Oczekiwania dnia: Spełnione przez gospodarzy
10 tysięcy gardeł ryczeć mogło do woli. Zurych zamienił się w sobotnie popołudnie w coś na kształt katharsis. Norwegia odpadła 0:6 w starciu z Szwajcarią. Sześć różnych strzelców, bilans strzałów 30 do 20 i ani jednej chwili wątpliwości. Christoph Bertschy otworzył wynik w 17. minucie, kręcąc się za bramką rywali i posyłając precyzyjny strzał w krótki górny róg. Denis Malgin zdobył bramkę na 2:0 w 24 minucie po akcji wyprowadzonej z Calvinem Thurkaufem – podaniom tego skrzydłowego w całym turnieju trudno wytknąć jakikolwiek błąd. Ken Jager, 28-letni as z Davos, zdublował swoje dokonania z meczu grupowego z Finlandią i tym razem skierował środkowy strzał obrońcy wprost do siatki. Na 4:0 zamknął szwajcarskie mnożenie bramek Damien Riat podczas gry w przewadze – ten sam Riat, który chwilę wcześniej niepotrzebnie oglądał ławkę kar za uderzenie kijem. Nico Hischier i Theo Rochette dopełnili dzieła w trzeciej tercji przy akompaniamencie nieustannych bębnów trybun.
Za szwajcarską bramką stał Leonardo Genoni – ikona. Trzecie czyste konto w turnieju przypieczętowało mu 15. „zero” w historii mistrzostw świata, wynik całkowicie bezprecedensowy. Jego norweski odpowiednik Henrik Haukeland dotrzymywał mu statystycznego kroku przez cały turniej, lecz w sobotę wybrał krążek z siatki sześć razy. Norwegia docierała do Zurychu z historyczną kartą: pierwszy ćwierćfinał w historii (2:0 z Łotwą), 18-letni Tinus Luc Koblar z sześcioma golami w turnieju i drużyna zbudowana na szybkości oraz pracowitości. Ich poprzedni rekord? Czwarte miejsce z 1951 roku. W niedzielę zagrają o brąz z Kanadą – medalową potęgą z 53 trofeami w dorobku i będą mieć szansę na pierwszą zdobycz w historii norweskiego hokeja.
Sven Andrighetto skończył mecz z dwoma asystami i prowadzi w klasyfikacji punktowej całego turnieju – 15 punktów. Pius Suter wrócił do składu po drobnej kontuzji i zastąpił zawieszonego za faul Timo Meiera. Szwajcaria nie przegrała ani jednego spotkania w Zurychu, a pierwszego gola oddała wyłącznie Szwecji w ćwierćfinale.
Porażka dnia: Złota IO nie było, mistrzostwa świata też nie będzie
Przez 20 minut wyglądało to jak mecz pod kanadyjskim dyktando. Robert Thomas i Dylan Holloway zdobyli bramki, prowadzenie 2:1 dawało pozory komfortu, a Finowie sprawiali wrażenie drużyny gubiącej wątek. Potem nastąpiła druga tercja i wszystko legło w gruzach.
49 sekund tyle zajęło Finom wyrównanie po wyjściu z szatni. Sidney Crosby obrócił się nie w tę stronę przy własnej niebieskiej linii, próbując przerwać akcję. Krążek trafił do Mikko Lehtönena, ten uderzył z dystansu, Aleksander Barkov domknął z odbitki spod kija bramkarza.
Bramka Konsty Heleniusa to osobna historia. Mikael Granlund podał z linii obrony w taki sposób, że Helenius znalazł się sam na sam z bramkarzem Jetem Greavesem, wykonał zwód i wepchnął krążek. Sędzia przez dobrą chwilę analizował nagranie wideo, linia bramkowa została przekroczona dosłownie o milimetry. Koszmar dla Kanadyjczyków, mimo że w pierwszej chwili Greaves był przekonany o skutecznej obronie.
Konsta Helenius blew past Sam Dickinson and made it 3-2. #MensWorlds pic.twitter.com/pfnOfItJvb
— Steven Ellis (@SEllisHockey) May 30, 2026
Aatu Räty wykorzystał zamieszanie pod bramką po kolejnym zgubieniu krążka przez Kanadyjczyków i na tablicy pojawiło się 4:2. W trzeciej tercji Finowie oddali zaledwie dwa strzały a mimo to wygrali spokojnie. Justus Annunen zatrzymał Frasera Mintena z bliskiej odległości, Johna Tavaresa dwukrotnie z rzędu i po prostu nie dał się pokonać. Connor Brown trafił w słupek podczas gry w przewadze liczebnej – bodaj najlepsza okazja całej tercji rozwiała się o metalową konstrukcję bramki. Kanadyjczycy próbowali wszystkiego, lecz fińska defensywa pracowała jak zaciśnięta pięść.
Macklin Celebrini był najlepszym napastnikiem Kanady przez cały turniej. W tym meczu zagrał świetnie przy obu własnych bramkach. Holloway zdobył swojego gola w osobliwy sposób: strzał z dystansu o mało nie trafił go w twarz, rykoszetował do Thomasa, który dobił, a kilka zmian później sam Holloway posłał precyzyjne uderzenie w górny róg po głębokim podaniu Celebriniego.
Barkov nie zagrał ani minuty w tym sezonie rozgrywek ligowych – kontuzja wyeliminowała go na cały rok – a mimo to wyglądał jak jeden z najlepszych zawodników całego turnieju. Helenius pokonywał obrońców czystą siłą fizyczną. Jesse Puljujarvi człowiek bez kontraktu w żadnym czołowym klubie, wygrywał niemal każdy pojedynek jeden na jednego i przy ostatniej fińskiej bramce również miał swój udział.
Kanada z 53 medalami mistrzostw świata na koncie, rekordem absolutnym w historii turnieju, po raz kolejny odpada w półfinale z Finlandią i zagra o brąz. Rywalem w niedzielę będzie Norwegia, drużyna szukająca pierwszego medalu w dziejach. To zestawienie samo w sobie mówi wszystko. Złota na igrzyskach olimpijskich nie było, złota w Zurychu nie będzie. W magazynie pozostają wspomnienia dobrego turnieju Celebriniego i Hollowaya oraz pytania o Greavesa, który miał być rozwiązaniem problemu w bramce, a okazał się jego częścią.
Finowie zagrają w 14 finale mistrzostw świata i zmierzą się z gospodarzami Szwajcarią. Drużyną, którą sami pokonali w fazie grupowej 4:2. Historia lubi powtarzać schematy, lecz Szwajcarzy bardzo chcieliby ją tym razem przepisać.
