat – Kirill Koltsov.

Barys to na pewno wesoła ekipa o ile można takim mianem określić którąkolwiek drużynę. Przechodzą od wysokich zwycięstw, do jeszcze wyższych porażek. Prawdziwy rollercoaster. Linia z Bochenskim, Dawesem i Boydem to prawdopodobnie druga najgroźniejsza w całej lidze, zaraz po tej z Magnitogorska. Szkoda, że stanowi jednocześnie 70% całego potencjału ofensywnego. Rozsądnym ruchem okazało się zakontraktowanie Brendana Shinnimina, który razem z Roman Starchenką i Martinem St-Pierre muszą zadbać, żeby drużyna z Astany nie była drużyną jednej formacji, co w linii prostej doprowadziłoby do zagłady.

Traktor nie rozluźni na tyle szyków obronnych żeby dać się wyszaleć znakomitemu trio z Barysa. Dodajmy do tego przewagę lodowiska i duże problemy Barysa z utrzymaniem koncentracji przez całe 60 minut. To Traktor powinien wyjść z tej batalii zwycięską ręką.

Nasz typ: 4:1 Traktor

 

 

5 KOMENTARZE

  1. Kilka pytań luźno związanych z tekstem mi się nasunęło:

    1. Kiedyś w Gdańsku montowali ekipę do KHL ale Rosjanie nie wzięli nas. Raz sie nie udało i co, koniec?

    2. Próbowali też Duńczycy i Włosi. Dalej się starają czy odpuścili?

    2. W Rosji na pewno mają ambicje przytulenia całej Europy żeby w końcu być realną konkurencją dla NHL. Czy są jakieś próby podejścia do Szwedów, Szwajcarów i Niemców?

     
    • 1. Z motyką na księżyc niestety. Odpadliśmy w przedbiegach. Niektórzy wciąż odkopują ten temat, ale on jest już od dawna martwy – nikt tam nie wyłoży odpowiednich pieniędzy. Wystarczy popatrzeć na takie kluby jak Medvescak (to z klubem z Zagrzebia przegraliśmy rywalizację o przepustkę do KHL) czy Slovan i z jakimi problemami muszą się borykać. Dla Medvescaka był to najprawdopodobniej ostatni sezon w KHL, zresztą sami chcą wrócić do EBEL. Z roku na rok malała frekwencja, od strony czysto sportowej również coraz mizerniej. Niektórzy zawodnicy z sezonu 13/14 podobno wciąż nie dostali całego wynagrodzenia za grę. W ostatnich kilku kolejkach doszło już do tak kuriozalnej sytuacji, że w drużynie dosłownie nie miał kto grać, bo kluczowi zawodnicy uciekli jak z tonącego okrętu jeden po drugim. Zostało tylko kilku, najbardziej lojalnych i będących z klubem od samego początku jak Mike Glumac – który w jednym ze spotkań spędził na lodzie z przymusu aż 33 (!) minuty. Drużyna wystawiała na lód 3 lub niespełna 3 formacje, wśród których byli rodowici Chorwaci zupełnie odstający od reszty stawki. Gdyby nie olbrzymie zaangażowanie Zagrzebia + serce do gry i – nie ma co ukrywać – raczej luźniejsze podejście przeciwników do spotkań z nimi, ostatnie mecze Medvescaka kończyłyby się rezultatami dwucyfrowymi a dla KHL byłaby to wizerunkowa katastrofa. Boję się pomyśleć, jak w takiej sytuacji skończyłby klub ze znacznie mniejszym potencjałem, a za taki można uznać klub właśnie z Polski.

      2. Nie słychać głosów. W przypadku Mediolanu nie ma za bardzo miejsca na cokolwiek innego niż AC Milan i fakt że zdobyli mistrzostwo kraju już chyba z 30 razy niewiele tutaj zmieni. O klubach z Danii też cicho.

      3. Zawsze trochę się mówi o możliwości wchłonięcia kolejnych krajów, ale dopóki nie padnie konkretna propozycja poparta aspektem sportowym i finansowym, to nie ma co gdybać. Moim zdaniem tak szeroka ekspansja jest niepotrzebna, zwłaszcza kiedy mówimy o krajach takich jak wspomniana Szwecja, Szwajcaria czy Niemcy, gdzie nie ma jednego konkretnego hegemona który co roku miażdży resztę stawki i zgarnia mistrzostwo. Rywalizacja jest względnie wyrównana i te ligi powinny żyć własnym życiem.