Ostatni tydzień października minął nam pod znakiem hat-tricków, a kulminacyjnym punktem był powrót Phila Kessela do Toronto w barwach Pittsburgh Penguins.

Plus tygodnia:

To był tydzień (a właściwie weekend) nieoczywistych hat-tricków. Dlaczego nieoczywistych? Ano dlatego, że ich autorami nie były największe gwiazdy swoich zespołów. W meczu Montreal Canadiens-Calgary Flames trzy gole zdobył… Dale Weise, pierwszego norweskiego hat-tricka ustrzelił Mats Zuccarello, a najbardziej spektakularny wyczyn zapisujemy Michalowi Frolikowi – Czech z Calgary swoim trzecim golem na niespełna 10 sekund przed końcem meczu przesądził o wygranej z Flames z Edmonton Oilers.

 

 

 

Minus tygodnia:

Ataki Richa Clune na zawodników Pittsburgh Penguins. Dla jasności – minus nie wędruje jedynie do napastnika Toronto Maple Leafs, ale też do Roba Scuderiego, który ucierpiał przy drugim z bodiczków rywala (wideo poniżej). Agresywny Clune stanowczo przesadził, bo wykonał całe mnóstwo ślizgów w kierunku przeciwnika co ewidentnie kwalifikuje się jako charging, a wrzucenie w bandę akurat z tej odległości jest jednym z najniebezpieczniejszych zagrań na lodowisku, lecz trzy grosze do sprokurowania tej sytuacji dorzucił również Scuderi. Weteran z Pittsburgha nie chciał przyjąć ataku na bark i w ostatniej chwili odwrócił się plecami do nadjeżdżającego Clune’a. Przyznana kara 5. minut dla gracza Leafs była jak najbardziej adekwatna, jednak od Scuderiego – i wszystkich innych graczy – wypadałoby oczekiwać mądrzejszych zachowań.

 

 

Absurd tygodnia:

Złodziejski dziadzio kradnący krążek rzucony młodemu kibicowi przez Dana Bylsmę zgarnia rubrykę w tym tygodniu. Teoretycznie postępek tego pana powinien trafić jako minus, jednak jego zachowanie jest dla mnie tak abstrakcyjne, że trafia tutaj. Całe szczęście, że maskotka Penguins stanęła na wysokości zadania – kwintesencja dobrego PR-u.

 

Rekordzista tygodnia:

Colton Parayko okazuje się prawdziwym diabłem z pudełka, który wyskoczył w St. Louis. Młody obrońca Blues szturmem wziął miejsce w zespole, a ponadto w niedawnym meczu z Anaheim Ducks wyrównał rekord w ilości strzałów oddanych w jednym meczu przez debiutanta. Parayko celnie strzelał na bramkę aż 10 razy – tyle samo, ile Aleksander Owieczkin przed niemal dziesięciu laty. Dodajmy, że strzelał nie tylko celnie, ale i skutecznie – zdobył bowiem gola decydującego o wygranej.

Ciekawostka tygodnia:

Nie wiem, czy przechodziliście w swoim życiu atak wyrostka robaczkowego – mnie ta „przyjemność” póki co ominęła, ale z opowieści wiem, że boli jak cholera. Właśnie zapalenie wyrostka wyłączyło z gry Ryana Getzlafa. Jak przyznał sam zawodnik, dopiero po kilku dniach bólu zdecydował się udać do szpitala, wcześniej zaciskał zęby i normalnie brał udział w meczach. Ech, ci hokeiści…

Tweet tygodnia:

Kris Letang prześmiewczo o powrocie Kessela do Toronto. Maple Leafs wbrew oczekiwaniom nie przygotowali powitania czy choćby krótkiego montażu z bramkami Phila na okoliczność jego wizyty… Sprawa oczywiście niewielkiej wagi, a jednak można było w łatwy sposób “zaplusować” w oczach wszystkich kibiców.