karlsson3W jakiś sposób przeszło to bez większego echa w hokejowym świecie, ale w erze ubywającej ilości bramek  i wymiarze, w którym 100 punktów w sezonie to już bardzo spory sukces, a nie norma dla kilku zawodników – ewidentnie ktoś ma chrapkę na czołówkę defensywy NHL. Erik Karlsson 3 sezon z rzędu śrubuje swoje personalne rekordy, a jego ostatni wyczyn – 82 punkty w jednym sezonie – każą myśleć, że nie zostaniemy skazani na wzdychanie do obrazków Nicka Lidstroma czy Briana Leetcha.

Umówmy się – jeśli, jak Karlsson, masz 5 miejsce w klasyfikacji punktowej WSZYSTKICH zawodników (nie tylko obrońców) – to nie jesteś jeszcze jednym obrońcą. Kolejny z obrońców w tej klasyfikacji – Brent Burns z San Jose, ma 75 punktów – ale do Szweda brakuje mu dużo więcej, niż kilku oczek w statystykach. Historię jednak piszą zwycięzcy… a to ekipa Burnsa, a nie Karlssona, bije się obecnie o najwyższe trofeum. To pierwszy powód, dla którego Karlsson przemyka nieco pod radarem.

Jak by nie strzelał, to trafiał

I to cały sekret kapitana Senators. Proste? Oczywiście… dla niego. Reszta zawodników musi obejśc się zachodzeniem w głowę, skąd u Karlssona takie oko. Moim zdaniem jest to ta część umiejętności, których nauczyć się nie da. To te 5% „talentu”, które musisz mieć, by ciężka praca zrobiła z Ciebie gwiazdę. Umiejętność strzelania bramek u obrońców to jedna sprawa – Karlsson ma ich 16. Inną sprawą jest zupełnie niezrozumiały dla mnie dryg Erika do „nabijania” krążka.

Spokojnie.. nie planowałem tu sprzedać Wam wiedzy najnowsze hokeja mówiąc, że czasem strzela się tak, by się od kogoś odbiło. Mówię tu o kosmicznej wręcz precyzji, z jaką Karlsson to robi. Pamiętacie serial dla dzieci, młodzieży, i ludzi którzy nie czytali mitologii greckiej – „Xena: Wojownicza Księżniczka”? – Wiecznie wściekła brunetka o zapędach lesbijskich rzucała swoim metalowym pierścieniem odbijając go od 5 rzeczy i trafiając bezbłędnie. Podobnie działa obrońca Senators. Potworna ilość jego asyst pochodzi z takiego wręcz zamierzonego nabicia pod odpowiednim kątem. Jak chłopak to robi? Wie to tylko on… i to wcale nie na pewno.

Będzie 1000 punktów?

karlsson2Jeśli zdrowie dopisze, to na 100 procent. W nowożytnej NHL Karlsson wydaje się przybywać z czasów PHila Housley, Briana Leetcha czy Nicka Lidstroma i pokazywać obecnym fanom, jak to się kiedyś punktowało w defensywie. Daleko w tyle zostali dotychczasowi giganci w tej materii – Kris Letang z Penguins czy… no właśnie – nikogo więcej nie było. Karlsson przybył z przeszłości aby uratować ligę od musu wspominania jak to było kiedyś.

Król piekła czy szeregowy w Niebie?

Co ty byś zrobił na miejscu Erika Karlssona – najlepszego obecnie obrońcy na świecie? Czy zostałbyś w Ottawie – drużynie, która playoffy widuje tylko czasami, i tylko na chwilę – czy przeniósł się np. do Nowego Jorku gdzie playoffy są pewne jak bijatyka na polskim weselu? Ottawa może pochwalić się innym lojalnym kapitanem – Daniel Alfredsson odszedł z ekipy ponieważ chciała tego Ottawa, a nie on. Drużyna postanowiła się przebudować i choć zrobiła to,  a jednym z efektów jest nasz bohater, to mimo wszystko Kanadyjskie drużyny jak na ojczyznę hokeja radzą sobie jak Edyta Górniak z hymnem – słabo.

Ja mimo wszystko mam nadzieję, że skończy on karierę w Ottawie – z 1000 co najmniej punktów na koncie, fortuną na koncie bankowym i wieloma tytułami najlepszego z najlepszych.