W życiu 50-letniego już Donalda Brasheara eks gracza NHL sporo się działo, jego kariera to zbiór niesamowicie ciekawych historii, które próbujemy wam poniższym tekstem przypomnieć i opowiedzieć.

Łysy kłótliwy twardziel. W NHL szanowali go wszyscy

Czarnoskóry łysielec był postrachem rywali od czasów juniorskich. Demolował przeciwników w rozgrywkach QMJHL, nie oszczędzał ich także po seniorskim debiucie w AHL. Siłę fizyczną i skłonność do lodowiskowej bijatyki umiał jednak łączyć z typowo hokejowym rzemiosłem, w drugim swoim sezonie w barwach Fredericton Canadiens notując średnio ponad punkt na mecz. Potężnie zbudowany, niezwykle twardo grający, ale przy tym potrafiący też podać czy strzelić zawodnik musiał zwrócić uwagę trenerów na poziomie NHL.

Dostał szansę w Montrealu, potem rozbijał swoich rywali, grając dla Canucks, Flyers czy Capitals. Przez kilka sezonów pozostawał w czołówce najczęściej karanych graczy w lidze, zachodząc za skórę zarówno swoim przeciwnikom jak i szkoleniowcom czy kolegom z drużyn, w których występował. Jego potężna kłótnia z trenerem Canadiens Mario Tremblay podczas jednego z treningów zakończyła się błyskawicznym transferem do Vancouver. W większości przypadków był jednak do bólu lojalny wobec swoich partnerów – zarobił kilka zawieszeń m.in. za uderzenie Iana Laperriere’a (w rewanżu za jego atak na Gino Odjicka) czy wszczęcie ogromnej awantury w trakcie rywalizacji Flyers z Senators. Martin Havlat trafił wówczas kijem w twarz Marka Recchiego i się zaczęło. Brashear stanął naprzeciw Roba Raya, enforcera stołecznej drużyny, a w kolejnych minutach gracze obu drużyn pięć razy wszczynali kilkuosobowe bójki na lodzie.

Przez całą karierę pozostawał wierny idei, że szacunek na lodzie trzeba sobie wywalczyć. Dosłownie. Nie rozumiał, dlaczego władze ligi coraz mocniej uderzały w fizyczną rywalizację, godząc się na to, by częściej dochodziło do mało chlubnych nieczystych zagrań. Wcześniej takie ataki spotykały się z natychmiastową reakcją drużynowych twardzieli, po lokaucie w 2005 roku kary stały się dotkliwsze i trenerzy powstrzymywali swoich enforcerów przed „wymierzaniem sprawiedliwości”. Pomimo tego, był szanowany – Capitals powierzyli mu nawet rolę asystenta kapitana. Mniej sympatii spotkał ze strony karnetowiczów New York Rangers, dokąd trafił w końcówce swojej kariery w NHL. Pamiętali jego wyczyny sprzed kilku miesięcy, gdy ostro poczynał sobie z graczami Strażników i dali temu wyraz w trakcie prezentacji nowych zawodników przed sezonem 2009/10.

Incydent z McSorleyem

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.

Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
Mbank: 22 1140 2004 0000 3902 8240 3095

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na redakcja@nhlw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni50 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni90 zł
Anuluj