Narzekania kibiców Chicago Blackhawks na kontrakt Bryana Bickella wreszcie dobiegają końca. „Czarne Jastrzębie” po wielu miesiącach prób znalazły chętnego na przejęcie kłopotliwego zobowiązania. 30-letni zawodnik przeniesie się do Carolina Hurricanes, a Jastrzębie dostaną w zamian dwa wybory w drafcie. Scenariusz idealny dla menedżera CHI Stana Bowmana? Niekoniecznie. Huragany dały się namówić na wymianę pod jednym, niezwykle ważnym warunkiem: razem z Bickellem do Karoliny Północnej przeniesie się utalentowany napastnik Tuevo Teravainen.

Problem Jastrzębi z umową Bickella jest niemal tak stary jak cała NHL. OK, przesadziłem – wszystko sprowadza się do feralnego lata 2013, kiedy zachwycony znakomitą kampanią skrzydłowego w fazie playoff (9G, 8A w 25GP) Bowman zaoferował stronie zawodnika ekstrawagancki 4-letni kontrakt wart łącznie 16 milionów „zielonych”. Napastnik, który tylko raz w karierze przekroczył barierę 30 punktów w sezonie, natychmiast po podpisaniu nowej umowy kompletnie stanął w miejscu.

bickell

W kolejnym sezonie zanotował zaledwie 15 punktów! Co prawda chwilowo przebudził się w playoffach 2014, jednak kolejne miesiące były powrotem do marnej dyspozycji. Cierpliwość szefostwa klubu wyczerpała się w przed momentem zakończonym sezonie, kiedy postanowiono uderzyć się w pierś i odesłać Bickella do AHL.

Być może przedstawiliśmy Kanadyjczyka w nazbyt negatywnym świetle. Dwie udane kampanie playoff, regularne zdobywanie ponad 10 goli w sezonie – w wielu innych zespołach przyjęlibyśmy „Bicksa” jako szaraczka w środkowych formacjach z nieco zbyt wysoką umową, jednak w Chicago każdy cent „waży” znacznie więcej niż w innych organizacjach. Sytuacja finansowa Jastrzębi jest napięta do granic możliwości od co najmniej sześciu sezonów. W związku ze świetnymi wynikami przez nich osiąganymi menedżer klubu po prostu nie dysponuje wystarczającym miejscem pod salary cap by zadowolić wszystkich hokeistów. Co rok drużynę musieli opuszczać tacy gracze jak choćby Brian Campbell, Andrew Ladd, Dustin Byfgulien czy ostatnio Patrick Sharp i Johnny Oduya – stąd tak wiele krytyki spadło na Stana Bowmana za przepłacenie Bickella.

Na szczęście dla Jastrzębi problem został częściowo rozwiązany. Stan Bowman dotrzymał obietnicę daną zawodnikowi, że w zamian za karną zsyłkę na farmę podczas sezonu spróbuje jak najszybciej znaleźć mu nowy klub po zakończeniu kampanii. Minęło dosłownie kilka dni a Bickell doczekał się świeżego startu w Carolina Hurricanes. Kapitalną robotę wykonał przy tej transakcji Ron Francis, GM Huraganów. Owszem, do końca roku będzie musiał wypłacić zawodnikowi aż 4,5 mln dolarów, jednak namówienie Bowmana na osłodzenie wymiany dorzuceniem Teuvo Teravainena to prawdziwy majstersztyk. Zwłaszcza, że do Chicago powędrowała 2. runda draftu wcześniej pozyskana od New York Rangers oraz 3. runda otrzymana od… Chicago Blackhawks.

Teravainen to 21-letni Fin, nr 18 draftu 2012. W NHL pojawił pod koniec mistrzowskiego sezonu 14/15, zagrał bardzo dobrą fazę playoff, którą przystemplował więcej niż poprawnym sezonem zasadniczym 15/16 (35P w 78GP). W Carolinie będzie miał doskonałą szansę wkomponowania się w mocno skandynawską ekipę, którą tworzą inni młodzi: Elias Lindholm, Sebastian Aho, Aleksi Saarela czy Victor Rask. Co więcej, sytuacja finansowa ‚Canes jest na tyle swobodna, że i Bickell dostanie szansę na regularną grę z dużo mniejszą presją ciążącą na jego nazwisku. A nawet jeśli nie odbuduje się w organizacji z Raleigh, to jego umowa wygaśnie wraz z końcem sezonu…

Być może ta ostatnia kwestia jest kluczowa dla właściwej oceny ruchu między Hawks a Canes. Jastrzębie „przemęczyły” się przez trzy lata umowy Bickella – teraz, kiedy stosunkowo niskim kosztem można było zwyczajnie go wykupić (kara w postaci „martwego” miejsca pod czapką wyniosłaby 1 mln w sezonie 16/17 oraz 1,5 mln w sezonie 17/18), Bowman zdecydował się na transfer i jednoczesne poświęcenie Teravainena. Drogo? Drogo. Dobrze dla fanów Blackhawks, że mają trzy Puchary Stanleya w ostatnich sześciu sezonach, tak na otarcie łez po Finie…