Mecz dnia:

USA i Czechy miały ostatnią szansę już nie na sukces sportowy, ale po prostu uratowanie twarzy. Czy komuś się to udało? Powiedziałbym że nawet obu drużynom. Jasne że pamiętać będziemy z występu Stanów Zjednoczonych na tym turnieju tylko to, że przegrali trzy mecze i ssali po całości. W tym ostatnim jednak przynajmniej w końcu mieli przyzwoity dorobek bramkowy. Lekkim wyjaśnieniem może być to, że czeską obronę “szacuje” jako personalnie najgorszą na tym turnieju, z najmniejszym doświadczeniem i umiejętnościami.

Honor amerykańskich hokeistów oprócz tych trzech goli (w tym jednej na prawdę ładnej bramki po akcji Suter – Byfuglien – Abdelkader) obroniły też piękne parkany Cory Schneidera, który dostał szansę występu w 3T. Czesi niczym nie zaskoczyli, była jedna dobra tercja (druga) i dopisała skuteczność. Ich MVP turnieju jest bez wątpienia Petr Mrazek (tudzież Mrazak ?) – w tym meczu 36 SV w tym piękna interwencja w 46. minucie na Patricku Kane (mogło być 4:4). W pierwszej odsłonie też był w centrum akcji bo… złapał dwie kary. Pamiętajmy że i tak ograniczony potencjał Czechów, którzy z wszystkich reprezentacji dysponowali najmniejszą liczbą hokeistów z NHL, był tutaj zlimitowany też przez kontuzje bardzo ważnych graczy jak Krejci czy Hertl.

Ten drugi mecz:

Napastnicy fińskiej reprezentacji znów nie udźwignęli presji i dali się całkowicie zastopować. Na całym turnieju Suomi zdobyli jedną bramkę, co jest najgorszym rezultatem spośród wszystkich, przed blamażami ratowała ich niezła obrona w 5na5 gdzie system gry dosyć głębokie cofanie się działało na ich korzyść. Nie było jednak dobrze gdy trzeba było bronić kontrataki lub gdy tempo gry było podkręcone i backchecking wymagał sporych umiejętności.

Przekornie pytając czy Rosjanie zagrali jakoś szczególnie dobrze? Nie, bo 2/3 bramek wzięło się albo z strat/błędów – 0:1 i rubryka najgorszy obrońca lub 0:2 i kompletny brak defensywy przed bramką Raska. Na plus na pewno nabierająca pewności defensywa Sbornej, wyrastający na lidera Aleksiej Jemielin i grający już ze spokojniejszą głową (bo z podpisanym kontraktem z Capitals) Dmitrij Orłow. Fajerwerków też nie było bo słupki i poprzeczki pomagały w tych zawodach broniącemu solidnie Bobrowskiemu.

Arbiter dnia:

Badając genezę bramki na 3:0 dochodzimy do agresywnego foreczekingu Finlandii, który kończy się… świetnym bodiczkiem ze strony arbitra. Czysta droga do ataku i Małkin kończy akcję.

Ale numer:

1 – Tyle bramek w osłabieniu zdobyto w fazie grupowej. Do ostatniego meczu liczba ta wynosiła zero, ale zmieniło to trafienie Ryana McDonagha na 3:4 tuż po starcie trzeciej odsłony. Dzięki temu mieliśmy close game i jako taki crunch time, czyli emocje w meczu bez emocji USA kontra Czechy.

Najgorszy obrońca:

Popatrzmy tylko jak wysoko i jak nieporadnie próbuje bronić Sami Lepisto (już raz nominowany do najgorszego obrońcy dnia). Nie w tym miejscu i zupełnie nie to powinien robić obrońca w transition defence:

rosjafinlandia10lepisto

Bohater tej akcji był na -2 w całym meczu i zupełnie nie rozumiem czemu w całym turnieju cieszył się takim zaufaniem trenera.

Najlepszy obrońca:

Aleksiej Jemielin – asysta przy golu Małkina + trzy odbierające oddech i energię rywalom bodiczków + brak większych błędów + cztery zablokowane strzały + żadnej kary + corsi 64%

Babol dnia:

Ryan Suter strzelił piękną bramkę… dla Czechów. Jego mina mówi wszystko.

Przyśpiewka dnia:

Ten moment gdy Toronto kibicuje Kesselowi…

Kontrowersja dnia:

Członków amerykańskiej kadry spłukano już w klozecie ze sporą dawką kału. Dowalają im szczególnie rodacy, głównie koledzy po fachu byli lub obecni. Nic dziwnego, że jest frustracja, Big Buff na koniec fazy grupowej postanowił uzupełnić rubrykę kar. Żadnego sensownego pojedynku na pięści na World Cup of Hockey nie było, ale ten ostatni akt można nieco naciągnąć pod bójkę bokserską.

Komplet wyników:

Rosja – Finlandia 3:0 (0:0, 2:0, 1:0)

Bramki: Tarasienko (24), Tielegin (26), Małkin (44)

USA – Czechy 3:4 (1:1

Bramki: Pavelski (15), Abdelkader (35), McDonagh (43) – Michalek (13) M. Michalek (27, 38), Sustr (37)

Co dalej, 21 września:

Półfinały

Kanada vs Rosja w niedzielę o 1

Szwecja vs Europa w niedzielę o 19