Jeszcze nie wiadomo czy na igrzyskach olimpijskich w Pjongczang zobaczymy graczy NHL. Negocjacje w tej sprawie od dłuższego czasu stoją w miejscu i wydaje się, że najlepsza liga świata nie jest zbyt zainteresowana ich rychłemu zakończeniu. Nie zmienia to faktu, że szereg hokeistów uczestniczy obecnie w ostatniej fazie eliminacji olimpijskich. IIHF specjalnie ustawiło termin kwalifikacji na początek września tak, aby nie kolidowało to z terminami NHL i lig za oceanem. W trzech turniejach rozgrywanych na Białorusi, na Łotwie i w Norwegii gra sporo graczy, którzy już coś znaczą w NHL lub mają szansę wejść do niej w najbliższych miesiącach. Oto ich sylwetki i nasze podsumowanie ich dokonań po drugim dniu zmagań:

Francja – Kazachstan 4:1

Pierre-Edouard Bellemare (Philadelphia Flyers) – nasza ocena występu – skala4

Tym razem center pierwszej formacji Trójkolorowych nie zapunktował, ale wciąż jego ekipa wygrała, a gra jego formacji wyglądała więcej niż poprawnie. Tym razem we Francji byli inni bohaterowie (Fleury, Treille) ale wśród wyróżniających się graczy był znów Stephane Da Costa obecnie w CSKA Moskwa, ale takiego Da Coste chcielibyśmy chyba widzieć w NHL. Gdyby chłopak myślał o kolejnym podejściu, założę że znaleźli by się chętni.

Norwegia – Włochy 4:1

Andreas Martinsen (Colorado Avalanche) – nasza ocena występu – skala3

Autor bramki na 4:1 w pięciominutowej przewadze po karze meczu dla jednego z Włochów. Sprytny płaski strzał na lewy słupek ustalił wynik meczu i za to można chwalić, ale dużo wcześniej na początku zawodów napastnik Lawin zaliczył małą wpadkę. Siadł na ławkę kar aż na 12 minut (osłabił swój team na dwie minuty) za atak zza pleców. Na jego szczęście Norwegowie nie tylko przetrwali okres przewagi Włochów, ale też zaraz po jego zakończeniu wyszli na prowadzenie 1:0.

Mats Zuccarello (New York Rangers) – nasza ocena występu – skala4

Hobbit znów był jednym z aktywniejszych na lodzie, asystował przy 2:0 w power play i chociaż zaliczono mu tylko „drugie” podanie to w praktyce on w tej akcji zrobił z krążkiem na kiju najwięcej (Thoresen i Kristiansen „tylko” przekierowali gumę).  Tylko jeden napastnik Niedźwiedzi Polarnych w tym meczu był lepszy – to Mathis Olimb (również pięć strzałów, ale dwa punkty w tym gol, oraz +1 w plus/minus).

Niemcy – Austria 6:0

Michael Raffl (Philadelphia Flyers) – nasza ocena występu – skala2

Jaką ocenę możemy wystawić napastnikom Austrii z NHL, którzy w dwóch meczach nie strzelili żadnej bramki i na dobrą sprawę nie pokazali nic pozytywnego? Michael Raffl oddał dwa strzały i był na -1, to i tak lepiej niż jego brat Thomas który dodatkowo przestrzelił rzut karny. Ofensywa austriackiej reprezentacji ma najgorsze statystyki na turnieju, słabsze nawet niż Polska!

Michael Grabner (New York Rangers) – nasza ocena występu – skala1

W przypadku Grabnera jest jeszcze gorzej, bardziej doświadczony NHLowiec nie oddał nawet jednego celnego uderzenia w tej bitwie niemieckojęzycznych krajów. Napastnik pierwszej formacji. Był też na -1 i ogólnie zamiast liderem raczej piątym kołem u wozu swojej drużyny.

Philipp Grubauer (Washington Capitals) – nasza ocena występu – skala5

Bilans bramkowy Niemców to 11-0, a na koncie Grubauera dwa shutouty. Wspierająca go defensywa jest nieprzejednana, ale gracz Stołecznych z Waszyngtonu również jest bezbłędny. No i ten obroniony karny!

Korbinian Holzer (Anaheim Ducks) – nasza ocena występu – skala4

Spełnił swoje zadanie w stu procentach. Twarda gra, nie dawał się przepchnąć używał atutów by odbierać krążek, było czysto i solidnie. Z krążkiem nie kombinował opierając się na partnerze z defensywy.

Ehrhoff Christian (Chicago Blackhawks) – nasza ocena występu – skala5

Jako partner Holzera miał nieco więcej z gry w ofensywie i w przeciwieństwie do pierwszego meczu był aktywniejszy. Oddał trzy strzały, na czas wracał do obrony, był podobnie jak partnera na +1 w „plus/minus”.

Dennis Seidenberg (Boston Bruins) – nasza ocena występu – skala5

Najlepszy obrońca niemiecki, aż +3 w plus minus czyli najwięcej z wszystkich graczy poza bramkarzem! Drugi aż tak dobry występ Seidenberga w tych kwalifikacjach nie pozostawia złudzeń, jest forma doświadczonego defensora Bostonu.

Tobias Rieder (Arizona Coyotes) – nasza ocena występu – skala5

Mimo aż sześciu zdobytych bramek napastnicy z NHL nie mają tak wielkiego wkładu w to zwycięstwo jak w poprzednie. Tym razem lepiej prezentowali się europejscy gracze niemieckiej kadry. Tobias Rieder był najaktywniejszym atakującym, aż cztery oddane strzały jedna asysta w przewadze po wzorowym tic-tac-toe. Drugi dobry mecz napastnika, który wciąż straszy zostawieniem NHL na rzecz KHL.

Leon Draisaitl (Edmonton Oilers) – nasza ocena występu – skala4

Strzelec bramki na 6:0, całe spotkanie ładnie obsługiwał podaniami, walczył fizycznie i myślał o drużynie. Na koniec koledzy mu to wynagrodzili podając tuż pod bramkę na pewnego gola w power play. W pięciu na pięciu trochę mniej przydatny niż w poprzednim meczu.

Tom Kuhnhackl (Pittsburgh Penguins) – nasza ocena występu – skala3

Mniej widoczny niż w poprzednim boju, ale wciąż pełnił rolę „wieżyczki” w power play. Niemcy grali trochę inaczej niż z Japonią, przygotowali nieco inny plan meczu na innego rywala i Kuhnhackl miał w tym nieco mniejszą rolę.

Łotwa – Japonia 3:1

Kristers Gudlevskis (Tampa Bay Lightning) – nasza ocena występu – brak oceny

Elvis Merzlikins (Columbus Blue Jackets) – nasza ocena występu – skala3

Decyzją trenera w drugim meczu bronił Elvis Merzlikins. To również zawodnik połączony z NHL chociaż to nieco dalsza koneksja (wybrany w trzeciej rundzie draftu 2014 przez Columbus Blue Jackets). Zagrał nieźle, wpuścił gola ale nie był za niego odpowiedzialny. Miał do czynienia tylko z 18 strzałami.

Martins Dzierkals (Toronto Maple Leafs) – nasza ocena występu – skala2

Był na lodzie przy jedynej straconej bramce, wówczas łotewska formacja zupełnie się nie popisała i dała się „zakręcić”. Stąd mimo udział w zwycięstwie niekorzystna nota, napastnik bez strzału i z -1 w plus/minus.

Rodrigo Abols (Vancouver Canucks) – nasza ocena występu – skala2

To samo co u kolegi wyżej, ta sama formacja. Mimo zwycięstwa i dużej przewagi w strzałach to wcale nie był łatwy mecz dla Łotyszy, różnice zrobiły mocne pierwsze formacje Europejczyków bo bottom six grały na równi.

Zemgus Girgensons (Buffalo Sabres) – nasza ocena występu – skala3

Bez błysku, ale przynajmniej solidnie w obronie i na bulikach. Tego samego dnia podpisał nowy jednoroczny kontrakt z Buffalo Sabres i jeśli jego gra nie wskoczy na wyższy poziom to zwiastujemy że to będzie jego ostatni rok w NHL.

Słowenia – Dania 3:0

Anże Kopitar (Los Angeles Kings) – nasza ocena występu – skala4

Jeden z 10 najlepszych centrów świata miał znów nieco „przymulony” początek, ale tym razem komentatorzy TVP oszczędzili nam mądrości że Anże jest bez formy. Pobyt na ławce w pierwszej tercji uszedł mu na sucho, w dwóch kolejnych odsłonach Kopitar grał już lepiej i przy bramce na 3:0 zanotował asystę. To prawdziwy lider, walczył i pokazywał klasę w każdej lodowiskowej strefie i sytuacji.

Frederik Andersen (Toronto Maple Leafs) – nasza ocena występu – skala2

Nie zatrzymał krążków zmierzających w światło jego bramki, a było to trzeba przyznać nieco mniej wymagające interwencje niż przy okazji meczu z Białorusią. Dodatkowo w końcowej fazie spotkania wpadł w niego jeden z kolegów powodując mały uraz. Dla nowego bramkarza Maple Leafs te kwalifikacje były bardzo złe i już się zakończyły.

Nicklas Jensen (New York Rangers) – nasza ocena występu – skala2

64 strzały oddała ofensywa Duńczyków w dwóch meczach kwalifikacyjnych zdobywając dwie bramki. Już w pierwszym występie oceniliśmy większość Duńskich Lwów słabo, a przecież w drugim nie zdobyli żadnego gola. Jensen był dużo słabszy niż w pierwszym występie, dodatkowo źle jeździł bez krążka i skończył na -2 w plus/minus.

Philip Larsen (Vancouver Canucks) – nasza ocena występu – skala1

Jedyny obrońca z -2 w plus/minus, próbował dawać coś w ataku pozycyjnym i power play, ale nic nie wypracował. Zawalił przy golu na 0:1 na bronionej niebieskiej niecelne podanie. Drugi słaby występ defensora który wraca do NHL, z taką grą trzeba zapytać po co wraca.

Nikolaj Ehlers (Winnipeg Jets) – nasza ocena występu – skala1

Dużo indywidualnej, nieproduktywnej dla zespołu gry. W obronie braki, zwłaszcza gdy trzeba było grać ciałem. Ktoś kto domagał się gry w NHL tak mocno powinien prezentować lepszą formę.

Oliver Bjorkstrand (Columbus Blue Jackets) – nasza ocena występu – skala4

Kiedy zaczęło się robić gorąco czyli od stanu 0:1 to Bjorkstrand był najbardziej „odważny” i dwukrotnie był nawet blisko zdobycia gola. Zrobił postęp w stosunku do poprzedniego spotkania, niestety nie zgrało się to z kolegami z formacji.

Jannik Hansen (Vancouver Canucks) – nasza ocena występu – skala2

Przez 2/3 meczu niewidoczny, wycofany szybko oddawał krążek.

Frans Nielsen (Detroit Red Wings) – nasza ocena występu – skala2

Wciąż potrafi odnaleźć się w pozycyjnym ataku, dobrze wygląda w posiadaniu krążka i dyktowaniu tempa gry. Ale gdy akcja jest rozwijana przez rywala brakuje mu zdecydowania i agresywności.

Mikkel Boedker (San Jose Sharks) – nasza ocena występu – skala2

Kopia jego poprzedniego występu – na starcie meczu dużo chęci, fajna rozwijana prędkość – robi apetyt na duże rzeczy po czym zupełnie traci zainteresowanie i zaangażowanie.

Białoruś – Polska 5:3

Aleh Jawienka (Columbus Blue Jackets) – nasza ocena występu – skala4

Nasi hokeiści wydawali się zaskoczeni zwrotnością i zwinnością dwumetrowca z białoruskiej obrony – cóż w USA narzekają na poziom tych umiejętności u niego, ale na naszych napastników najczęściej wystarczała. Był gdzie powinien, interweniował kiedy było trzeba. Nie zawinił przy golach na 0:1 i 0:2 (w obu przypadkach na lodzie była para Lisowiec – Stasienka) ani 3:5.

Raman Hrabarenka (Toronto Maple Leafs) – nasza ocena występu – skala5

Wykończył w power-play bardzo często grany przez Białoruś schemat na włączenie się obrońcy spod niebieskiej aż pod bramkę i było 3:2. Często strzelał z niebieskiej (pięciokrotnie, najczęściej z obrońców). Poza tym współpracował z Jawienką udanie wspomagając go gdy trzeba było, nieźle dzielili się obowiązkami i to ta para defensorów była najtrudniejsza do rozgryzienia dla Biało-Czerwonych.