Trzecia odsłona finału Pucharu Stanleya. Carolina Hurricanes kontra Vegas Golden Knights. Wynik po ponad 85 minutach hokeja: 5:4 dla Vegas w podwójnej dogrywce. Można by zakończyć w tym miejscu, bo ta informacja już coś mówi o tym meczu. Ale nie zakończymy. Bo do opowiedzenia jest historia na miarę kilku sezonów, nie jednego spotkania.

Powiem to wprost: to był jeden z najlepszych meczów finałowych w historii ligi. Nie w tej dekadzie. Nie w ostatnich 20 latach. W całej historii finałów Pucharu Stanleya. I to nie jest przesada pisana na potrzeby nagłówka.

 

Zacznę od końca, bo bez niego reszta traci właściwy kontekst. Shea Theodore, obrońca Vegas, strzelił zwycięską bramkę w piątej minucie i 38. sekundzie drugiej dogrywki. Brzmi jak normalny fakt. Nie jest. Strzał poszedł z dystansu, odbił się od bandy za bramką Caroliny, trafił w kij Jordana Martinooka, a następnie wpadł do siatki po odbiciu od łydwy Brandona Bussiego. Theodore oficjalnie dostał gola za sytuację, w której krążek zachował się jak kula w automatach hazardowych. Właściwie to Las Vegas. Pasuje idealnie.

Jeśli po trzech meczach ktoś mówi ci, że ten finał jest zwykły, to albo nie ogląda NHL, albo właśnie wrócił z planety rządzącej się innymi prawami fizyki. Ci goście poniżej kompletnie odlecieli:


Pierwsza tercja była senna jak mecz ligowy w lutym, kiedy obie drużyny mają już zagwarantowane miejsce w tabeli i czekają tylko na sezon pucharowy. Vegas miało dwa strzały na bramkę przez całe 20 minut. Carolina dominowała statystykami: siedem strzałów, siedem sytuacji wysokiego ryzyka, zero bramek. Obie drużyny wyczuwały się nawzajem jak bokserzy w pierwszej rundzie, gdy nikt nie rzuca jeszcze prawdziwych ciosów. Mecz zapowiadał się na taktyczną bitwę o każdy centymetr lodu.

A potem nadeszła druga tercja i dosłownie wszystko wywróciło się do góry nogami.

Pierwsze cztery minuty drugiej tercji to była lekcja dla trenerów w całej lidze. Dwa gole

__________________________________
Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.

Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
86291000060000000003362403

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni22 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni60 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni108 zł

4 KOMENTARZE

  1. Vegas wychodzi z tego meczu z gigantyczną przewagą mentalną. Carolina dokonała cudu, wróciła z zaświatów (0:4), włożyła w to wszystkie siły i na końcu i tak przegrała przez pechowe odbicie. Taki scenariusz potrafi złamać drużynę bardziej niż gładkie 0:5.

    Wydaje mi się, że następny mecz również wygrają Golden Knights , ale po bardzo ciężkiej, fizycznej walce. Raczej nie zobaczymy powtórki z szaleństwa 4:4.

    • Zastanawiam się kto tu będzie miał jakąkolwiek przewagę w GM4, mentalną również. Głupi gol może złamać wewnętrznie, niemniej szybkie odrobienie 0-4 na 4-4 buduje jak cholera.
      Hurricanes grają piach by już drugi raz rzucić się na rywala jak mitologiczny sęp na wątrobę Prometeusza kiedy tylko poczują ku temu okazję.
      Jednocześnie drugi raz Knights trwonią ogromną zaliczkę jak totalne głąby.
      Niebywałe emocje-paznokcie coraz krótsze …

      • Coś w tym jest, to porównanie do sępa i Prometeusza idealnie oddaje ten mecz! Masz rację, że Vegas ma o czym myśleć w szatni, bo wypuścić 4:0 w finale to kryminał i to musi siedzieć w głowach. Zastanawiam się tylko, na ile Canes starczy fizycznie tego paliwa na wściekły pościg. Odrobienie 0:4 buduje, ale ostateczny cios w drugiej dogrywce, i to po tak absurdalnym rykoszecie, potrafi wyssać całą energię. W GM4 kluczowe będzie to, kto szybciej zresetuje głowę

Comments are closed.