Wśród ruchów transferowych przed nadciągającą wielkimi krokami kampanią, było kilka ciekawych posunięć. Jednym z nich jest niewątpliwie pozyskanie przez Montreal Canadiens napastnika Chicago Blackhawks – Andrew Shawa – zawodnika o którym mówi się, że stylem gry bliźniaczo przypomina innego chłopaka z prowadzonej przez Michela Therriena ekipy, a mianowicie Brandona Gallaghera.

Od tego sezonu kibice NHL mogą zobaczyć w jednej drużynie dwóch hokeistów, którzy potrafią konkretnie zajść za skórę defensorom rywala. Podobieństw napastników Canadiens nie sposób jest przeoczyć. Obaj są zawodnikami dosyć niskimi. Gallagher mierzy bowiem 175 centymetrów wzrostu, natomiast Shaw jest jedynie pięć centymetrów niższy. Obaj nie boją się twardej walki o krążek, niezależnie od tego w której części lodowiska się znajdują. Czesto oglądamy ich przepychających się przed bramką i w narożnikach. Dzięki swojej zaciętości, często prowokują zawodników rywali do łapania kar spowodowanych zwykle cross checkingiem, co samo w sobie jest w dzisiejszych czasach mocno niedocenianą umiejętnością, o czym wspominał w jednym z wywiadów chociażby P.A. Parenteau.

Tylko w ostatnim sezonie statystyka wywalczonych kar przez 60 minut gry Gallaghera wynosiła 1.4, natomiast Shaw zmuszał rywali do zejścia na ławkę kar 0.9 raza na 60 minut. Na korzyść tego pierwszego działa już jednak stosunek wywalczonych do otrzymanych kar. Gallagher faulował bowiem zaledwie 0.3 raza na 60 minut, natomiast u Shawa ta statystyka wynosiła już 1.0. Grający ostro 25-latek już zdążył przywitać się z kibicami Canadiens – w meczu kontrolnym z Washington Capitals ostro zaatakował prospekta Connora Hobbsa, za co został zawieszony na trzy mecze pre-season.

Nigdy nie znajdziemy jednak oczywiście dwóch identycznych zawodników. Największą różnicą pomiędzy Gallagherem i Shawem jest produktywność w ofensywie. Mimo grania u boku takich zawodników jak Toews, Hossa czy Patrick Kane, były napastnik Blackhawks nie był w stanie dawać swojej drużynie tyle ile daje Canadiens ich skrzydłowy. Wystarczy spojrzeć na zdobycze punktowe obu zawodników. Gallagher w 260 spotkaniach rozegranych w trakcie kariery zanotował 156 oczek, natomiast przy nazwisku Shawa w 322 meczach jedynie 137 razy pojawiały się bramki lub asysty.

Defensorów rywali Canadiens czekają w zbliżającym się sezonie ciężkie boje z dwójką walczaków z Montrealu. Jak stwierdził sam Shaw: “Myślę, że wspólnie możemy irytować ludzi”. Czy faktycznie tak się stanie? O tym przekonamy się już niedługo.

2 KOMENTARZE

  1. Liczę ze w połowie sezonu znajdzie sie chętny by przeanalizować ruchy transferowe jakie były na wakacjach tego roku . Głównie chodzi o grę Webera w nowych barwach jak i Showa . Swoją droga myślę ze P.K poprawi staty z zeszłego roku ale trzeba na spokojnie poczekać .