W trwającej 70 minut audycji rozmawiamy o naszych kłamstewkach, drobnych oszustwach, udanych wkrętkach. Redaktorzy przyznają się do handlu cukrem pudrem, a także nie do końca fair handlu z dziedziny motoryzacji. Przywołujemy na wokandę nierozwiązane kwestie zakończonej rundy regularnej. Kto królem strzelców i dlaczego tylko Aleks Owieczkin? Czy powinniśmy przyznawać tytuły mistrzów dywizji za to dziwne zakończenie? Omawiamy zasady bezpieczeństwa mające towarzyszyć zawodnikom na pierwszych treningach – prysznic tylko w domu.

Typujemy też zwycięzców i przegranych takiego a nie innego formatu powrotu rozgrywek. Kto może być zadowolony, a kto zmartwiony, kto zyskał, a kto stracił na decyzji Gary’ego Bettmana?  Na koniec dyskusja o rywalizacjach w znanych nam już parach kwalifikacji do play-off. Które potyczki wzbudzają najwięcej emocji, kto wydaje się faworytem, jakie czynniki będą się liczyć bardziej w tej widniejącej już na horyzoncie hokejowej batalii?

UWAGA -> Streamujemy nasze audycje na kanale Youtube. Live jest ZAWSZE dostępny w momencie rozmowy (średnio raz-dwa w tygodniu) bez żadnych opłat. Wystarczy… być wtedy z nami. Jeśli jeszcze nie dałeś nam SUBa na YT to możesz to zmienić i uczestniczyć z nami na żywo w podcastach. Dasz suba – za każdym razem dostaniesz powiadomienie gdy zaczniemy nadawać NA ŻYWO, a nawet wcześniej. Podcast z odtworzenia i do ściągnięcia nadal dostępny będzie TYLKO dla abonentów portalu <- UWAGA

Obrazki omawiane w podkaście:

Poniżej plik audio całego nagrania do ściągnięcia lub odsłuchu bezpośredniego:

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
Idea Bank: 84195000012006351270730001

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na redakcja@nhlw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł

16 KOMENTARZE

  1. Kilka komentarzy z mojej strony:

    1. Jeśli chodzi o króla strzelców i różnicę w stosunku do ligowej tabeli:
    – każda drużyna w normalnych warunkach ma zagwarantowaną liczbę 82 gier;
    – zawodnicy tego nie mają i najelpszy jest ten co najwięcej napunktuje, a nie ten, który ma najwyższą średnia punktową na mecz;

    2. Rangersi jeździli metrem na mecze ubrani w bluzy, także da się.

    3. Islanders u siebie potrafią zrobić szum na trubunach.

    4. Montreal ma 6% szans na “jedynkę” jeśli odpadną z Pittsburghiem. W przeciwnym przypadku 0%.

    5. Pierwsza runda może być śmieszna, trochę losowa. Druga różnie, natomiast zwłaszcza trzecia to prawdziwy ogień – drużyny już rozgrzane ale jeszcze nie porozbijane sezonem.

    6. Jak będą wyglądały następne rundy? Stała drabinka czy za każdym razem dopasowanie najwyżej rozstawionego do najniżej rozstawionego z tych, którzy zostali na placu boju?

     
  2. Po przesłuchaniu (dopiero) dzisiaj naszła mnie taka refleksja: co jeśli po tej wymuszonej przerwie w rozgrywkach i skróceniu sezonu zasadniczego zawodnicy wrócą mocniejsi (mniej kontuzji, mniej meczów w nogach), bardziej zmotywowani i dadzą świetne rozgrywki rundy kwalifikacyjnej i play-off (na czym wszystkim powinno zależeć choćby dlatego, że NHL wraca jako pierwsze rozgrywki w USA)? Czy waszym zdaniem to w jakiś sposób byłoby w stanie przekonać lub choćby ponownie podjąć przez ligę i NHLPA temat zmniejszenia ilości meczów w regular season (na co, o ile dobrze pamiętam, nawet zawodnicy narzekali)? Czy byłoby to w stanie zmienić narrację z “więcej meczów = lepiej, bo więcej pieniędzy” na “może i gramy mniej, ale na wyższym poziomie, więc dajemy lepszy produkt, więc może to się opłaca”?

     
    • 1. Ilość meczów przekłada się na większe pieniądze i to znacznie, nie ma szans na skrócenie kalendarza nawet kosztem x2 jakości (gdyby ta hipoteza którą postawiłeś była prawdziwa)
      2. Przeczytaj nocną zmianę w której piszę że NHL wróci kiepska, serio patrząc na to jak wrócili w piłce nożnej która umówmy się wymaga znacznie mniej “specjalizacji” w konkretnych umiejętnościach, można mieć spore obawy
      3. NHL może nie wrócić jako pierwsza, NBA już ma półoficjalną datę 31 lipca, my stoimy nadal przy znaku “może końcówka lipca”

       
  3. 1. Wiem, sam o tym napisałem – więcej meczów to więcej kasy. Ale gdyby NHLPA mocno naciskała i pokazała, że “Hej, patrzcie, było dużo lepiej i znacząco więcej ludzi oglądało dzięki temu” może coś by ruszyło w tę stronę… Przynajmniej ja tak na to patrzę, 100 meczów w sezonie (jak grasz play-off) to naprawdę nieziemski wysiłek…
    2. NZ przeczytana (jak zawsze), ale nie do końca się z Tobą zgadzam w tej kwestii. Może wrócić gorsza, ale wcale tak nie musi być. Sami wspominaliscie, że zawodnicy trenują na swych prywatnych/wynajętych obiektach, do tego będzie te parę tygodni na powrót do reżimu treningowego. Wydaje mi się, że organizmy młodych zawodników dużo lepiej zareagują na tę sytuację niż np. przytoczonego Zdeno Chary, któremu nie mam nic do zarzucenia, ale ma swoje lata chłop i wyjście z rytmu może rzeczywiście bardzo utrudnić jego powrót w dobrej formie na lód. A w NHL obecnie jest dużo więcej młodych niż “staruszków” pokroju Chary.
    3. Dobrze byłoby dla wszystkich zainteresowanych hokejem (i nie tylko), żeby wróciła jako pierwsza. Bettman też to wie, dlatego myślę, że będzie chciał ubiec konkurencję. Co do powrotu ligi – czy nie było takiego planu (a jeśli nie to czy nie byłoby dobrze rozważyć takiej opcji), żeby, oczywiście w miarę możliwości i z zachowaniem bezpieczeństwa, treningi również były w jakiś sposób transmitowane? Żeby nahajpować widzów chociażby? Może nie te pierwsze bez kontaktu i bramkarza, ale takie z późniejszej fazy w stylu mini-turniej wewnątrz drużyny czy coś?

     
    • 1. Ty napisałeś, ja potwierdziłem z pełnym przekonaniem, ale widzę że trzeba to jednak poddać przybliżonej matematyce:

      Skrócenie kalendarza z 82 do dajmy na to 72 spotkań to – 10 spotkań (5 u siebie 5 na wyjeździe) – a w skali całej ligi 31*10 = 310 spotkań

      To łącznie jest MNIEJ o 310*18 tysięcy czyli 5.5 miliona widzów którzy wejdą na hale (łącznie i zaokrąglając). Razy cenę biletu, razy ilość hamburgerów i coli sprzedanej…. kosmiczne pieniądze
      To łącznie jest o setki godzin mniej wpływów z reklam dla telewizji, która zapłaciła krocie za prawa telewizyjne. Tu już ciężko obliczyć ale dajmy na to że 15 sekund kosztuje 5 tysięcy dolarów… ogromne kwoty wychodzą.=, w sensie telewizyjnym to są setki milionów.
      To = faktom że = żadna jakość, żadne “mniej ale lepiej” nie uzupełnią tych $$$.

      NHLPA wbrew pozorom tez nie jest organizacją pro bono, tak samo jak hokeiści nie grają dla chwały i charytatywnie. Taka propozycja szybko byłaby skwitowana ripostą. Chcecie grać mniej? No spoko, to wtedy zarobicie tyle i tyle mniej pieniędzy (tu konkretne kwoty pomniejszone o miliony). Myślę że temat nie byłby więcej podejmowany. Szlachetne to ale ni w ząb nie praktyczne.

      2. Roztrenowanie to roztrenowanie, w Bundeslidze nastąpiła plaga kontuzji, głównie młodych piłkarzy. Zajęcia to jedno (choć i tak ich nie ma) tryb meczowy to drugie. Logicznie to tam wyłożyłem, 4 tygodnie obozu, 2 tygodnie sparingów a i tak niektóre teamy wchodzą w sezon jak za przeproszeniem “gówno” zanim złapią rytm (inne oczywiście lepiej). Teraz mamy ruszyć z kopyta na super poziomie po najdłuższym offseason w historii (bez treningu lodów itp), nadal nie sądzę.

      3. Może i dobrze, ale i tak w pełnej perspektywie tego “dokończenia” nie ominie jej konkurowanie o jednego widzą z NBA, MLB i NFL równocześnie. Training campy te właściwe pod koniec lipca pewnie już będą w jakiś sposób coverowane częściowo może i telewizyjnie, ale nie liczyłbym na fajerwerki 🙂

       
        • Kurczę, pisałem wczoraj dłuugą odpowiedź na Twój komentarz, niestety nagle zresetował mi się stary firmowy pecet i wszystko przepadło, a jak dziś odzyskałem wenę to widzę, że Michał wszystko wyjaśnił 😐 Wobec tego uzupełnię tylko króciutko, że mi się Pawle Twój pomysł bardzo podoba, natomiast uzupełniając spojrzenie Michała o pewne twarde dane:

          – blisko 40% ogólnego przychodu NHL to jest tzw. gate revenue, czyli mówiąc krótko “brama”. Żadna inna zawodowa liga w USA nie jest aż tak uzależniona od kibiców na trybunach
          – w sezonie 18/19 Golden Knights zarobili na “bramie” 101 mln dolarów. To daje nam nieco ponad 2,5 mln za mecz. Zakładając, że zabieramy z kalendarza np. 10 meczów, tacy Vegas tracą 5 domowych terminów, czyli z 12-13 baniek… Nie mam pojęcia, w jaki sposób miałoby to przejść przez jakiekolwiek głosowanie, bo gdzie to sobie zrekompensować? A to tylko jeden klub, w skali ligi odpada nam jakieś 155 meczów (Michał źle policzył, nie 310, musimy to jeszcze podzielić na pół :)). Nawet jeśli 2,5 mln z Las Vegas to bardzo wysoki próg, a ligowej średniej bliżej do powiedzmy 1,5-1,8 mln, wciąż mówimy o ubytku w okolicy 250-280 mln z samej bramy.

          Mnie naszła ostatnio inna refleksja. Dlaczego od lat jesteśmy tak zafiksowani na graniu od drugiego tygodnia października do początku czerwca? Oczywiście rozumiem chęć omijania sezonu baseballowego oraz intensywnego początku sezonu NFL, z drugiej strony teraz okazuje się, że np. upada mit o wysokich letnich temperaturach
          psujących jakość lodowiska i zacieramy rączki na grę w lipcu/sierpniu/wrześniu. Dlaczego nie zachować liczby 82 gier w sezonie zasadniczym, ale zmniejszyć częstotliwość grania wydłużając sezon o 2-3 tygodnie? Zacznijmy 22 września, a nie 5-6 października. Przecież wraz z początkiem maja w offseasonie jest już 27 z 31 drużyn, one i tak mają praktycznie 4 miesiące wolnego. Myślę, że każdy coś by na tym wygrał.

           
      • A, no i w kwestii finansowej zapomniałem jeszcze o kilku innych kwestiach, “brama” wszak nie jest jedynym przychodem z dnia meczowego. Są lokalne umowy sponsorskie, są telewizje (ba, przecież często nawet dana firma jest sponsorem danej transmisji), jest cała masa kontraktów zawartych wokół wydarzenia. To wszystko uległoby proporcjonalnemu zmniejszeniu. Potężna kłoda, raczej nie do przeskoczenia.

         
  4. Dzięki za odpowiedzi. Podrzucając temat byłem świadomy tych strat finansowych $$ i sam raczej nie wierzyłbym, że takie skrócenie miałoby przejść. Bardziej chodziło mi o poruszenie tego tematu – intensywności sezonu, która powoduje bardzo dużo kontuzji chociażby. Podoba mi się twój pomysł, Adrianie, wydaje się że byłby to układ win-win, nie wiem tylko czy liga chciałaby dopuścić do tego “zazębiania się” z innymi rozgrywkami, dla których, nie czarujmy się, jest raczej małą konkurencją.