Znaczna większość hokeistów twierdzi, że usłyszenie swojego nazwiska podczas draftu do National Hockey League to moment, który zapamiętają do końca życia. Wywołanie na scenę, łzy rodziców, ubranie czapki i bluzy swojego nowego zespołu, pamiątkowe zdjęcie – to dla zawodników spełnienie marzeń. W końcu jakaś organizacja uznała, że są wartościowi, za niedługo mają zostać częścią najlepszej hokejowej ligi świata.

Jest to zaledwie pierwszy krok do kariery, o której marzyli od dziecka. Drugim byłoby podpisanie umowy. Zdarza się jednak, że z różnych przyczyn hokeista odmawia złożenia podpisu pod kontraktem wstępnym albo też klub takiej umowy mu nie przedkłada.

Już od czasów legendarnego zamieszania z udziałem Erica Lindrosa i Quebec Nordiques debatowano na temat tego, czy wydraftowany zawodnik powinien być traktowany jako własność danego klubu i zmuszany do podpisywania umowy z zespołem, dla którego nie chce grać. Widzieliśmy w ostatnich latach sporo transferów z powodów stricte personalnych i niechęci reprezentowania konkretnej organizacji. Nie trzeba sięgać pamięcią zbyt daleko, weźmy za przykład ostatnią wymianę pomiędzy Winnipeg Jets i Columbus Blue Jackets.

Oczywiście, jest też druga strona medalu. Jakim innym sposobem ekipy okupujące od lat dno tabeli zdołałyby odmienić swój los, jeśli nie włączeniem do składu najlepszych na świecie młodych talentów? Co by się teraz działo z Toronto Maple Leafs gdyby Auston Matthews odmówił podpisania z nimi swojej pierwszej umowy? Czy Edmonton Oilers mieliby szansę na grę w play-offach bez Connora McDavida? Ile mistrzostw mieliby na koncie Pittsburgh Penguins bez Sidney’a Crosby’ego? Myślę, że odpowiedzi nasuwają się same.

Znaleziono jednak sposób na oszukanie systemu. Według przyjętych zasad organizacja traci prawa do wyselekcjonowanego młodego talentu po dwóch latach od jego naboru do ligi. Po upływie tego czasu hokeista – o ile spełnia kryteria wiekowe – może ponownie zostać zgłoszony do draftu. Zawodnicy z Ameryki Północnej nie mogą mieć więcej niż 20 wiosen na karku, Europejczycy nie mogą przekroczyć limitu 22 lat.

W historii północnoamerykańskiej ligi z tej luki skorzystało ponad czterdziestu zawodników. W znacznej większości hokeiści ci trafiali do innych zespołów z niższym numerem, ale zdarzały się też takie wyjątki, kiedy to młodzi zawodnicy podskakiwali w rankingach nawet o kilkadziesiąt (!) pozycji, dzięki czemu mogli hucznie obchodzić drugi w karierze dzień draftu.

Poniższa lista może być dla co poniektórych zaskakująca. Wśród tej szczęśliwej czterdziestki są znane nazwiska, zdobywcy Pucharu Stanleya, a także zawodnicy, którzy nie mieli szansy rozegrać choćby jednego meczu na najwyższym poziomie rozgrywek. Dziś skupimy się na tej pierwszej grupie, znajdzie się jednak miejsce na kilka ciekawych historii odrzutków.

Matthew Lombardi
Edmonton Oilers – #215, draft w 2000 roku | Calgary Flames – #90, draft w 2002 roku | +125

Filigranowy środkowy początkowo wyselekcjonowany został w odległej siódmej rundzie przez Nafciarzy. Z powodu tak niskiej oceny Lombardi postanowił zakasać rękawy i wziąć się do pracy. Wrócił do swojej juniorskiej ekipy – Victoriaville Tigres grającej na co dzień w Quebec Major Junior Hockey League – i w zaskakująco szybkim tempie pozbył się łatki przeciętnego grajka. W ciągu dwóch lat pochodzący z Montrealu center nie tylko zgarnął miano najlepszego strzelca ligi, ale też poprowadził swój zespół do pierwszego (i dotychczas ostatniego) w historii mistrzostwa. W swojej ostatniej kampanii w QMJHL ustrzelił 57 goli i dołożył 73 asysty.

Imponujące, co nie? Okazuje się, że na Oilers takie liczby nie zrobiły wrażenia. Włodarze kanadyjskiego klubu nie zaofertowali Lombardiego, dzięki czemu był on ponownie dostępny na draftowym rynku. Na tej okazji skorzystała druga ekipa z Alberty. Płomienie sięgnęły po 20-letniego wtedy środkowego w trzeciej rundzie.

W sumie Lombardi w najlepszej hokejowej lidze świata rozegrał ponad 500 spotkań. Zanim przeszedł na emeryturę włożył trykot Flames, Phoenix Coyotes, Nashville Predators, Toronto Maple Leafs oraz Anaheim Ducks. Tylko w jednym sezonie udało mu się przekroczyć barierę 50 punktów.

Jego przygoda z północnoamerykańską ligą miała kontrowersyjny koniec. Lombardi miał stawić się w szatni afiliacyjnej ekipy New York Rangers tuż po wznowieniu sezonu, gdy lokaut dobiegł końca, ale odmówił nowojorskiemu klubowi. Postanowił zostać w Szwajcarii, gdzie grał już do końca swojej kariery.

Jarett Stoll

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
Idea Bank: 84195000012006351270730001

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na redakcja@nhlw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł