Ostatnie sześć mistrzowskich turniejów to aż pięciu różnych triumfatorów. Najwięcej medali zdobyli tegoroczni gospodarze – Rosjanie nazbierali 2 złote i 2 srebrne medale. Rosjanie są w tym roku głównym faworytem? Czy jako najbardziej prawdopodobnego zwycięzcę wskazalibyście kogoś innego?

Szewczyk: Rosjanie z pewnością będą głównym faworytem do zdobycie złota na tej imprezie choć tutaj też zapewne sporo będzie zależeć od tego kto wzmocni Sborną w trakcie imprezy. Mówi się, że gospodarze ciągle trzymają miejsca w składzie dla Owieczkina i Kuzniecowa, którzy aktualnie walczą w play-offach z Pittsburgh Penguins. O swoje powalczy też Kanada, która ponownie stawi się na Mistrzostwach Świata w całkiem niezłym składzie i dodatkowo kilku graczy ma tam szczególną motywację bowiem złoto da im miejsce w Triple Gold Club. Prócz tego poważnym kandydatem do mistrzostwa są Finowie. Suomi walczą o potrójne złoto MŚ – mają już pierwsze miejsca w turniejach U18 i U20. Do Rosji posyłają silną ekipę, która może sporo namieszać. Te trzy reprezentacje to moje typy na podium rozgrywek w Moskwie i Sankt Petersburgu.

Ruszel: Gadkę o faworyzowanych Rosjanach mimo ich braków w defensywie i ogromnej nieregularności przerabiam co roku i już się na nią nie chcę nabierać. Własne ściany, wszystko będzie pomagać gospodarzom itp. A pamiętacie Soczi? Wsparcie zza oceanu? No ok, ale kto wesprze tę defensywę, która jest czasem w gorszym stanie niż jeszcze do niedawna spalony Most Łazienkowski w Warszawie. Wiaczesław Wojnow po tym jak nie grał pól roku po aferach z biciem żony w USA i “deportacji”? Dmitrij Orłow? zawsze coś, ale za mało na złoto. Wystarczająco na medal. Finowie mogą pokusić się o grę w finale, wspaniała mieszanka zawodników + zawsze dobry taktycznie hokej i zgrana defensywa. Kto trzeci na uzupełnienie stawki? Nie skreślałbym Czechów, a w obrocie mamy przecież jeszcze utalentowanych Kanadyjczyków i Amerykanów.

Kowal: Tak jak słusznie zauważył Dawid, Rosjanie zostawili jeszcze kilka wolnych miejsc w swoim składzie – z pewnością liczą na duże wsparcie hokeistów wciąż walczących o Puchar Stanleya. Presja wyniku na gospodarzach będzie ogromna i właśnie z tego względu nie sądzę, by sięgnęli po mistrzostwo. Tradycyjnie piętą Achillesa Sbornej będzie brak równowagi między ofensywą a obroną. Dużo solidniej w moim przekonaniu wyglądają kadry przygotowane przez Kanadę i Finlandię. Ci pierwsi zabrali do Rosji takich asów jak Taylor Hall, Brad Marchand, Connor McDavid czy Corey Perry i wsparli ich utalentowanymi defensorami (Ryan Murray, Chris Tanev, itd.). Najciekawiej wygląda fińska mieszanka, w której mamy bardzo mocne posiłki z NHL (chociażby Mikko Koivu, Mikael Granlund, Teemu Pulkkinen), znakomitego Patrika Laine, doświadczoną grupę obrońców grających w Europie pod przewodnictwem Lasse Kukkonena… Wystarczy powiedzieć, że w kadrze Suomi zabrakło miejsca dla Arturi Lehkonena, czyli rekordowego MVP playoff w szwedzkiej SEL.

Hokejowe czempionaty z pewnością nie należą do ulubionych imprez Team USA. Amerykanie co prawda wywalczyli niedawno dwa “brązy”, jednak na mistrzostwo czekają od 1960(!) roku. Czy reprezentacja Stanów Zjednoczonych to najpoważniejszy kandydat do rozczarowania swoich kibiców, zwłaszcza biorąc pod uwagę mocno rezerwowy skład wysłany do Moskwy i Sankt Petersburga?

Kowal: Szwedzi i Finowie od lat kojarzyli mi się z zespołem, który niezależnie od personaliów potrafił zajść bardzo daleko. W Finach upatruję faworyta, lecz tym razem powątpiewam w reprezentację Tre Kronnor. Tylko sześciu zawodników zza Oceanu – tego jeszcze nie grali! Szwecja ewidentnie nastawia się na World Cup.

Szewczyk: Amerykańscy kibice niezbyt bardzo interesują się Mistrzostwami Świata Elity. To samo dotyczy amerykańskich zawodników, którzy mogliby stworzyć silną ekipę gdyby graczom się po prostu… chciało. Na sukces sprzed roku Amerykanie raczej nie mają co liczyć. W swojej grupie raczej dwa pierwsze miejsca są poza ich zasięgiem, a gra z trzeciego/czwartego miejsca będzie oznaczać prawdopodobnie finał z Rosją lub Szwecją. Ćwierćfinał – to mój typ dla Jankesów w tym roku.

Ruszel Absolutnie nie ma sensu rozwodzić się nad filozofią prowadzenia drużyn narodowych. Od lat jest przecież tak, że Rosjanie spinają pośladki i rzucają na turnieje IIHF wszystkie siły, a Amerykanie grają pół juniorami pół amatorami. Efekty? Zarówno rosyjski hokej jak i amerykański zdobył po dwa medale na IIHF World Championship przez ostatnie trzy lata. Dla mnie niemal to samo, więc skończmy mówić o kadrach B czy C. Niewielkie znaczenie ma to że w USA nie ma zawodników z topu NHL, bo w KHL podstawie reprezentacji Sborny za rok będą robić karierę gracze z poziomu AHL i ECHL. W kadrze Jankesów mamy Matthewsa czyli przyszły pick numer 1 draftu (z pewnością TOP2), mamy Thatchera Demko bardzo uzdolnionego bramkarza, Noah Hanifina wszechstronnego młodego obrońcę i szereg solidnych uzupełnień. Rozczarowania nie będzie.

Po latach do Elity wracają Węgrzy, po krótkiej przerwie znowu ujrzymy Kazachstan. Kto z “maluczkich” ma w twojej ocenie największe szanse, by być czarnym koniem rozgrywek? I co uznasz za jego sukces? Ćwierćfinał?

Ruszel: Mieliśmy okazję oglądać sporo węgierskiego hokeja, na przestrzeni ostatnich lat, szczególnie ostatniego roku. Mówię o meczach reprezentacji Polski z Madziarami. To były wyrównane spotkania, dość wspomnieć że gdybyśmy Węgrów pokonali rok temu w Krakowie w jednym meczu to Biało-Czerwoni mogliby dziś występować w Moskwie. Stało się inaczej, ale z tej perspektywy łatwo ocenić poziom Madziarów jest raczej zbliżony do Polski aniżeli do ekip z Elity. Czarnym koniem rozgrywek raczej nie zostaną, ale stać na to właśnie Kazachstan wzmocniony naturalizowanymi Brandonem Bochenskim, Nigelem Dawesem i Dustinem Boydem. Innym “kopciuszkiem” może stać się ekipa Łotwy, nowy trener lekko przemodelowany skład, Gudlevskis w bramce, Girgenson w ataku. Jest też taka mała perełka czyli Rodrigo Abols atakujący w wieku 20. lat z 49 punktami w tym sezonie WHL. Why not quaterfinals?

Szewczyk: Ćwierćfinał to z pewnością zbyt dużo dla reprezentacji Węgier i Kazachstanu. Dla tych pierwszych gigantycznym sukcesem byłoby utrzymanie się w elicie, a na dzień dzisiejszy wydaje się to praktycznie niemożliwe. Aby Węgrzy utrzymali się w hokejowej ekstraklasie musieliby zająć w swojej grupie szóste miejsce. O ile siódma lokata jest jeszcze możliwa, o tyle szósta w perspektywie silnie obsadzonych Niemców – bardzo wątpliwa. Kazachowie mają dużo większe szanse na utrzymanie się. Jeśli Duńczykom lub Norwegom przytrafi się słabszy turniej kazachska ekipa z naturalizowanymi Kanadyjczykami może sporo namieszać. Dywizja 1A z Danią lub Norwegią? To byłoby coś!

Kowal: Tradycyjnie trzymam kciuki za Skandynawów. Z radością spoglądam na powiększające się grono NHL-owców z Danii, dobrze życzę też Norwegom, których wesprze nawet sam Mats Zuccarello. Wierzę, że któraś z tych ekip zaskoczy i wedrze się właśnie do ćwierćfinału kosztem np. Słowaków czy Szwajcarów.

Światowe media zapowiadają rosyjski turniej jako a) wielką szansę dla hokeistów, którzy wciąż walczą o miejsca w składzie na intratny Puchar Świata oraz b) imprezę, na której pierwszy raz w tak poważnych międzynarodowych zawodach wezmą udział wschodzące gwiazdy hokeja: Auston Matthews, Patrik Laine, Connor McDavid, Dylan Larkin… Która narracja jest tobie bliższa? Bardziej czekasz na popisy młodzieży czy też spodziewasz się ostrej walki o powołanie na World Cup w najmocniejszych reprezentacjach?

Kowal: Oczekuję wielkich rzeczy w wykonaniu największych nazwisk tego turnieju. Gra o miejsca w kadrze Kanady na Puchar Świata zapowiada się pasjonująco, przecież na jedno miejsce w ich składzie przypada po 5-6 światowej klasy hokeistów. Nie sądzę, by taki Hall czy Perry wybrali się na mistrzostwa po trudnym sezonie, gdyby w perspektywie nie czekała kusząca perspektywa reprezentowania Kanady na World Cup. Walka o wrześniowe bilety wcale nie rozegra się jedynie w Team Canada, bo o pierwszy skład walczą też Amerykanie, Szwedzi czy Finowie. A pamiętajmy jeszcze, że udany czempionat może totalnie wywrócić hierarchie w wielu reprezentacjach – przecież zawodnicy mogą powoli myśleć o powołaniach na Igrzyska Olimpijskie 2018, na których prawdopodobnie zabraknie graczy z NHL…

Ruszel: Dla mnie żadnej walki o miejsce na World Cup nie będzie. Impreza nie ma tego prestiżu co 20 lat temu, w głowach młodych hokeistów którzy nie są głupi jawi się raczej jako dodatkowy event przez który stracą kolejne litry potu nie zyskując tak na prawdę zbyt wiele w skarbonce. Dużo zyska za to kasa NHL i ci goście o tym wiedzą, to nie dinozaury, ale młodzi ludzie którzy czytają internet. Nie mówię, że nie chcieliby grać w reprezentacji, bo to raczej zawsze będzie dla sportowca priorytetem. Mówię że nie mają tego w głowie wychodząc na te zawody. Bliżej mi do tego indywidualnego pokazania się młodzieniaszków. Connor McDavid ma okazje pokazać się międzynarodowemu towarzystwu, a wszyscy wiemy co może pokazać. Dylan Larkin był wypompowany na końcówce sezonu, ale teraz po kilku tygodniach “wolnego” być może odzyskał świeżość i pokaże swoją szybkość. Patrik Laine i Auston Matthews – kto wie może to w Rosji rozstrzygnie się na dobre kto będzie jedynką a kto dwójką w nadchodzącym drafcie. Śmiem twierdzić że znakomity turniej tego pierwszego przy przeciętnym drugiego może doprowadzić do zamiany miejsc.

Szewczyk: Tego drugiego. Zapewne kilku zawodników bardziej przyłoży się do gry ze względu na Puchar Świata, ale oczy wszystkich raczej będą skupione na młodzieży. Szczególnie duecie Matthews – Laine. Fin zapowiada, że chce udowodnić iż jest lepszym zawodnikiem od Amerykanina. Matthews z pewnością podejmie wyzwanie i szykuje nam się tutaj ciekawa rywalizacja. Szkoda tylko tego, że zapewne Matthews nie dostanie szansy na zaprezentowanie swoich umiejętności w najważniejszych meczach turnieju. Decydująca bramka w finale Mistrzostw Świata? To byłoby coś ogromnego dla tych zawodników.

Nazwisk NHL-owców kibicom nie trzeba przedstawiać, przecież oglądamy ich na co dzień. Jakich zawodników grających w Europie możemy polecić naszym czytelnikom w celach skautingowych? Kto może pojawić się za Oceanem dzięki dobremu turniejowi o Mistrzostwo Świata?

Ruszel: Wspomniałem już o Rodrigo Abolsie atakującym w wieku 20. lat z 49 punktami w tym sezonie WHL. To prospekt z ciekawą historią, grał już w trykocie Vancouver Canucks (nie w lidze, ale w meczach typu campy, zawody prospektów itp.) lecz jest nadal dostępny w nadchodzącym drafcie. Oprócz szeregu oczywistych nazwisk z czołówki draftu są jeszcze inne perełki, ale w większości albo już byli za oceanem, albo są już w momencie gdy na przenosiny jest nieco za późno. Nie co roku trafia się ktoś pokroju Artiemija Panarina 🙂

Szewczyk: Tradycyjnie spore zainteresowanie zapewne będziemy mieli zawodnikami z KHL, ale w tym roku na rynku widać także chęć zaciągu graczy z SHL. W świetle deklaracji Radułowa, który wyraża chęć powrotu za ocean z pewnością m.in. on będzie na celowniku skautów.

Kowal: Kibice w Toronto będą mogli przyjrzeć się Nikicie Zajcewowi, swojemu nowemu nabytkowi. Rosyjski obrońca dołączy do Maple Leafs już od przyszłego sezonu. Sebastian Aho, własność Carolina Hurricanes z reprezentacji Finlandii – kolejne interesujące nazwisko. Znanym zawodnikiem z KHL jest z pewnością Wadim Szipaczjow. Ciekawostka polega na tym, że wg kilku dziennikarzy z Ameryki Płn. Wadim jest swego rodzaju “dziką kartą” w kontekście wyjazdu do NHL. Ostatnim hokeistą, któremu osobiście będę przyglądać się z dużą uwagą będzie Martin Reway, filigranowy napastnik Słowaków.