W dzisiejszej 60-minutowej audycji między innymi:

Subban, Subban się żeni…a przynajmniej zaręcza, gdzieś w oddali Jewgienij Kuzniecow świętuje te wieść na swój sposób. Nieco więcej o białym sierpniu opowiada Kamil, który w końcu dołączył do naszej serii z omawianiem rankingów na poszczególnych pozycjach. Przechodzimy do głównego tematu odcinka, czyli listy TOP20 obrońców ‘na teraz’ w NHL. Ranking stworzony przez NHL Network jest najbardziej kontrowersyjny i wzbudza w nas najwięcej ‘negacji’

Omawiane rankingi, po kliknięciu powiększy się bez wychodzenia z artykułu:

Następuje wiele porównań do rankingu wcześniejszego z offseason 2018, przypominamy też stworzone przez nas listy z poprzednich wakacji. Każdy z redaktorów przedstawia swoją wizję na trzy podstawowe zagadnienia: czyja pozycja jest najmocniej przeszacowana, kto został najbardziej niedoceniony, kto powinien być w TOP20 lecz eksperci go w nim nie ujęli.

Darmowy fragment:

Poniżej plik audio całego nagrania do ściągnięcia lub odsłuchu bezpośredniego:

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni15 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni39 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni72 zł
Anuluj

5 KOMENTARZE

    • Racja! Ale Hedman dla mnie jest jakiś taki cipowaty. Nie jest to typ gracza jak np. Scott Stevens ale też brakuje mu trochę do graczy pokroju Lidstroema. Odwala jakieś symulki i dość często, jak na elitarnego obrońcę, zdarzaja mu się lapsusy w swojej tercji.

      Defensorzy w ogóle są poszkodwani. Napastnicy mają kilka nagród: Hart, Art Ross, Selke, Maurice Richards. Obrońcom zostaje tylko Norris. I to jeszcze wykoślawiony, bo i tak liczy sie głównie udział w strzelonych bramkach.

       
      • Racja, też optuję za jeszcze jedną nagrodą dla obrońców, na tej płaszczyźnie za poszkodowani. Natomiast zadam Ci pytanie, które padło z mojej strony w podkaście: kogo tak konkretnie uważasz za poszkodowanego?

        Bo mi się zdaje, że powstała ostatnio bardzo modna retoryka o zabieraniu nagród i ogólnego splendoru przez “zgarniaczy punktów”, a tak naprawdę nie ma ona wiele wspólnego z rzeczywistością. Raz, że historycznie patrząc ci uważani za najlepszych w historii też regularnie punktowali. Dwa, obserwując tę debatę odnoszę wrażenie, jakby gdzieś istniała tajemnicza grupa obrońców dużo bardziej zasługujących na splendor, tylko ten “głupi, w dodatku oszust” Burns albo Karlsson zabiera im miejsce. I tak się zastanawiam: kim są ci obrońcy? Gapię jak się w kadry wszystkich zespołów i naprawdę nie widzę gracza, który nie robi cyferek a zasługiwałby na miejsce w top-20 czy nawet 30 NHL.

        Hjalmarsson? Klefbom? Vlasic? Muzzin? Erik Johnson? Od razu mówię, że eliminuję takie nazwiska jak Weber, Morrissey czy Slavin, bowiem ich wszystkich wymienialiśmy w podkaście jako brakujących w top-20.

        Tutaj tak naprawdę warto przejść do rozważań czysto konceptualnych. Wg klasycznego myślenia o pozycji obrońcy w hokeju najlepszy jest taki, który świetnie kryje, przeszkadza, wybija krążek, nie daje się mijać w dryblingu, pracuje kijem, przestawia rywala pod swoją bramką, umie wygrać starcie na bandzie, zablokuje strzał, wyczyści przedpole. I to są wszystko słusznie założenia, ale: jeżeli musisz wykonywać te czynności to znaczy, że jako drużyna jesteście w tym momencie bez krążka. To rywal ma inicjatywę, rozgrywa akcję, a ty jesteś zepchnięty do roli reagującego. A po co to robić, skoro możesz wypuścić na lód gości, którzy sami przejmują inicjatywę?

        To coraz częstsze myślenie w NHL i zasadniczo trudno z tym polemizować. Rola defensywy jako formacji ewoluuje, wszyscy bronimy to i wszyscy atakujemy. Typowo defensywni gracze będą odchodzić do lamusa, a właściwie to już odchodzą. Oczywiście wymienione wyżej atuty czysto defensywnego rzemiosła wciąż będą w cenie, ale tylko u zadaniowców grających kilkanaście minut w meczu, głównie w penalty killu. A do tego trzeba będzie prezentować bardzo wysoki poziom techniczny, zdolność czytania gry, szybkiego myślenia, etc. To tak jak z enforcerami – dzisiaj nikt ich specjalnie nie potrzebuje. Owszem, jak jesteś Tomem Wilsonem i umiesz zrobić 40 punktów oraz strzelić 20 goli to wtedy twoje predyspozycje fizyczne oraz “fear factor” są kapitalnym dodatkiem, jednak bez tych pierwszych elementów nie masz czego szukać w NHL. Najpierw skill, potem reszta.

         
        • Ogólnie się zgadzam. Rola obrońcy ewoluuje. Wg mnie dobrą podpórką w ocenie defensorów jest klasyfikacja +/-. Fajnie jeśli taki Burns czy Karlsson kreują sporo okazji w strefie ofensywnej lodowiska. Ale co z tego, skoro drużyna traci też sporo bramek gdy oni są na lodzie. Asy z San Jose są ledwo powyżej zera we wspomianym rankingu. Oznacza to, że drużyna strasznie dużo bramek traci gdy oni są na lodzie.

          Zgadzam się, że nie ma w tej chwili mitycznych obrońców pochowanych gdzieś, bo nikt w lidze nie notuje obecnie jakichś fenomenalnych rezultatów w kategorii plus-minus. Znak czasu? Byc może. A może obecnie nie ma już tak wybitnych obrońców jak kiedyś?

          Co to za obrońca, który podczas swojego pobytu na lodzie pozwala strzelic rywalom prawie 100 bramek (-2 w ogólnym bilansie zysków i strat)? Bo tak wyglądał najlepszy sezon Karssona w Ottawie.

          Dziadek Chara już się podpiera kijem jak jeździ, a wciąż nie schodzi poniżej +20, mimo że nie strzela już za dużo. Lidstrom czy Scott Stevens też regularnie mieli +30, +40, a czasami nawet więcej. Nie wspominam już dinozaurów Bruins, bo hokej wtedy był inny. Zresztą Boston to dobry kierunek. Brandon Carlo i Charlie McAvoy to są zawodnicy, którzy potrafią jakoś wyglądac w statystykach.

          Ochy i achy płynące zewsząd nad grą obrońców Rekinów przypominaja mi wypowiedź Mircei Lucescu z czasów gdy trenował Brescię. Po jednym z meczów na San Siro powiedział do prezesa: – prezesie, właśnie strzeliliśmy wilekiemu Interowi trzy bramki na jego boisku! A prezes na to: – trenerze, ale straciliśmy sześc! I tego zdania ze strony prezesa brakuje mi w ocenach gry tzw. ofensywnych obrońców.

          Jeśli drużyna ma kiepski rok, ok – non Hercules kontra plures. Ale jeśli zespół jest w czubie tabeli, a obrońca daje rywalom dużo strzelac – to ma byc elita ligi?

          Wg mnie przyszłością są właśnie McAvoy i Parayko z St. Louis. Jednego i drugiego wybieram na wuefie przed Burnsem i Karlssonem.

          Skoro wszyscy tak faworyzują bramki, może stworzyc nową nagrodę – best attacking defenceman (Bobby Orr Trophy?)? Będzie dodatkowy puchar dla obrońcy i z czystm sumieniem będzie go można wręczyc komuś z San Jose.

           
        • Jeszcze jedno zdanie podsumowania, bo mi umknęło w poprzednim poście.

          Skoro oceniamy obronę, to moim zdaniem gośc, który strzeli jedną bramkę i dopuści do utraty jednej powinien byc wyżej niz taki, co strzeli siedem ale i pozwoli rywalowi na trafienie siedem razy.

          Bobby Orr potrafił miec w kategorii +/- +124!

          Virgil Van Dijk został najlepszym obrońcą Ligi Mistrzów, bo Liverpool tracił mało bramek, a nie dlatego że dużo strzelał. Ba, nawet został najelpszym piłkarzem Ligi Mistrzów.