Alan Łyszczarczyk zdobył swojego czwartego gola w sezonie otwierając wynik spotkania Sudbury Wolves z Mississauga Steelheads w ósme minucie. 11 punkt w sezonie polskiego napastnika przerwał jego nieco gorszy indywidualnie moment (cztery mecze bez punktu – najdłuższa taka zła passa w sezonie).

18-latek z Nowego Targu wykazał się wielką inteligencją i wygarniając krążek spod bandy za bramką skierował go natychmiast w stronę bramkarza. Przesuwający się golkiper Matthew Mancina nie zdążył odpowiednio zareagować i guma odbita od niego wpadła do siatki. Gol padł w przewadze liczebnej, jak każdy z trzech tego wieczoru dla Wolves.

Cały mecz Alan spisywał się bardzo dobrze, tworząc groźne ataki w pierwszej formacji ataku z Davidem Levinem i Dmitrijem Sokołowem. Na trzy minuty przed końcem Polak wymusił karę na rywalu, to była świetna okazja dla Sudbury na zakończenie zmagań w regulaminowym czasie gry, ale nie wykorzystano tego.

Wczorajszy rywal Wilków znajduje się pod lupą wielu skautów, stąd bramki zdobyte przeciwko tej drużynie także mogą mieć duże znaczenie. W ekipie Steelheads grają czołowi prospekci, przede wszystkim Owen Tippett prognozowany na TOP5 następnego draftu, ale także Nick Hague (prognozowane TOP10), a także wybrany w ostatniej selekcji przez New Jersey Devils z 12 numerem Michael McLeod.

Wilki wygrały 4:3 po rzutach karnych, Łyszczarczyk nie był wyznaczony do najazdów.