Bohater dnia: Tuukka Rask

Prawdziwy sztorm w pierwszej tercji spotkania numer trzy zgotowały Huragany pod bramką rywali. W tej odsłonie jednego z pewnością nie można było gospodarzom odmówić, chęci i ilości. Chęć przejawiała się we wniesionej do rozgrywki energii, tu nie było mowy o odkładaniu czegoś na później lub potem. Tu i teraz pojawiła się ochota na to by nasTuukać Tuuce Raskowi goli… nastukano jednak tylko licznik jego udanych obron.

Równo 20 strzałów i tyle samo obroń fińskiego bramkarza sprawiło tylko, że urosła jego pewność siebie i ego. Już po pięciu minutach konto “podwójnego U i podwójnego K” było bogate w 10 udanych interwencji. Niedźwiedzie mogłoby po tej odsłonie przegrywać i 0:3, gdyby nie spokój oraz opanowanie Raska. Gdyby nie jego doskonała forma fizyczna i wielkie umiejętności techniczne, pierwszy raz od pięciu spotkań to nie Bruins rozpoczęliby mecz od stanu 1:0 i… wtedy kto wie?

W kolejnych odsłonach Rask miał już zadanie znacznie łatwiejsze, albo inaczej. Mniej absorbujące. Strzałów było mniej, ale co mnie wcale nie dziwi, doszło do przełamania bramkarza Bostonu. Czemu mnie to nie dziwi? Rask to jeden z tych, których nie ilością zadanej mu pracy można zmordować. On się tego nie boi, a wręcz dobrze się czuje w tym gdy regularnie musi robić przysiady i wstawać.

Tuukka w końcu skapitulował po strzale który doskonale widział i do którego był nieźle ustawiony. Z dostępnych powtórek wygląda nawet jakby technicznie wszystko wykonał jak najbardziej OK, po prostu milisekundę za późno domknęły się wrota między jego nogami… jakkolwiek to brzmi. Jakość strzałów Hurricanes to jednak temat do większej dyskusji, tak samo jak ich dobór. Zdecydowanie za mało było precyzyjnych pociągnięć w rogi bramki, zdecydowanie za dużo prób po lodzie i delikatnie nad nim. Zabrakło strąceń krążka z powietrza w dół. Tuce nie tak łatwo naRaskować, czy jakoś tak. A nasTuukać, udało się mu tylko licznik udanych decyzji.

Gol dnia: w sumie to takiego nie było

__________________________________

Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie. 10 złotych za miesięcznik złożony z 100 stron (średnia ilość artykułów w portalu) to uczciwa cena.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów. Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni15 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni39 zł
Anuluj
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni72 zł
Anuluj

3 KOMENTARZE

  1. Bruins to mendy. Mają jednego gentlemana Bergerona, może kilku mniejszych ale większość bandy to wredne insekty z Marchandem na czele. Umiejętnie wyprowadzają rywali z równowagi. W każdej rundzie notuja sukcesy ułatwiające grę.

    Podniecaliście się Tampą i Toronoto, że jeszcze ładnych parę lat mają okno otwarte na puchar. Cieekawy jestem tego lata w Kanadzie. Do podpisania Kapanen, Marner i przydałby się przynajmniej jeden obrońca, a dostępnych mniej niz 10 milionów. W Tampie w stanie wolnym latem połowa obrony i Point. Będzie wesoło. A Niedźwiedzie mają pierwszy atak jeszcze przez 4 lata w cenie 20 baniek, drugi przez najbliższy rok za 14, a potem w 20 też się zmieszczą. Gorzej z obroną – do podpisania teraz i za rok wszyscy! A nie ma się co oszukiwać, że każdy będzie wołal 5 milionów. Nawet jeśli, są nastepni w kolejce. Poza tym zejdzie kilka kontraktów, a zwłaszcza złe długi w postaci Seidenberga i Beleskiego.

    To pokazuje jak silny jest szczyt Atlantic. Kluczem w następnych sezonach będzie wygranie dywizji żeby unikąć 7 ciężkich meczy w pierwszej rundzie. A z drugiej strony widać jak mało brakuje Toronto do poważnego szturmu na puchar. W tym i poprzednim roku polegli z tegorocznym zwycięzcą konferencji. RSezon temu, moim zdaniem, Boston zdechł fizycznie po morderczej serii z Leafs. Teraz Cassidy wyciagnął wnioski, a mimo to potrzebował kompletu spotkań do eliminacji Toronto. Gdyby nie Bruins, całkiem możliwe, że teraz w Toronto szykowaliby się do gry w finałach.

    Partykułę ‘by’ z czasownikami piszemy łącznie. Drugi akapit, piąta linijka. 🙂

     
  2. Niesamowite jest to,że Tuuka włączył “God mode” w odpowiednim momencie – wielu w niego wątpiło i optowało za Halakiem w bramce.Teraz okazuje się,że Rask gra fenomenalnie i jest w stanie wygrać mecz.Zapewne pomaga mu to,że w RS nie grał tyle co zwykle.Miał być gotowy i jest.Zabawna jest statystyka,że Marchand strzelający bramkę w PO oznacza praktycznie automatyczne zwycięstwo Niedźwiadków 🙂 Bruins zwyciężają wojnę psychologiczną z taką łatwością,że nie pozostaje jak tylko śmiać się z Canes,że tak łatwo dają się prowokować.Co do Hurricanes to ich PK i PP jest tak żałosne,że zastanawiam się czy była jakakolwiek drużyna grająca w CF i tak fatalnie prezentująca się pod tym względem?Go Bruins!