Młodych, uzdolnionych hokeistów, którym wróży się wielką karierę w NHL jest wielu. Co rok wśród nich pojawia się ktoś nowy. Diamenty, którym potrzeba już tylko ostatnich szlifów aby stać się ważnym ogniwem swoich zespołów i na stałe zadomowić się w dorosłym hokeju na najwyższym światowym poziomie. Czasami jednak okazuje się, że podczas tej ostatniej obróbki, diament potrafi pęknąć. Być może jesteśmy właśnie świadkami takiego zepsucia zawodnika w postaci młodego prospekta Pittsburgh Penguins – Derricka Pouliota.

Urodzony w 1994 roku Pouliot został draftowany przez Penguins z numerem ósmym w 2012 roku, dzięki pickowi otrzymanemu w wymianie za Jordana Staala. Warto wspomnieć, że z późniejszymi numerami wybierani byli między innymi Filip Forsberg, Jacob Trouba, Michaił Grigorienko, Tomas Hertl, Tanner Pearson, Tom Wilson czy jego obecny klubowy kolega – Olli Maatta. W sezonach 2012/2013 i 2013/2014 Pouliot reprezentował jeszcze barwy grających w WHL Portland Winterhawks, zdobywając łączną ilość 115 punktów w 102 meczach, zdobywając mistrzostwo ligi i będąc wybieranym do drużyny gwiazd. Sezon 2014/2015 rozpoczął już jednak w afiliacji Pingwinów – Wilkes-Barre Scranton.

Rozwój Pouliota przebiegał znakomicie. Doskonałe występy w AHL sprawiły, że już 20 grudnia 2014 roku został powołany do NHL i zadebiutował w trykocie drużyny z Miasta Stali. I to jak zadebiutował. Jego pierwszy strzał znalazł drogę do bramki i okazał się strzałem dającym Pingwinom zwycięstwo nad Florida Panthers. Swoją pierwszą asystę zaliczył dwa dni później, również w meczu z Panthers. W kolejnych spotkaniach nie było już tak kolorowo, jednak Derrick był mocnym punktem drużyny i rozegrał w NHL 34 spotkania notując siedem punktów.

 

Przed trwającym obecnie sezonem wśród fanów z Pittsburgha i dziennikarzy Pouliot był pewniakiem do gry w osłabionej linii defensywnej. Rzeczywistość jednak boleśnie wszystko zweryfikowała. Od początku campu przygotowawczego, z obozu Penguins dobiegały głosy, że sztab jest bardzo niezadowolony z formy młodego obrońcy. Kolejne przedsezonowe sparingi tylko potwierdziły doniesienia. Pouliot grał niepewnie w defensywie, a jego poczynania ofensywne niczym nie przypominały zawodnika, którego w 2012 roku portal „Elite hockey prospects” opisywał w następujący sposób – „Ofensywnie nastawiony obrońca, dzięki swej dojrzałości doskonale nadający się do gry w power play. Doskonale poruszający się po lodzie, dobry podający ze znakomitym strzałem i fantastycznym przeglądem pola”.

Rozczarowania przyniosły efekt i Pouliot został zesłany do Wilkes-Barre, a trenerzy Penguins woleli dać szansę Adamowi Clendeningowi, w drużynie został również notowany niżej Brian Dumoulin. Co prawda patrząc na liczby, Derrick w AHL spisuje się nieźle, jednak sprawia problemy wychowawcze. Piątego listopada, 21-latek został zatrzymany przez policję w związku ze spożywaniem alkoholu w miejscu publicznym. Kolejne tygodnie również nie były dla niego zbyt udane. Mimo niespecjalnie stabilnej postawy linii defensywnych Pens, Pouliot wciąż gra w WBS, a w mediach raz po raz pojawiają się informacje, że Jim Rutherford rozgląda się za kolejnym obrońcą. Gwoździem do trumny młodego obrońcy może być obecna sytuacja, kiedy nawet w przypadku poważnej kontuzji Olliego Maatty, Mike Johnston wolał powołać do drużyny Davida Warsofsky’ego, niż niedawnego murowanego kandydata do gry w NHL – Pouliota. A przecież Warsofsky, mimo że jest starszy, ma jeszcze mniejsze doświadczenie niż on, gdyż na taflach zagościł jedynie dziesięć razy.

Być może diament w postaci Derricka uda się w Pittsburgu jeszcze oszlifować na nowo, jednak przed młodym zawodnikiem bardzo dużo pracy. Nie łatwo jest odbudować zaufanie trenerów NHL, a palący się pod Johnstonem stołek na pewno nie ułatwi mu zadania. Dobre występy w AHL to jedno, a równa, zadowalająca gra w NHL to drugie. Pouliot nadszarpnął też zaufanie pod względem wizerunkowym, bowiem chyba żadna drużyna nie chciałaby w swoich szeregach zawodnika, który nie wstydzi się spożywać alkoholu w miejscu do tego nieprzeznaczonym i jeszcze daje złapać się policji. Jeżeli nic się nie zmieni, przygoda niewątpliwie utalentowanego zawodnika z Pittsburghiem może niedługo dobiec końca, bowiem mimo wszystkich swoich mankamentów, jako prospekt posiada on sporą wartość w kontekście ewentualnej wymiany.