Andrew Shaw z Montreal Canadiens na sześć lat za 23.4 milionów dolarów (3.9 miliona za rok gry)

Geneza powstania tego kontraktu sięga dosyć daleko. Wszystkim analitykom wydawało się, że Shaw zostanie w Chicago, a kluczowa w tej kwestii wydawała się być wymiana Bryana Bickella i Teuvo Teravainena do Carolina Hurricanes. Czas pokazał, że to nie wystarczyło by dogadać się z zawodnikiem, który pomógł przywieźć do Wietrznego Miasta dwa Puchary Stanleya (2013 i 2015 rok). W obliczu rozbieżności Shaw mający status zastrzeżonego wolnego agenta, został wytransferowany do Montreal Canadiens w trakcie draftu, co było jedną z głównych atrakcji wieczoru selekcji w Buffalo (zapłatą były dwa picki drugorundowe #39 i #45 spożytkowane na wybór Alexa DeBrincata oraz Chada Krysa).
 

Umowa jaką Habs dali #Shawzy’emu jest dla niego prawie 100% podwyżką (na poprzedniej dwuletniej zarabiał średnio 2M za rok) jest też trzykrotnie dłuższa. Analizując dwa ostatnie lata #Mutta, jak nazywali go koledzy z Chicago, nie sposób przypomnieć że sezony “życia” zagrał jeszcze na swoim entry-level deal. Wtedy w pierwszej dla siebie kampanii skróconej przez lokaut wszedł do składu Blackhawks i cieszył się ze Stanley Cup. W kolejnym miał 39 punktów w 80 grach. Zaoferowano mu bridge deal, na którym jednak Shaw zanotował trochę gorsze statystyki.

Nie jest to jednak gracz, którego wpływ na grę można by oceniać tylko i wyłącznie na podstawie cyferek i nie przez to z niego zrezygnowano. Największymi atutami 24-latka jest jego agresywny styl gry połączony z wysokimi technicznymi umiejętnościami. Dzięki temu Shaw był jednym z najlepszych graczy Chicago typu two-way, w dodatku jego wysoka wydajność i wszechstronność (nie miał problemu wielu minut spędzić na lewym skrzydle) sprawiała że Joel Quenneville mógł nim z korzyścią rotować po wszystkich czterech liniach i używać jako “zapchajdziury” w sytuacji kontuzji, wykluczeń i innych wypadkach.

Screen Shot 06-29-16 at 07.12 PMJego dużą wartością jest bycie “wrzodem” na tyłku swoich przeciwników, Shaw jest dosyć unikalnym typem zawodnika, który może doskonale spełnić zadanie shutdown. Tak właśnie najczęściej korzystał z niego coach Q, rzucając go w najcięższych chwilach na lód (dwa ostatnie lata to 31.4 startów w defensywnej zonie, więcej mieli tylko Fleishmann oraz Desjardins). Łącząc dwa ostatnie sezony był najlepiej hitującym graczem Czarnych Jastrzębi, co ciekawe drugim był Bryan Bickell.

Chicago nigdy w ostatnich latach nie opierało swoich sukcesów na uderzaniu ciałem, ale utrata tak znacznych liczb w tej materii może stworzyć im spory problem, gdy przyjdzie do kolejnych pojedynków z “dużymi” ekipami jak Blues, Kings czy Sharks. Wierzcie w to lub nie, ale ostatni Puchar Stanleya w Chicago pojawił się w dużej mierze dzięki “ciałkom” Shawa i Bickella. Wsparcie obrońców znacznie ucierpiało na odejściu #Scrapsa.

Pytania rodzą inne aspekty hokejowego rzemiosła, Shaw jest wydajny na 15-17 minutach gry. Przy większym natężeniu pracy popełnia błędy i nie jest już tak wartościowy. Być może przy korzystniejszym bilansie startów w konkretnych strefach (mniej spod własnej bramki), będzie mógł grać przez dwie minuty dłużej. Mało prawdopodobne jest jednak aby był napastnikiem zdolnym dobić do bariery wyższej niż 20 goli i 50 punktów, co oznacza że w najlepszym razie może etatowo pełnić rolę trzecioliniowego.

Canadiens mają już dosyć podobnie wyprofilowanego gracza, a przez wielu uznawanego za bardziej utalentowanego, za jakiego uchodzi Brendan Gallagher (który notabene podpisał podobny kontrakt rok temu).  Dla wielu ruch ten jawi się jako pewnego rodzaju fanaberia GMa i trenera Habs, którzy mając ustabilizowaną sytuację kadrową (niewiele roboty ze swoimi RFA i UFA) idą w stronę sprawdzonych uniwersalnych ludzi na play-off. Ludzi którzy by zwyciężać spróbują nawet strzelić gola z główki:

Problemem dla Canadiens jest fakt, że mogą okazać się nie być ekipą na miarę fazy pucharowej nawet ze zdrowym Careyem Pricem – chociaż oni wykonując ten ruch wyraźnie pokazują że nie wierzą w taką możliwość. Być może chodzi tutaj o dalszy rozwój Gallaghera w stronę gracza bardziej ofensywnego (zdjęcie z niego konieczności “pracy” a’la Brandon Prust) i wykorzystywanie Shawa w podobnym sposób jak w Chicago. Może zadziałał tu sentyment Bergevina, który obserwował Shawa jeszcze pracując dla Blackhawks jako szef skautingu i to na jego “wskazanie” organizacja sięgnęła po niego w piątej rundzie draftu.

 

“Widziałem go jeszcze gdy grał dla Owen Sound w OHL. Wdał się wtedy w bójkę z większym rywalem, może był to nawet Jarred Tinordi i wygrał to starcie. Oczywiście nie sprowadzamy go po to by się dla nas bił, ale to doskonały przykład na to, że on zrobi wszystko by wygrać i by pomóc swojej drużynie” – powiedział Bergevin

 

Dlaczego to steal:

1) Bo doda twardości i przebiegłości

2) Bo jest wszechstronny i jest niezwykle wydajny na 15-17 minut

3) Bo ma doświadczenie w play-off i stanowi w nich świetny depth dla pierwszoplanowych postaci

Dlaczego to overpaid:

1) Bo za cztery miliony można było dodać kogoś bardziej perspektywicznego

2) Bo to długi kontrakt dla zawodnika z potencjałem na trzecią formację

3) Bo oddano za niego także dwa picki, a menadżer być może kierował się “sentymentem”