To był dziesiąty mecz Alana Łyszczarczyka w OHL i jakże innym zawodnikiem jest już Polak niż na samym początku przygody z Sudbury Wolves. Pochodzący z Nowego Targu zawodnik rozpoczął zawody zestawiony z Davidem Levinem i Pavlem Jenysem, ta formacja była groźna przez całe spotkanie, a Alan w niczym nie ustępował kolegom z nieco większą reputacją za oceanem (Levin to jedynka Prioriti Selection, być może przyszły TOP3-TOP5 draftu do NHL, Jenys gra w OHL już drugi rok, zdążył zadebiutować też w AHL i był draftowany przez Minnesota Wild).

Jak zwykle były problemy z wymawianiem, a nawet pisaniem nazwiska. Do tego trzeba będzie przywyknąć, Amerykanie i Kanadyjczycy nie należą do najbardziej utalentowanych pod tym względem. A my narzekamy na naszego “Szpakowskiego”

df184e_9567e.png_sr_png_srb

Nie to jednak było najważniejsze, a to że gdy przyszło do sprawienia niespodzianki (przeciwnik w postaci Windsor Spitfires miał bilans 7-1-3 (trzy porażki w dodatkowym czasie gry lub karnych) to właśnie Alan i jego formacja rozdawali karty. Polski center dwukrotnie zagrywał inteligentnie i dokładnie, przy pierwszej okazji na 1:0 udało mu się nawet ośmieszyć nieco kryjącego go obrońcę:

Przy golu na 1:0 polski napastnik wprowadził krążek do strefy ofensywnej i popisał się świetną wizją oraz lodowiskową inteligencją. Zauważył, że udało się całej linii ataku wjechać w równym tempie pod bramkę przeciwników. Z lewej strony dograł do Davida Levina pomiędzy nogami obrońcy, ten oddał jeszcze do Pavla Jenysa i padła bramka.

Wilki podwyższyły na 2:0 w drugiej tercji, rzut karny wykorzystał obrońca Patrick Murphy. Goście zdobyli kontaktowe trafienie w przewadze, rosła ich przewaga w strzałach i było coraz bliżej remisu. Świetnie w bramce spisywał się Zack Bowman broniąc w sumie 37 uderzeń zawodników Spitfires.

Na pięć minut przed końcem Wolves odzyskali dwubramkowe prowadzenie. Alan Łyszczarczyk nie przestraszył się trzech rywali i odważnie wjechał do ofensywy. Rozważnie zjechał do narożnika i poczekał, aż dokonujący zmiany partnerzy wspomogą go pod bramką przeciwników. Wypatrzył dołączającego do akcji Dmitrija Sokołowa i dograł mu w tempo, Rosjanin pięknie zabrał się przez środek lodu i umieścił gumę w bramce na 3:1.

Za: Eurosport Onet

W kontekście całego meczu warto wspomnieć o świetnym debiucie Zacha Bowmana, który obronił 37 sv dla Wolves. On przytrzymał wynik gdy zrobiło się gorąco, czyli przy 2:1. Alan w kilku fragmentach wyglądał na najszybszego i najwięcej myślącego zawodnika na lodzie, oczywiście pomógł w tym fakt, że goście grali na trzy formacje i dzień wcześniej także mili ligowe spotkanie, ale w ogólnym rozrachunku “who cares?”.

W 150 tysięcznym Sudbury nazywanym też “Stolicą Niklu” (z uwagi na duże pokłady tego surowca) zaczyna się robić szum dookoła naszego chłopaka, w całym OHL też. Nie jest już człowiekiem znikąd, taki point streak wpisuje go raczej na stałe w grono zawodników którzy będą bacznie obserwowani już do końca sezonu (nie tylko przez to że gra w drużynie z Sokołowem). Po 10 meczach wygląda to dla Łyszczarczyka nie najgorzej:

_srb_p_962_540_75_22_0.50_1.20_0.00_png_srb