Przez całą swoją karierę Mikko Rantanen nie był w świetle reflektorów. Znalazł jednak sposób na to, aby zwrócić na siebie uwagę wszystkich – stał się i to wcale nie przez krótką tylko chwilę, najlepszym strzelcem National Hockey League.

Poranna ślizgawka w Detroit. Butelka z napojem energetycznym stoi pomiędzy dwoma strefami wznowień. Ma być punktem, za którym hokeiści zawracają i kierują się w stronę bramki. Zawodnicy Colorado Avalanche zmieniają się i objeżdżają lodowisko, jak najszybciej potrafią. W pewnym momencie rozlega się gwizdek – to Jared Bednar starający się zebrać zespół na środku lodu.

Butelka pozostaje na tym samym miejscu. Nie trwa to jednak zbyt długo, gdyż dostrzega ją Mikko Rantanen.

22-latek stoi w okolicy ławki. Napastnik sprawdza, czy któryś z jego kolegów z drużyny lub trenerów zwraca uwagę na to, co dzieje się wokół nich. Po szybkim przeglądzie orientuje się, że nikt nie jest zainteresowany butelką z Gatoradem. Znajduje krążek, przygryza język niczym dziecko starające rozwikłać się najtrudniejsze zadanie matematyczne i wystrzeliwuje gumę w stronę butelki. Pudło, zabrakło kilku milimetrów.

Od razu minę skupienia zastępuje wielki uśmiech. Rantanen przejeżdża na drugą stronę lodowiska, a po drodze żartuje z kolegami i zaczepia ich kijem. Młodzian rzuca się na szwedzkiego weterana – Carla Soderberga – i omal nie ląduje razem z nim na lodzie.

Gdy zapytasz Soderberga lub każdego innego hokeisty, który grał z Rantanenem – czy to w Colorado Avalanche, San Antonio Rampage, czy też reprezentacji Finlandii – o młodego napastnika pierwszą rzeczą o jakiej wspomną jest jego beztroskość i szeroki uśmiech. Nie myślcie jednak, że to jeden z tych głośnych gości lub dowcipniś pragnący skupić na sobie uwagę. Jego pogodna osobowość jest wrodzona i bardzo naturalna. Zresztą to samo można powiedzieć o ogromnym talencie, jaki prezentuje. Jest to druga rzecz, o jakiej wszyscy wspominają.

Jest początek grudnia, Avs zmierzą się za niedługo z Detroit Red Wings. Na ten dzień Mikko Rantanen jest najlepiej punktującym zawodnikiem północnoamerykańskiej ligi. Kibice i reporterzy zaczynają powoli nadrabiać zaległości i dochodzi do nich, że w Colorado dzieje się właśnie coś naprawdę niesamowitego.

– Szczerze uważam, że to niemal nie do pomyślenia, jak długo zajęło wszystkim zrozumienie, co Mikko potrafi – mówi Gabriel Landeskog, z którym 22-letni Fin gra w jednej formacji.

Dla każdego spóźnionego na imprezę pod tytułem „Mikko Rantanen wymiata” ten mecz na początku grudnia z Red Wings jest pewnego rodzaju pobudką. To nie tylko kolejny krok w wykonaniu ekipy z Denver w stronę play-offów, ale także potwierdzenie fantastycznych umiejętności fińskiego napastnika. Można powiedzieć, że to dowód na to, że beztroskość i szeroki uśmiech to nie wszystko, co ten młody hokeista może nam w najbliższej przyszłości zaserwować.

***

Jeszcze nie tak dawno pojedynek Avalanche z Red Wings był niemal tak nośny, jak wrestling na pay-per-view. Teraz jednak wiele krzeseł w Little Caesars Arena jest pustych, co potwierdza, że dawna rywalizacja i czasy wrogości już przeminęły. Obie organizacje działają aktualnie na zupełnie innych płaszczyznach – Lawiny są jedną z najlepszych ekip w Konferencji Zachodniej, podczas gdy Skrzydła okupują dno tabeli. Nie przeszkadza to jednak pracownikom areny, którzy wciąż starają się podsycić emocje i wzmocnić nostalgię. W pewnym momencie na jumbotronie pojawia się wideo z historycznego brawlu tych dwóch ekip. Fani po raz kolejny mogą zobaczyć, jak Darren McCarty okłada pięściami leżącego na lodzie Claude Lemieux.

Od tego zdarzenia minęły ponad dwie dekady. Krążek zostaje rzucony, nie widać jednak otwartej rywalizacji pomiędzy zawodnikami tych dwóch ekip.

Rantanen pokazuje się z dobrej strony już w pierwszych minutach. Po podaniu Nathana MacKinnona młody Fin dostaje gumę w strefie obronnej rywali. Na 22-latka napiera Dylan Larkin, napastnik Red Wings. Rantanen odwraca się jednak do niego plecami i bez problemu utrzymuje się przy krążku, a następnie podaje dokładnie do innego kolegi z zespołu. Niedługo później, Fin o sporych gabarytach podkrada gumę jednemu z rywali i robi kiłka kółek wokół obrońców Skrzydeł jedną ręką trzymając kij, a drugą odpychając się o przeciwników. Podaje następnie do jednego z defensorów Lawin. W żadnej z tych akcji nie pada bramka, jednak świetnie ilustrują one ważny element stylu gry Rantanena.

– Niewielu rywali jest w stanie objechać to wielkie cielsko – mówi Colin Wilson, napastnik Avs. – Przypomina nieco w tym aspekcie Jagra. Ma wielki tyłek, którego nie da się wyminąć.

Nabieranie siły było dla Rantanena główną dziedziną treningową, na której się skupiał. Dorastał w Nousiainen, małej miejscowości oddalonej o 20 kilometrów od Turku. Jego ojciec – Hannu – jest cieślą, matka – Hannamaija – pielęgniarką. Rodzice Mikko zadbali o to, żeby w życiu jego oraz jego rodzeństwa nie brakowało sportu.

Rantanen pierwsze kroki na lodzie stawiał, gdy miał trzy lata. Kilka zim później jego obecność na lodowisku była dzienną rutyną. Taszczył do szkoły łyżwy, żeby móc pojeździć tuż po ostatnim dzwonku. Jego ojciec zachęcał go do przyglądania się uważnie Jere Lehtinenowi. Były hokeista nie był ofensywną rakietą, ale wygrał kilka nagród Selke, podczas gdy reprezentował Dallas Stars oraz cztery medale olimpijskie z reprezentacją Suomi.

– Mój ojciec uwielbiał w Jere to, że był wyśmienitym liderem i ogólnie fajnym gościem – mówi Rantanen. – Nigdy nie był nadmiernie pewny siebie i się nie popisywał. Zawsze dawał z siebie wszystko, dzięki czemu zyskał szacunek innych zawodników. Tata uważał, że zawsze jest coś, czego mogę się od niego nauczyć.

Swój debiut w fińskiej ekstraklasie Rantanen zaliczył już w wieku szesnastu lat. Grał dla tej samej ekipy, którą w zamierzchłych czasach reprezentował Lehtinen – TPS Turku.

– Pierwszy raz zobaczyłem go, gdy grał z o wiele większymi i silniejszymi mężczyznami – wspomina Max Kolu, skaut Arizona Coyotes na Europę. – W porównaniu do nich był słabym chłopcem. Nieco kościsty, ale gołym okiem można było zauważyć, że to wielki talent – miał bowiem tak zwane wysokie hokejowe IQ i szybko odnajdywał się w różnych sytuacjach.

W tamtym czasie fiński napastnik mierzył ponad 180 centymetrów i nic nie wskazywało na to, że jeszcze nie wyrośnie. Mięśnie i odpowiednią wagę wypracował niedługo później, gdy zaczął współpracę z trenerem Hannu Rautalą.

Teraz 70-letni szkoleniowiec ma doświadczenie w trenowaniu zawodników dziesięcioboju, dlatego też nierzadko jego treningi oparte są na bieganiu i ćwiczeniach na powietrzu, jako dodatkach do podnoszenia ciężarów. Rantanena wyrzeźbił niczym wybitny artysta, młodzian trenował z nim przez ostatnie pięć lat. Ludzie, którzy znają plan ćwiczeniowy młodego Fina śmieją się, że wystarczy, aby przeszedł przez siłownię, a już zyska kolejny kilogram mięśni.

Obok budowania siły drugą niemal obsesyjną treningową rutyną Rantanena jest rozciąganie. Fiński napastnik twierdzi, że nauczył się tego dawno temu od swojego ojca. Niektórzy z jego kolegów przysięgają, że widzieli go, jak rozciąga się przez ponad dwie godziny. Podczas oglądania wieczorem telewizji rozsiada się na ziemi ze zginaczami i gumami.

– Jest wielki i silny – twierdzi MacKinnon. – Musi być dziwakiem poza lodowiskiem.

***

Zaczyna się druga tercja, a pracownicy areny po raz kolejny chcą rozbudzić milczącą publikę. Po walce

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
Idea Bank: 84195000012006351270730001

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na redakcja@nhlw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł