Takiego rozwoju wypadków nie spodziewał się nikt. Karzeł zabił własnego ojca, psychopata odciął członka kolesiowi, którego uczynił swoim sługusem, jakimś cudem nikt nie zgwałcił Matki Smoków, a Dave Tippet uzyskał władzę absolutną w Arizona Coyotes. Czy Kojoty potrzebują dalej Generalnego Menadżera? Jasne… na papierze musi się zgadzać.

Sytuacja zaczyna trochę przypominać pewien kraj w Europie, gdzie funkcję reprezentatywną pełni jedna osoba, ale tak naprawdę kieruje jej działaniami szara eminencja polityki. Z tą różnicą, że w Arizonie nikt nie planuje protestować.

tip2W skrócie: Trener Dave Tippet i Menadżer Don Maloney mieli do siebie coraz więcej urazów. Narastające napięcie spowodowało zmęczenie materiału u tego drugiego, który zaczął paplać w mediach coś o celowym przegrywaniu i braku chęci do działania w poprzednim sezonie. W efekcie, Menadżer Maloney został niespodziewanie zwolniony. Dodatkowo, Kojoty na to stanowisko powołują 26-letniego Johna Chaykę, który dotychczas zajmował się analizą sportową we własnej firmie. Kojoty przedłużają kontrakt trenera Tippera na 5 lat i rozszerzają jego władzę o „Dyrektora ds. Operacji Hokejowych”.

Mój mąż z zawodu jest dyrektorem…

.. tak mogłaby powiedzieć małżonka trenera Tippeta, gdyby ten faktycznie sprawował władzę dla władzy. Cieszący się wielkim szacunkiem wśród zawodników Tippet słynie z totalnej nietolerancji dla sprzeciwu i własnej, zawsze mocno określonej wizji zespołu. Nadając mu kolejną funkcję Yotes zawierzają w jego wizję niemal całkowicie. Tippet zaprowadził drużynę w 2013 roku do Finałów Konferencji, a Arizona Coyotes mają za jego rządów dodatnią różnicę zwycięstw i porażek, co również stanowi pewien sukces.

To co martwi fanów Arizona Coyotes, to dwie sprawy. Po pierwsze – nie do końca uzasadnione, kurczowe trzymanie się Tipa obecvnego bramkarza – Mike’a Smitha, który od dwóch lat ma formę nierówną jak asfalt po ciepłym lecie. Druga sprawa to „domniemana” niechęć Tippeta do młodzieży. Plotka ta ma swój początek za czasów, gdy w Yotes grał Wojtek Wolski, który za pasywność i brak wyników został przesunięty do czwartej linii, a następnie wykluczony ze składu.

Menadżer Słup?

tip3Maloney nie wyleciał ze swojego biura i urzędu za nic. Szalę goryczy przelały negocjacje, a raczej brak negocjacji kontraktu Mikkela Boedkera. Oczywiście Duńczyk życzył sobie za swoje usługi zdecydowanie za wiele, ale negocjacje to część tego biznesu – i tej części Maloney podobno nawet się nie podjął. Niegdyś słynący z błyskotliwych ruchów „GMDM”, dziś sam wykopał sobie grób i z uśmiechem na twarzy wskoczył do niego patrząc, jak media dobywają łopaty i zasypują go we własnej mogile.

John Chayka ma zerowe doświadczenie na stanowisku menadżera. I śmiem myśleć, że mniej więcej o to chodziło. Chłopak będzie obserwował, uczył się… a co najważniejsze, nie będzie wchodził w drogę trenerowi Tippetowi. Tippet będzie miał pakiet większościowy decyzji co do transferów i ruchów kadrowych w drużynie. Chayka będzie figurantem przez co najmniej 2-3 lata. A gdy ten czas minie, wtedy okaże się który z nich zostanie na placu boju. Jeśli Kojoty nie staną się na powrót groźną ekipą, Tippeta czeka zielona trawka… jeśli będzie odwrotnie, Chayka będzie musiał albo pogodzić się z rolą kapciowego trenera Yotes, albo zmienić zawód/drużynę.

Koncepcja budowy Kojotów jest bardzo ciekawa. Rozpoczęła się w zeszłym roku, gdy drużynę zasilił Duclair Domi czy Domingue, ale nikt nie spodziewał się specjalnych zmian w sztabie. Arizona Coyotes zdają się mieć wizję i pomysł na własną przyszłość… czego bardzo serdecznie wszystkim fanom Yotes życzę.