Szaleństwo dogrywek, panika w Waszyngtonie, dwie twarze Dallas Stars, hart ducha Nashville Predators. Sprawdzamy, co dzieje się na półmetku drugiej rundy Stanley Cup Playoffs.

Magia 63 minuty

Hornqvist 62:34, Boyle 62:48, Eakin 62:58. Pierwszy tydzień maja to prawdziwy wysyp dogrywek. Pierwsza runda poskąpiła nam dodatkowego czasu gry, lecz druga faza w pełni rekompensuje te braki. Aż trzykrotnie OT zakończyły się niemal w dokładnie tym samym czasie. Tuż przed upływem 63. minuty o wygranej Penguins z Capitals zadecydował Patric Hornqvist, Brian Boyle dał Lightning zwycięstwo nad Islanders, a Cody Eakin doprowadził do wyrównania w rywalizacji Stars z Blues. Liczbowa ciekawostka? Niekoniecznie. Historycznie dogrywki najczęściej kończą się właśnie w pierwszych minutach, rzadziej mamy do czynienia z takimi maratonami jak w Game 4 między Sharks a Predators.

Ściana

Bardzo gorąco robi się w obozie Washington Capitals. Nie powiem, że Stołeczni grają gorzej od Pingwinów, lecz w kluczowych momentach znowu im czegoś brakuje i w efekcie bardzo szybko znaleźli się pod ścianą. 1-3 w serii z kimkolwiek nie jest idealnym scenariuszem, a co dopiero przeciwko wysoko latającym Penguins? Jeszcze nie żegnam Capitals, niemniej jeśli faktycznie zdarzy im się kolejna przedwczesna porażka to co wtedy? Szukamy winnych w sztabie trenerskim? Spoglądamy na liderów? Wymieniamy połowę zaplecza? Sytuacja nie do pozazdroszczenia.

Dwie twarze Gwiazd

Lindy Ruff chyba lubi komplikować sobie życie. Szkoleniowiec Stars panicznie boi się zaufać jednemu ze swoich bramkarzy, w efekcie zmienia ich jak rękawiczki. Nie trzeba nawet gorszego meczu Lehtonena, a już zastępuje go Niemi. Pewnie, żaden z nich nie daje wielkiej pewności, lecz kręcący karuzelą w szalonym tempie Ruff nie da nawet szansy na zrehabilitowanie się któremuś Finowi, tylko od razu sięga po drugiego. Pudełkiem czekoladek są nie tylko golkiperzy Dallas – cały zespół w serii z Blues zaskakuje, przechodząc ze skrajności w skrajność. Mecz nr 1? Twarda rywalizacja w charakterystycznym zachodnim stylu. Mecz nr 2? Kompletny falstart, ambitna pogoń zakończona fiaskiem. Game 3? Totalna klęska. Game 4? Powrót do bardzo solidnego hokeja. I bądź tu mądry…

Predators tworzą historię

Washington Capitals charakteru mogliby uczyć się właśnie od Nashville Predators. Drapieżcy już mieli ginąć pod kołami rozpędzonych Sharks, tymczasem odrobili dwa mecze straty na swoim lodowisku i wciąż mogą realnie myśleć o występie w Finale Konferencji (i zdobyciu tytułu mistrza dywizji Pacific jako przedstawiciel Central, hurra dla playoffowej formuły NHL!). Mike Fisher już był ulubieńcem kibiców w Tennessee – po golu w 3 OT jego pomnik właśnie się odlewa.

Moc jest z nimi

Niesprawiedliwą prawidłowością w tym roku stało się traktowanie serii z udziałem New York Islanders po macoszemu, tymczasem waleczni Isles wcale na to nie zasługują. Być może najciekawsze spotkanie w playoff zafundowali nam razem z Tampa Bay w Game 3. Dużo goli, zwroty akcji, dramatyczne wyrównanie, kontrowersyjne faule i OT winner? Poproszę dokładkę, najlepiej już dzisiaj w nocy.