Nie muszą być umalowanymi pół-dziewczynami. Niekoniecznie mają potrzebę skrzywić się na widok twojego „outfitu” i doradzić, czy bardziej pasuje ci błękit paryski, czy burgund (nie znam żadnego z nich).  Nieważne, jak konserwatywno-chrześcijańskie poglądy masz drogi fanie hokeja, jeśli myślisz że panów, którzy wolą panów nie ma w NHL – to jesteś hura-optymistą. Dobra wiadomość dla Ciebie jest jednak taka, że mimo iż z pewnością tacy są – nie prędko lub nigdy liga się do tego nie przyzna. I słusznie. Dlaczego?

W niemal każdej dyscyplinie sportu miał miejsce już tzn. „Coming out” czyli oficjalnie przyznanie się do tego, że „wtyczka do kontaktu” nie jest dla tej osoby tak fajna jak dla większości społeczeństwa. Brian Burke powiedział rok temu, że NHL jest gotowa na pierwszego homoseksualnego hokeistę. Nie siedzę w biurze w Toronto, ale zgaduję, że nie mówił by na ten temat nic, gdyby go nie pytano.

It’s okay to be gay

agej2… o ile nie częstujesz tym całego świata. I nieważne, jak bardzo postępowym człowiekiem jesteś – szatnia hokeistów to kilkudziesięciu spoconych facetów, kąpiących się pod prysznicem tak, jak zostali stworzeni.  Nie róbmy też z siebie Holandii, i nie ukrywajmy że żarty pokroju „grasz jak pedał”, albo „klękaj do miecza” również mają miejsce w szatniach każdej organizacji – także NHL.

Ewentualny coming out spowodował by konsternację i pogorszenie atmosfery w drużynie. Najpewniej nikt nie protestowałby, a zawodnik nie dostałby łomotu „po lekcjach”, ale zaczęłoby się uważanie na każde słowo i każdy gest- by nie urazić kolegi z drużyny. Obojętnie jaki masz stosunek do homoseksualizmu, kolegę z drużyny trzeba kryć (wybaczcie dobór słowa), ale nie każdy wie jak się zachować – i to samo w sobie rodziło by poważne napięcia.

Chcecie politykę w hokeju? Ja też nie.

agej1Ona i tak w dużej mierze już w nim jest. Ale naiwne myślenie, że skończy się na tym że w drużynie będzie grał gej – jest tak urocze, jak Ryszard Kalisz tańczący w przepoconym garniturze na paradzie równości. Do hokeja w momencie wjedzie masa organizacji feministycznych, pro-gejowskich itp. których celem często jest skorzystanie na takich przypadkach.

W Szwecji wpuszczono politykę do piłki ręcznej i teraz ich nie do końca rozważny kapitan miał problem do polskich pomponiarek, ponieważ są białe, heteroseksualne i obrażają feministki które często są brzydkie, samotne i nie mogą pokazać brzucha. Sytuacja jest absurdalna prawda?

Dajcie rok takiej sytuacji, a hokeista-gej stanie się przedmiotem dyskusji, dlaczego hokeiści geje powinni być wolni od kontaktu fizycznego przy bandzie, dlaczego kara za ich zahaczanie powinna być wyższa – i dlaczego połowa hokeistów powinna być czarnoskóra.

„Ale oni już pewnie i tak wiedzą”

agej3… najpewniej tak. Prawdopodobnie koledzy z drużyny homoseksualnego hokeisty wiedzą, że jeśli mając tyle kasy, takie ciało i taką popularność ciągle widzą cię w towarzystwie facetów – to być może nie wynika to z Twojej nieśmiałości do kobiet.

Ale może ten facet nie ma wcale tam przechlapane – może kapitan zarządził że to nic wielkiego, a sam zainteresowany ma tyle dystansu do siebie że na żarty „grasz jak pedał” śmieje się tak samo, bo rozumie kontekst i nie jest ograniczoną ofiarą telewizji?

A teraz czekam na opinię o mojej homofobii, ksenofobii i w ogóle – wszystkofobii.