Sudbury Wolves przegrali 2:5 z North Bay Battalion i był to słaby mecz w wykonaniu Wilków. Tylko w pierwszych dziesięciu minutach gry tą potyczkę można było uznać za wyrównaną i mogącą rozstrzygnąć się w dwojaki sposób. Później bramki zaczęli zdobywać gospodarze i po długim okresie ich przewagi było 4:0. Niezadowolony z nadmiaru strat i błędów był trener Steve Matsos:

Zarządzanie krążkiem i straty był naszą największą bolączką. Czasami w prostocie tkwi siła. Kilku naszych graczy miało ochotę grać ten hokej, wrzucać krążki głęboko w ich strefę i jechać po nie, walczyć. Byli też tacy, którzy unikali tej gry, szukali czegoś ekstrawaganckiego.

Szkoleniowiec ekipy z Sudbury raczej nie miał na myśli Alana Łyszczarczyka, który słynie z zaangażowania w walce o trudne krążki w narożnikach i tłoku podbramkowym. Alan spisał się w tym meczu dobrze, punktował przy obu trafieniach dla Wolves. Przy golu na 1:4 bardzo przytomnie wystawił do Cole Mayo już z końca strefy ataku. Na 2:5 zapracował cały zespół, a 18-latek z Polski wykończył akcję niemalże na pustą bramkę. To był jego 16. gol w rozgrywkach i 32. asysta, po 65. występach ma na koncie 48 punktów. Swój dorobek może poprawić jeszcze w dwóch spotkaniach.