Niewiarygodne, a jednak! Po czterech tysiącach dwustu trzydziestu trzech odcinkach kontraktowej sagi całe hokejowe Toronto może wreszcie odetchnąć. Nowy kontrakt z Maple Leafs podpisał Mitch Marner. 22-letni skrzydłowy w pierwszym dniu obozu przygotowawczego doszedł do porozumienia z klubem i niezwłocznie dołączył do drużyny. Po wielu spekulacjach stanęło na 6-letnim kontrakcie wartym 10.83 mln dolarów za sezon.

Tak (relatywnie) szybkie rozwiązanie sprawy Marnera to nie lada paradoks. Śledziliśmy negocjacje prowadzone publicznie przez obóz Mitcha, a więc tatę Paula i agenta Darrena Ferrisa, z klubem z Toronto. Cytując klasyka: siadaliśmy jak do telenoweli, żyliśmy życiem zastępczym… Pierwsze wieści w kontekście nowej umowy młodego skrzydłowego docierały do nas już przed rokiem, kiedy Leafs okrutnie mordowali się w negocjacjach z Williamem Nylanderem podpisując Szweda za pięć dwunasta. W lutym, gdy wieloletni kontrakt parafował Auston Matthews, właśnie Marner został ostatnim brakującym puzzlem w układance, która przez najbliższe lata miała trząść ligą.

Cóż to była męka. Ileż to się naczytaliśmy: Marner chce zarabiać tyle, co Matthews. Koniecznie więcej od Nylandera. Za moment Marner chciał 3-letni kontrakt, nowe Ferrari, 13 milionów rocznie i pięć domów nad jeziorem. Leafs raz oferowali 7 milionów, za chwilę 9, potem 10,5, następnie oferta wracała do 9. Raz opcja 5-letnia, za chwilę 3-letnia, a może jednak 7-letnia…? Oczywiście zastosowałem tutaj hiperbolę, z drugiej strony gdyby stworzyć rzetelną i wierną wydarzeniom oś czasu mogłoby się okazać, że wcale niespecjalnie przesadziłem. Kanadyjskie media karmiły nas coraz to nowszymi informacjami, albo właściwie będąc precyzyjnym: do perfekcji opanowały przekazywanie dokładnie tych samych informacji w coraz to wymyślniejszy sposób. Mistrzowskie lanie wody, które jednak generowało mnóstwo “klików” oraz gigantyczne zainteresowanie kibiców… To był bardzo emocjonalny, momentami brutalny proces, lecz ostatecznie rozeszło się po kościach.

To chyba najlepsze określenie. Tak wiele miało dzielić obie strony. Nakreślono już wszystkie możliwe scenariusze. Część kibiców jakiś czas temu machnęła ręką twierdząc “po prostu go oddajcie, nie chcemy tego cyrku”. Tradycyjnie jak to przy negocjacjach prowadzonych przez Darrena Ferrisa w połowie sierpnia pojawiła się nawet plotka o

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni17 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni45 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni84 zł
Anuluj

3 KOMENTARZE

  1. No właśnie, dlaczego gołowąs ma zarabiać? Tylko dlatego że bardzo chce a w Toronto wszyscy chcą, jeszcze niczego nie osiągnąwszy. Wspomniani gracze CHI: 19 i 88 mieli już na koncie po dwa SC i po jednym CST kiedy podpisywali swoje horendalne umowy, mieli prawo jak mało kto w tej lidze wtedy. Zresztą sprawa ma się podobnie z Saebrookiem, Keithem, Crawfordem itd. ONI coś osiągnęli. Identycznie w Bruins, robią robotę od wielu lat w tej lidze.
    Gwiazdki TML nie powąchały nawet II rundy PO a już krzyczą, za rok ręce podniesie prawie cała obrona i salary cap sesra się na głowę Dubasa i Babcocka.
    Zresztą kontrakty UFA: Karlssona i Hayesa to również psucie ligi i wybryk tegoż lata.
    Obym się mylił a Toronto niech zgarnie puchar bo czeka długo jak cholera. Życzę im tego.
    Howgh

     
  2. To jest generalnie ciężki problem do rozwiązania. Nie ma co się dziwić młodym że walczą o kontrakty, bo na pewno ich szlag trafia że oni napędzają biznes, panowie w garniakach zgarniają większość kasy a graczy próbują wypchnąć na jak najmniejsze kontrakty. Dodatkowo żaden nie chce być tym na którym klub zaoszczędzi tylko po to żeby dać więcej pieniążków jego koledze. Z drugiej strony po podpisaniu takich kontraktów sami sobie robią problem, bo będą grać głównie z juniorami i przeciętniakami, żeby budżet dało się dopiąć, bo salary cap blokuje możliwą do wydania kasę na pensje. No a ten salary cap też nie wziął się z niczego, bo przecież nie chcielibyśmy rok w rok oglądać tych samych drużyn w finale i jeszcze bardziej zmarginalizować mniej znane kluby. Łatwego wyjścia nie ma i mnie ciekawi jak wszystkie zainteresowane strony z tego wyjdą.