Czy umowa pomiędzy Brentem Seabrookiem, a Chicago Blackhawks, która została podpisana w 2015 roku jest najgorszym kontraktem w historii National Hockey League? Możliwe. Ekipa z Chicago nie ma jednak zamiaru spisywać 34-latka na straty.

Popularny Seabs na koncie ma trzy Puchary Stanleya i złoty medal olimpijski. To kariera, za którą wielu sportowców dałoby się poćwiartować. W teorii doświadczony defensor nie ma już nic do udowodnienia. W rzeczywistości działa to jednak zupełnie inaczej.

Kanadyjski obrońca wchodzi właśnie w czwarty rok ośmioletniej umowy z Hawks. Ze skarbca rodziny Wirtzów podbierze w tym sezonie 6,875 milionów dolarów, co stanowi ponad 8,4% zasobów, którymi dysponują na ten moment włodarze organizacji z Wietrznego Miasta.

Przez pierwsze trzy lata trwania tego kontraktu Seabrook nie pokazał absolutnie niczego, co potwierdziłoby, że zasłużył na właśnie tak wysoką kwotę. Kibice i dziennikarze nie zostawiali na nim suchej nitki przez bardzo długi czas. Każde kolejne zamknięcie okienka transferowego obfite było w plotki o rzekomym transferze tego zawodnika. A to nie wszystko – umowa obowiązywać będzie jeszcze przez cztery lata, co z pewnością odbije się Jastrzębiom czkawką.

Na pierwszy rzut oka kanadyjski defensor jest typem gbura. Rzadko rozmawia z reporterami, czy to podczas meczów, czy wielkich eventów organizowanych przez zespół z Wietrznego Miasta. Dosyć dziwne było zatem to, że w końcu Mark Lazerus uzyskał od niego komentarz na temat jego aktualnego kontraktu. Dziennikarz The Athletic miał nadzieję na katharsis hokeisty i powtórkę z pamiętnej konferencji prasowej Roberto Luongo. Dzięki temu wyjaśnieniu legendarny już golkiper odwrócił sytuację o 360 stopni i w niedługim czasie z wroga numer jeden stał się jedną z najbardziej lubianych ligowych postaci.

Do takich skrajności jednak nie doszło.

– Nie przejmuję się tym – stwierdził obrońca Jastrzębi. – Media przedstawią to, jak chcą. Skupiam się na sobie. Przyjadę na obóz treningowy i dam z siebie wszystko. Pokażę, że dalej zasługuję na miejsce w głównym składzie. Mam dwa miesiące na przygotowanie się do bycia najlepszym Seabrookiem, jakiego widzieliście.

No właśnie. Tutaj zaczynają pojawiać się pytania. Jakiego „najlepszego Seabrooka” możemy spodziewać się na tym etapie kariery Kanadyjczyka? I czy będzie to wystarczające?

***

Jeremy Colliton – trener główny Blackhawks – widział to samo, co my w zeszłym sezonie. Widział, jak przeciwnicy z łatwością objeżdżają Seabrooka, jak gubi się we własnej strefie defensywnej trochę zbyt często, a do tego zbiera się do ofensywy trochę zbyt wolno. Nie wierzył jednak, że obserwuje starzejącego się zawodnika. Uważa, że zobaczył hokeistę, który przez dziesięć lat ciężkich treningów wyrobił pewną pamięć mięśniową, która każe mu robić coś innego niż nowy szkoleniowiec poleca. Widział więc doświadczonego obrońcę, który potrzebuje jeszcze nieco przygotowania.

– Wydawało mi się, że ta zmiana była dla niego naprawdę trudna – mówi Colliton. – Kiedy grasz w pewien określony sposób przez tak długi czas, trudno zmienić nawyki w jedną noc. Kończysz myśląc, a nie reagując momentalnie. Na początku nie mieliśmy czasu wspólnie nad tym przysiąść i dopiero po jakimś czasie zaczęliśmy nad tym pracować, co zresztą dało efekty w drugiej części sezonu.

34-letni defensor nie zaprzeczał trudnością, z jakimi zmagał się w poprzedniej kampanii.

– Przez długi czas na tym stanowisku był Joel, drużyna była ta sama, a obóz treningowy był czymś rodzaju zebrania chłopaków z powrotem i przygotowania ich do nowego sezonu, nie walki o miejsce w składzie – twierdzi Seabrook. – Jeremy starał się w zeszłej kampanii wrzucić nowe rozwiązania, co nie wyszło mi na dobre. Dlatego też nie mogę doczekać się obozu treningowego i rozpoczęcia od nowa.

***

Paul Goodman – trener siłowy Blackhawks – widział to samo, co my w zeszłym sezonie. Widział ponad 30-letniego weterana, który nie potrafi nadążyć za młodymi, szybkimi przeciwnikami. Nie miał jednak zamiaru stawiać na nim krzyżyka. Zobaczył za to

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni15 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni39 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni72 zł
Anuluj