Mecz dnia: Błyskawica krok po kroku

Podopieczni trenera Jona Coopera na razie nie wykonują w serii przeciwko Hurricanes jakichś niesamowitych hokejowych fikołków. Stawiają na żelazną konsekwencję i umiejętności Andrieja Wasilewskiego. A ekipa Roda Brind’Amoura niezmiennie w tegorocznych play-offach nastawia się na pogoń za rywalami. W ósmym spotkaniu (licząc serię z Predators) po raz siódmy przyszło im gonić wynik (po raz szósty z rzędu!). Patrząc na efekty tych pogoni w rywalizacji z Lightning, chyba pora zacząć otwierać wynik i go bronić, a nie pozwalać na to przeciwnikom.

Już pierwsze minuty meczu zapowiadały, że to nie będzie najwybitniejszy spektakl hokejowy. Owszem, po obu stronach lodu zdarzały się celne strzały, ale ich jakość pozostawiała sporo do życzenia. Najgroźniejsze okazały się próby Vincenta Trochecka oraz Dougiego Hamiltona, po których krążek dwukrotnie odbił się od maski Wasilewskiego. Pierwsza tercja zakończyła się bez bramek, a bilans celnych uderzeń po obu stronach był porównywalny. Im jednak dalej w mecz, tym zaznaczała się coraz wyraźniejsza różnica na korzyść Hurricanes.

Przyjezdni z Florydy starali się odgryzać, ale przegrywali nawet w sytuacji dwóch na jednego, gdy duet Point – Palat nie potrafił wykorzystać przewagi liczebnej pod bramką Alexa Nedeljkovicia. Otwarcie wyniku nastąpiło za to po akcji, która nie wydawała się być najgroźniejszą. Alex Killorn rozpoczął swoje harce z krążkiem w lewym narożniku tercji obronnej Hurricanes, po czym odprowadzony pod niebieską linię przez Teuvo Teravainena wykorzystał fakt, że przed golkiperem gospodarzy trwała przepychanka pomiędzy Cirellim i Slavinem.

W tym momencie

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
Idea Bank: 84195000012006351270730001

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na redakcja@nhlw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj

10 KOMENTARZE

  1. Małe uzupełnienie akapitu o Torronto Cowboys.

    Dallas Cowboys mają przydomek America’s Team. To najbardziej popularna drużyna NFL, to najbardziej wartościowa organizacja sportowa na cąłym świecie, bez podziału na dyscypliny we wszelkich rankingach od wielu, wielu lat. Startu nie mają żadne kluby piłkarskie.

    Kowboje co sezon idą po mistrza. Zwykle są ustawiani gdzieś w drugim rzędzie, wśród potencjalnych czarnych koni. A kończy sie to zawsze tak samo – jak z Toronto. Jeśli w ogóle uda się wejść do play-offs. Ale w NFL to dużo trudniejsze zadanie.

    A sam Steven A. Smith jest wielkim hejterem Kowbojów. Każdą porażkę wykorzystuje do wbici szpilki drużynie z Dallas. Każde jej niepowodzenie okraszone jest śmiechem i szyderstwem. Jeśli Steven A. dostanie podobne zadanie przy okazji NHL, może być wesoło przy omawianiu “sukcesów” Kolonowych Liści. Przyjemnie się go ogląda jeśli traktuje się to jako rozrywkę, a nie poważne analizy sportowe.

     
  2. Drugie starcie CAR-TBL było co najmniej tak słabe, jak oficjalna transmisja NHL.com (btw, czy to tylko u mnie występują aż takie problemy techniczne?). Najważniejsze, że jest druga wygrana. Znowu wyszły te wypracowane umiejętności zamykania ciasnych meczów i przechylania szali korzyści na swoją stronę, nawet jak nie idzie (patrz: seria z CBJ w tamtym roku).
    Gratulacje dla Wasiliewskiego. To już trzeci świetny występ z rzędu. Trochę szkoda, że nie udało się dowieźć czystego konta do końca, ale % obron nadal jak u potwora 😀
    Nota bene, Duży Kot zanotował swoje 39 zwycięstwo w PO, równając się z Nikołajem Chabibulinem w kategorii: ,,najbardziej zwycięski bramkarz w playoffach urodzony w Rosji” 😀 Ach, Amerykanie i ich mania statystyk…

    PS- Roda Brind’Amoura, nie Roba. Proszę poprawić 😉

     
    • Kontynuując wymianę poglądów z wczoraj, w przyszłej rundzie znowu dostaniecie zmęczonego rywala, bo wydaje mi się, że Boston będzie się tłukł z Nowym Jorkiem w sumie przynajmniej 6 razy. A z obozu Bruins już płyną rapoty, że Rask zaczyna mieć problemy zdrowotne. Także lepiej to juz było. Islandersi też za bardzo nie wiedzą jakiego mają bramkarza. Znowu dostaniecie dwa mecze za darmo, a z pozostałych pięciu dwa z pewnościa wygracie. Cuda czasem się zdarzają ale nie drużynom, którym kibicuję. Zawsze na odwrót. Także gratuluję awansu do finału Pucharu Stanley’a.

       
      • Najpierw trzeba do tego finału dotrzeć, choć (cytując Dańca ze skeczu o Familiadzie): ,,proszę wstawać! Ma pan bardzo dobrą pozycję wyjściową!” 🙂
        A co do cudów: kibicujesz Kapitanie St Louis. Do kategorii cudów można zaliczyć ich marsz po puchar sprzed dwóch lat, kiedy zaczynali od samego dołu, więc nie narzekaj 😉

         
  3. Za Roba przepraszam. Czasami warto przeczytać to, co się napisało, więcej niż dwa razy. Nie mam pojęcia, skąd się wziął Rob zamiast Roda, nie pytajcie 🙂

    Dla Kapitana podziękowania za uzupełnienie opowieści o kowbojskim hejcie Pana Smitha 😉

     
    • Always happy to help 🙂 Pamiętam Cię jeszcze z nhl.com.pl. Dobre forum było. Szkoda, że padło ale być może też za grzecznie tam było.

      Tak mi się jeszcze przypomniały dwie analogie między Liściami a Kowbojami. Pierwsza jest taka, że w Dallas jest ten sam syndrom co w Toronto czy San Jose – grupa dobrych graczy acz nie wybitnych dostała za wysokie kontrakty i przez to są duże braki na innych pozycjach, których najlepiej opłacani nie są w stanie pokryć. A druga jest taka, że tam też jest miło i sympatycznie – rządzi gość, który jest właścicielem, GMem i wszystkim innym, i dla którego gracze są jak dzieci – w razie problemów mogą się poskarżyć wujkowi Jerry’emu więc nie mają presji żeby dać z siebie 110%.

      Jeśli chodzi o błędy, czytałbyś siedem razy, a i tak mógłbys coś przeoczyć. Znasz tekst na pamięć więc czytasz go w myślach, nawet nie jednym okiem i przez to nie widzisz rzeczy oczywistych. Przy braku wewnętrznego recenzenta/korektora prac naukowych zaleca się odłożenie tekstu na przynajmniej dwa tygodnie i w tym czasie nie wracanie do niego wcale. Wy tego luksusu nie macie.

       
    • Okazuje się, że pisanie tekstów-raportów niby najprostszych, ale wymagających tempa, nie takie proste 😉

      Nie to żebym cieszył się z czyichś błędów, ale moje Brajdeny i Brendany pomylone, gdy piszę się 75% Nocnych Zmian w przeciągu sezonu, są jakby bardziej usprawiedliwione, skoro takie gwiazdy jak redaktor Ziętek także potrafią się “walnąć”.

      A w sprawie Roba czy Roda to nie takim się zdarzało:

       
      • Michale, tą “gwiazdą” szpila ironii wbita głęboko i boleśnie. Auć 😀

        Kapitanie, dobre słowo i zacny komentarz zawsze w cenie. A te wspomnienia sięgające do głębokich archiwów internetu, to już w ogóle. Sentymentalna łezka staremu człowiekowi się uroniła 😉 Do tego ostatnio pilnujesz moich skrótów myślowych, rozwijając je przy nadarzających się okazjach. Chwała Ci!