Po tym jak oficjalna strona ligi NHL.com wskazała swojego “Rookie of the Month” pomyślałem sobie, McDavid – to było do przewidzenia, ma najwięcej punktów, jak również gra w najjaśniejszych światłach reflektorów, przecież gra w Kanadyjskim markecie. Z drugiej strony może to tylko produkt “Hype Machine” jakim jest osoba Connora od chwili w której został wybrany z numerem 1 w tegorocznym drafcie. Może inni rookies, grający w mniej znaczących zespołach, radzili sobie lepiej, nie zdobywając przy okazji nagłówków prasy krajowej.

Przyjrzyjmy się pięciu pierwszoroczniakom grającym jako napastnicy, którzy jak na razie zdobyli największą ilość punktów, plus Jack Eichel. Zawieram go w dyskusji ponieważ miał być trzecim po McDavidzie objawieniem Chrystusa, a jak na razie uzyskał tylko 4 punkty. Może statystyki będą w stanie to usprawiedliwić?

Tabelka przedstawia rookies (sytuacje 5v5 z uwzględnieniem wyników) uporządkowanych po statystyce Points per 60 Minutes – czyli punktów uzyskanych przez zawodników średnio w każdych rozegranych 60 minutach gry. Dzięki temu, niezależnie od ilości spędzanych minut na lodzie, możemy porównać bezpośrednio produkcję każdego zawodnika.

Rookies - produkcja2

 

Z punktu widzenia czysto matematycznego najlepiej punktującym zawodnikiem z tego grona jest Max Domi z Arizony. Dla porównania liderzy punktowi całej ligi Tyler Seguin i Jamie Benn mają P/60 kolejno 3.62 i 3.37 punktów (również 5v5). Całkiem przyzwoicie radzi sobie potomek Tie Domiego na pustyni. Bardzo blisko również znajduje się Connor McDavid, który jako 18. latek nie potrzebował dużo czasu do przyzwyczajenia się do profesjonalnej gry w hokeja.

Na drugim końcu znajduje niestety Jack Eichel. Były zawodnik Boston University nie uzyskał jeszcze w tym roku nawet asysty, rejestrując tylko dwie bramki (nie liczę sytuacji PP). W tej chwili warto spojrzeć na ostatnią kolumnę w naszej tabelce czyli On-Ice Shooting Percentage. Mówi ona nam o skuteczności danego zawodnika wraz z jego kolegami z drużyny, którzy są w tej samej chwili z nim na lodzie. A dokładniej jaki jest odsetek strzałów na bramkę które są golami gdy dany zawodnik jest na lodzie. Może nam ona podpowiedzieć czy dany zawodnik na szczęście czy nie, jak również można pokusić się o przewidywania na przyszłość dla danego zawodnika, ponieważ jak wykazały liczne analizy statystyczne, szczęście bardzo często lubi wracać do średniej.

Jak do tej pory Jack Eichel, krótko mówiąc, nie ma szczęścia. Tylko 3,5% strzałów gdy jest na lodzie zamienia się w bramki. Można przypuszczać, że niedługo ten trend się zmieni (z identyczną bolączką walczą obecnie Anaheim Ducks, tylko że ich całościowy On-Ice Sh% całej drużyny wynosi 2,6%! Nic dziwnego że nie mogą wygrać meczu). Na drugiej stronie szeregu stoi Max Domi, który cokolwiek by nie zrobił, zamienia się w złoto. Również tu, generalny trend podpowiada nam, że jego produkcja może lekko spaść, patrząc na sam procent strzałów.

Może również spaść gdy popatrzymy na bardziej zaawansowane statystyki dotyczące posiadania krążka. Tabelka poniżej przedstawia zestawienie zawodników w sytuacjach 5v5 przy uwzględnieniu wyników.

 

Rookies-wykres

Oś pionowa przedstawia, znowu, produkcję punktową na 60 minut gry. Oś pozioma to zestawienie czasu spędzonego na lodzie w każdym meczu z modyfikacją dotyczącą trudności przeciwników. W skrócie, im bardziej na prawo na wykresie, tym zawodnicy grają bardziej “wartościowe” minuty przeciwko najlepszym zawodnikom drużyn przeciwnych. W jeszcze większym uproszczeniu, bardziej w prawo -> trudniej i więcej.

Kolorowy wyróżnik każdej ikonki zawodnika to Relative Corsi For % czyli statystyka jak zawodnik radzi sobie z prowadzeniem gry (posiadanie krążka) w porównaniu do swoich kolegów z drużyny. Przydatny indeks jeżeli musimy porównywać zawodników z różnych drużyn, ponieważ teamy prezentują różny poziom umiejętności. W ten sposób możemy zobaczyć czy dany zawodnik wybija się na tle swojego zespołu. Im kolor bardziej niebieski tym lepiej.

Jeżeli chodzi o posiadanie krążka, najlepiej radzi sobie Nikolaj Ehlers, dziewiąty wybór w drafcie Winnipeg Jets. Jednak możliwe, że radzi sobie tak dobrze, ponieważ gra przeciwko gorszym zawodnikom niż reszta przedstawionych graczy. Jest zdecydowanie po lewej stronie wykresu. Najlepiej, patrząc na całość i wszystkie okoliczności, radzi sobie Connor McDavid. Gra często przeciwko topowym parom obrońców, a mimo tego cały czas ma bardzo dobre statystyki posiadania krążka. Max Domi również gra najważniejsze minuty dla Kojotów, lecz jego statystyki są sporo gorsze zarówno od McDavida i Dylana Larkina, najnowszego produktu genialnych skautów z Detroit. Wracając do statystyk strzeleckich Maxa, biorąc również pod uwagę puck possession myślę, że jego gorący start rozgrywek zostanie trochę zahamowany. Patrząc na liczby Connora McDavida, jego produkcja nie powinna zwolnić. Mogę zaryzykować, że wręcz pójdzie jeszcze do góry. Z pewnością sukces jego drużyny gdy jest na lodzie będzie większy patrząc na jego statystykę PDO (więcej o tym indeksie w TYM ARTYKULE). Po 12 meczach na taflach NHL Connor ma PDO o wartości 95,8. Przy lepszej grze bramkarzy Edmonton, jego +/- na pewno pójdzie do góry. Na drugim biegunie PDO jest Max Domi, który jak na razie legitymuje się PDO 105,3, czyli dużo bramek i super skuteczność bramkarzy. To kiedyś spadnie. Ale to i tak nic. Na największy spadek skuteczności gry może niestety liczyć Dylan Larkin i Detroit jako całość. Młody Amerykanin ma PDO=111,1.

Reasumując. Czy Connor McDavid słusznie dostał nagrodę na najlepszego debiutanta października? Patrząc na jego grę i liczby myślę że jest to wybór całkowicie trafiony. Chłopak miał rzucone na siebie niewyobrażalne wymagania i oczekiwania ale jak na razie sprostał im z nawiązką. Po za tym gra na bardziej odpowiedzialnej defensywnie pozycji niż Max Domi, jak również jest od niego 2 lata młodszy, co w tym przedziale wiekowym robi ogromną różnicę. No cóż, a błysk reflektorów w przypadku przyznawania nagród na pewno mu nie przeszkadza.