Dziesięć lat temu byliśmy świadkami legendarnego pojedynku. W finale igrzysk w Vancouver o złoto mierzyć przyszło się dwóm wybitnym drużynom – reprezentacji Kanady i Stanów Zjednoczonych. Oto historia tego starcia opowiedziana przez zawodników, którzy brali w nim udział. Swoje wspomnienia na papier przelali Jonathan Toews, Jarome Iginla (obaj Kanada) Zach Parise i Ryan Suter (USA)

***

Jarome Iginla: Byliśmy przybici. W końcu mieliśmy złoto na wyciągnięcie ręki, a oni zdołali wyrównać wynik w końcówce trzeciej tercji. Ta przerwa przed dogrywką była czymś, czego nigdy wcześniej, a nawet później nie doświadczyłem w swojej karierze. Skłamałbym, gdybym powiedział, że wiedzieliśmy, że strzelimy kolejną bramkę. Starałem się nie myśleć o całej tej presji i wszystkim wokół mnie. W pewnym momencie spojrzałem na tablicę, trener sparował mnie z Sidem. Wiedziałem, że jestem gotowy.

Zach Parise: W szatni wszyscy byli nabuzowani, pełni energii. Ja starałem się uspokoić po strzeleniu gola. Pamiętam, że zaczęliśmy rozmawiać o formacjach i strategii. Dogrywki wtedy grano czterech na czterech. Zastanawialiśmy się, kogo wystawi Kanada. Oba składy były wypełnione gwiazdami.

Jonathan Toews: Pamiętam, kiedy jakieś kilka tygodni przed finałem, podczas treningu reprezentacji spojrzałem na stojak z kijami i zobaczyłem podpisy zawodników, do których należały. Gdzie ja jestem? Kiedy jesteś częścią tak elitarnego składu musisz, co jakiś czas sobie przypominać, że nie trafiłeś tutaj przez przypadek.

Ryan Suter: To właśnie jest tak unikatowe w olimpiadzie. Poziom talentu przebija się przez sufit, nie tylko w twojej ekipie, ale też u pozostałych reprezentacji. Gra jest na bardzo wysokim poziomie, musisz być skupionym przez cały czas. Szczególnie, gdy grasz przeciwko Kanadzie – po spojrzeniu na ich skład widać, że nie będziesz miał nawet sekundy na odsapnięcie.

Zach: Wiem, że hokeiści z innych reprezentacji myśleli o nas to samo. Mieliśmy naprawdę dobry skład. Pozbieranie tego talentu do kupy na pewno nie było łatwe, ale to była jedna z najlepszych reprezentacji w historii i uwielbiałem tą grupę. Od liderów, takich jak Jamie Langenbrunner czy Ryan Suter do naszych młodych strzelb – Patricka Kane’a i Bobby’ego Ryana. Byliśmy świetnie dobraną paczką, która dążyła do wspólnego celu.

Ryan: Pamiętam, że od samego początku mieliśmy wszyscy to samo podejście. Liczył się jeden mecz, jedna tercja, jedna zmiana – skupialiśmy się na małych rzeczach i w ten sposób przebrnęliśmy przez cały turniej, omal go nie wygrywając.

Jarome: Mieliśmy pewien ciężar na barkach, nie można tego ukryć. To była moja trzecia olimpiada, dlatego byłem w pewnym stopniu przyzwyczajony do tej presji i krytyki ze strony fanów oraz mediów. Z Salt Lake przywieźliśmy złoto, więc nie było narzekania, ale turniej w Turynie nie poszedł po naszej myśli. Nie było to łatwe. Ta myśl, że zawiodłeś wszystkich swoich rodaków. To uczucie cię prześladuje. Nie musieliśmy między sobą o tym rozmawiać, po prostu wszyscy to wiedzieliśmy – w Vancouver musieliśmy wygrać. Nie było innej opcji.

Jonathan: To były moje pierwsze igrzyska olimpijskie, więc starałem się po prostu zaaklimatyzować. Jako, że chciałem być jednym z liderów w Chicago, a tutaj miałem się od kogo uczyć, po prostu chłonąłem całą wiedzę, którą przekazywali bardziej doświadczeni zawodnicy. Wsparcie też przyszło od fanów. Za każdym razem, gdy wygrywaliśmy dało się słyszeć entuzjastyczne okrzyki z drugiej strony miasta.

Zach: Ten pierwszy mecz przeciwko Kanadzie w fazie grupowej zmienił wszystko. Pokonaliśmy ich 5:3, więc mogliśmy wygrać ze wszystkimi. To dodało nam pewności siebie.

Ryan: To była ważna wygrana. Nawet, gdy wydaje ci się, że wiesz z jak dobrym składem będziesz się mierzył, tak naprawdę nie zobaczysz pełnego obrazu dopóki tego nie zrobisz. W związku z tym, że nie tylko walczyliśmy, jak równy z równym, ale nawet ograliśmy Kanadę, nie zmieniły się nasze oczekiwania, czy odczuwana presja – po prostu wiedzieliśmy, że możemy pokonać ich wszystkich.

Jarome: Szczerze mówiąc nie pamiętam tego meczu. Może w jakiś sposób zablokowałem te wspomnienia. W końcu przegrana ze Stanami w Kanadzie to nie coś, co chciałbym pamiętać na zawsze.

W pamięć zapadł mi za to następny dzień. Stevie Yzerman, który był wtedy ważną postacią w reprezentacji, wezwał nas na spotkanie w wiosce olimpijskiej. Wszyscy byli nieco zdołowani i spięci po tej porażce, o czym on doskonale wiedział i w pełni to rozumiał. Powiedział wtedy coś, co zapamiętam do końca życia.

– To nie sprawa życia i śmierci panowie.

Z tyłu głowy wiedzieliśmy, że to nie sprawa życia i śmierci, ale…

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
Idea Bank: 84195000012006351270730001

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na redakcja@nhlw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj