Rozpoczynamy sezon 2015-2016, a więc zaczynamy także wyścig o nagrody indywidualne. Wśród walki starych ligowych wyjadaczy rywalizujących o Rocket Trophy czy Art Rossa, warto pamiętać także o tych, którzy na taflach NHL stawiają swoje pierwsze kroki. Ligowi rookies od pierwszego dnia zmagań będą starali się zaimponować kibicom i ekspertom, aby powalczyć o końcowy triumf i zdobycie Calder Trophy – nagrody dla najlepszego debiutanta.

 

Zanim zawodnicy pojawią się na starcie, rzućmy okiem, którzy z nich mają największe szanse wygrać wyścig i na zakończenie sezonu cieszyć się ze zdobycia trofeum. Bezsprzecznym faworytem jest nowy generation talent, grający dla Edmonton Oilers Connor McDavid, jednak biorąc pod uwagę jak nieobliczalny jest sport, można liczyć na nieoczekiwane rozstrzygnięcia. Do walki o zwycięstwo, oprócz tegorocznego pierwszego draft picku, stają również Jack Eichel (Buffalo Sabres, 2-gi pick w 2015 roku),  draftowani rok wcześniej Sam Reinhart (2nd overall) i Sam Bennett (4th overall), a także grający w Arizonie: Dylan Strome i Max Domi, który będzie najstarszym kandydatem do Caldera, bowiem draftowany został już w 2013 roku, jako pick numer 14. Dwóch przedstawicieli w walce o to trofeum będzie miała także drużyna Carolina Hurricanes, w barwach której zagrają dwaj zawodnicy draftowani w pierwszych dziesiątkach swoich draftów – Haydn Fleury i Noah Hanifin, który uważany jest za jednego z czarnych koni wyścigu o tytuł najlepszego debiutanta.

 

Weźmy jednak pod lupę ścisłą czołówkę, czyli pięciu najbardziej obiecujących rookies tego sezonu.

 

NUMER 5 – SAM BENNETT – CENTER – CALGARY FLAMES
(Pick numer 4 w roku 2014)

W normalnych warunkach, ten 19-letni center znalazłby się w pierwszej trójce. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że większość poprzedniego sezonu spędził nie na lodzie, a w gabinetach lekarskich jego forma może stanowić zagadkę. Młody zawodnik płomieni pokazał, że może być wielkim wzmocnieniem drużyny Boba Hartleya, w 11 spotkaniach play-off 2014/2015 trzykrotnie trafiając do bramki rywali i zaliczając jedną asystę.

 

Bennett obecną kampanię rozpocznie prawdopodobnie skacząc pomiędzy drugą i trzecią formacją Flames. Czy spełni pokładane w nim oczekiwania i na dłużej zagości w top lines drużyny z Calgary okaże się w kilkunastu pierwszych spotkaniach.

 

 

NUMER 4 – SAM REINHART – CENTER – BUFFALO SABRES
(Pick numer 2 w roku 2014)

Pierwszy z dwóch najbardziej obiecujących prospektów Buffalo Sabres. Reinhart już w zeszłym sezonie otrzymał szansę od sztabu Szabel, jednak po dziewięciu spotkaniach został odesłany z powrotem do WHL, gdzie swoimi 65 punktami zdobytymi w 47 meczach pokazał, że jest zawodnikiem z zupełniej innej ligi.

 

Sezon rozpocznie prawdopodobnie w trzeciej linii ofensywnej, jednak przewiduje się, że z czasem będzie wykorzystywany w coraz większym wymiarze czasowym. Wiązałoby się to prawdopodobnie z przesunięciem na pozycję skrzydłowego, bowiem na pozycji centra w Buffalo jest ciasno. Do dyspozycji trenera są przecież Ryan O’Reilly, Tyler Ennis, Zemgus Girgensons czy Jack Eichel.

 

 

NUMER 3 – NIKOLAJ EHLERS – SKRZYDŁOWY – WINNIPEG JETS
(Pick numer 9 w roku 2014)

W odróżnieniu do poprzedzających go Reinharta i Bennetta, Ehlers nie miał jeszcze okazji wyjechać na lód w oficjalnym meczu NHL. Po tym jak został odesłany do juniorskiej drużyny Halifax Mooseheads i zdobył 101 punktów w 51. meczach jasnym stało się, że kolejny sezon zacznie w trykocie Winnipeg Jets, którzy wiążą z nim duże nadzieje.

 

W pierwszych meczach kampanii 19-letni skrzydłowy zagra prawdopodobnie u boku wracającego do NHL Aleksandra Burmistrowa, który, po dwuletniej przygodzie w KHL zdecydował się na podpisanie kontraktu z Jets.

 

 

NUMER 2 – JACK EICHEL – CENTER – BUFFALO SABRES
(Pick numer 2 w roku 2015)

Drugi z top prospektów Sabres. Eichel przez cały poprzedni sezon był porównywany do McDavida i rywalizował z nim o miano draftowego numeru jeden. Ostatecznie został wybrany przez Buffalo jako drugi, jednakże wszyscy są zgodni – Jack ma wszystko, aby rywalizować o miano najlepszego debiutanta w kampanii 2015/2016. W ostatnim roku, grając dla Boston University w 40-stu spotkaniach zdobył 71 punktów. Cechujący się niezwykłą dynamiką w grze, inteligencją na lodzie i doskonałymi umiejętnościami ofensywnymi w ciągu kilku lat może stać się jednym z najlepszych strzelców ligi.

 

Pozycja Eichela w drużynie z Buffalo nie jest żadną tajemnicą. Nikt nie wyobraża sobie w tej chwili przyszłości drużyny bez Jacka i już w pierwszym swoim sezonie z całą pewnością znajdzie się w top lines Sabres.

 

 

NUMER 1 – CONNOR MCDAVID – CENTER – EDMONTON OILERS
(Pick numer 1 w roku 2015)

Niekwestionowany faworyt do zdobycia Calder Trophy, a jeżeli oczekiwania wobec niego się sprawdzą, już w tym sezonie może stać się jednym z czołowych zawodników ligi. Władze i sztab szkoleniowy Oilers przed sezonem starali się temperować podnieconych kibiców i dziennikarzy, jako oczekiwany próg punktowy podając granicę 30 punktów, jednak wiadomo, że w Edmonton McDavid ma być gwiazdą i jego zdobycz powinna wynieść zdecydowanie więcej oczek. O cechach McDavida nie ma co się rozpisywać. Chłopak ma wszystko, by stać się ligową legendą i wielkim zaskoczeniem będzie, jeżeli się nią nie stanie.

 

McDavid z pewnością będzie w tym sezonie grał w top lines drużyny prowadzonej przez Todda McLellana. Walka Connora z Jackiem Eichelem będzie niezwykle zacięta i chyba śmiało można ją porównać do swego rodzaju świętej wojny, jaką przez ostatnie lata były pojedynki Sidneya Crosby’ego i Aleksandra Owieczkina. Śledzenie poczynań tych dwóch dżentelmenów będzie wisienką na torcie nadchodzącego sezonu.

 

/Fotografie: NHL.com