Alan Łyszczarczyk nie będzie miał problemów z pozwoleniem na grę dla młodzieżowej reprezentacji Polski. 18-latek z Nowego Targu dostał już „zielone światło” na grę od Sudbury Wolves i jeśli tylko zostanie powołany, pojawi się na zgrupowaniu kadry. Rok temu Łyszczarczyk w porozumieniu z klubem nie pojawił się na zgrupowaniu, dochodząc do wniosku że rozwojowi jego kariery bardziej przysłużysię gra w OHL.

Polacy staną do walki w MŚ Dywizji IB do lat 20 w Budapeszcie w dniach 11-17 grudnia. Ich przeciwnikami będą Węgrzy, Brytyjczycy, Włosi, Słoweńcy i Ukraińcy. To trzeci poziom w światowym hokeju międzynarodowym. Do wyższej dywizji awansuje tylko jeden zespół narodowy.

Tego lata Łyszczarczyk brał udział w zgrupowaniu U20, rozegrał kilka sparingów. Nieco wcześniej w kwietniu walczył o miejsce w składzie głównej kadry Polski, ale selekcjoner Jacek Płachta nie zdecydował się powołać go do kadry na MŚ IA w Katowicach. Łyszczarczyk grał za to w turnieju U18, z której duża część chłopaków przeszła rocznikowo do U20. W zmaganiach w Rumunii, gdzie Biało-Czerwoni wywalczyli awans, Alan był najlepiej punktującym graczem drużyny z 12 punktami w pięciu występach.

– Jestem szczęśliwy mogąc grać dla swojego kraju. Ciesze się też na spotkanie z kolegami, z którymi znamy się  występów w U18. Wielu z nich pochodzi z mojego miasta, znamy się i lubimy. Poziom hokeja międzynarodowego w grupie B będzie niższy niż ten, który panuje w Ontario Hockey League. Nie gra się tak szybko i fizycznie, ale każdy reprezentuje tu swój kraj i walczy na całego – skomentowała jedyna polska nadzieja w przyszłorocznym drafcie.

Dotychczasowy przebieg sezonu OHL jest dla Łyszczarczyka nieco rozczarowujący. Mimo że drużyna zrobiła duży progres i jest w czołówce dywizji oraz konferencji, rola polskiego napastnika zmalała w porównaniu z poprzednią kampanią (50 pkt w sezonie). W tej chwili Alan ma na koncie cztery gole i siedem asyst, czyli 11 punktów w 17 meczach. To dobre statystyki, ale aż pięciu zawodników Wolves ma jeszcze lepsze.

– Chce grać lepiej, będę próbował więcej strzelać, bo wiem że czasami przesadzałem z podawaniem krążka w dobrej okazji do uderzenia – powiedział Łyszczarczyk na temat swoich osiągnięć.

Nieco gorsza passa Polaka nie umknęła oczom trenera Matsosa, który prowadzi Wilki z Sudbury. Zgadza się on ze swoim podopiecznym, co do zwiększenia liczby oddawanych strzałów. W ostatnich tygodniach Łyszczarczyk długo nie trafiał do siatki rywali (osiem spotkań z rzędu), przełamał się dopiero w ostatnim meczu uderzając z ujemnego kąta na bramkę rywali.

– Nie jesteśmy nim rozczarowani, to świetny dzieciak i wszystko robi prawidłowo. Po prostu ma nieco gorszy start niż rok temu. Oczekujemy od niego wiele, bo wysoko zawiesił sobie poprzeczkę strzelając 17 goli i dodając 33 asysty rok temu. Al musi zrozumieć, że nie ma nic egoistycznego w strzelaniu goli. Nie musi zawsze szukać idealnego rozegrania krążka, czasem mniej znaczy więcej – powiedział szkoleniowiec Sudbury.

Źródło: Sudbury Star/Ben Leesson