/Dziś Nocna Zmiana w okolicach 18, póki co zapraszamy do zapoznania się z obszernym raportem o sytuacji w KHL/

Sezon zasadniczy w KHL powoli zbliża się do końca. Koniec stycznia to okres, w którym bardzo dużo już wiadomo. Kilka ekip będzie jednak walczyć o udział w fazie play-off do ostatniej chwili. Zapraszam na kolejny przegląd wydarzeń za naszą wschodnią granicą.

Na początek miernik formy, czyli ekipy, które spisywały się ostatnio najlepiej oraz te, które narobiły sobie kłopotów przed decydującymi momentami tegorocznej kampanii.

Łokomotiw Jarosław

Dobra gra w ostatnim okresie pozwoliła hokeistom z Jarosławia na zdystansowanie Jokeritu Helsinki i wygodne usytuowanie się na trzeciej pozycji na zachodzie ligi. W styczniu wygrali m.in. sześć meczów z rzędu, tracą w nich raptem cztery gole. W pokonanym polu choćby CSKA Moskwa (2:1). Był też pogrom Slovana Bratysława 7:0. Młody Ilja Konowałow został uznany najlepszym bramkarzem stycznia. 20-latek bronił niemal we wszystkich spotkaniach miesiąca, notował świetne statystyki i można już powiedzieć, że zdetronizował dotychczasową “jedynkę” w zespole, znacznie bardziej uznanego Czecha, Alexandra Salaka. Konowałow ma już w dorobku dziesięć spotkań bez straty gola, jeśli chodzi o bieżące rozgrywki. Wygląda na to, że Rosjanie mają kolejnego świetnego, młodego bramkarza i pewnie to tylko kwestia czasu, nim po tego niedraftowanego gracza zaczną się zgłaszać ekipy z NHL.

13 stycznia podczas meczu w dalekim Władywostoku ze swojego pierwszego gola na taflach KHL cieszył się z kolei Kiriłł Slepiec. To ten niezwykle szybki napastnik, który tak podobał się na ostatnich MŚ juniorów. Łokomotiw ma bardzo ciekawy, głęboki skład. Wygląda na to, że to właśnie ekipa z Jarosławia będzie największym zagrożeniem dla SKA i CSKA, gdy przyjdzie grać zaawansowane rundy fazy play-off.

SKA Sankt-Petersburg

Wydaje się, że jedynym problemem giganta z Petersburga jest CSKA. W bezpośrednich starciach na szczycie bezapelacyjny zwycięzca jest jeden, ale co ciekawe wcale nie oznacza to tiumfu graczy ze stolicy w wyścigu wewnątrz konferencji i w całym sezonie zasadniczym. Na prestiżową porażkę na stadionie piłkarskim, o czym poniżej, Petersburżanie zareagowali najlepiej jak mogli. Pojechali w trasę na siedem kolejnych spotkań i wygrali wszystkie z nich, puentując to wszystko rozgromieniem Awtomobilista (6:0) i Łokomotiwu (4:0). Skutecznością w ostatnim czasie imponują zwłaszcza Nikołaj Prochorkin i Siergiej Płotnikow. To wszystko sprawia, że w tabeli to SKA ma więcej zwycięstw w regulaminowym czasie, a gdy piszę te słowa traci tylko punkt do liderującego tej części rozgrywek arcyrywala ze stolicy. Obydwie potęgi zagrają jeszcze po pięć spotkań w bieżącej kampanii. Walka toczy się o wygranie rozgrywek zasadniczych, które w Rosji mają swój prestiż oraz o przewagę psychologiczną przed fazą pucharową.

Siewierstal Czerepowiec

Na koniec sezonu wypada odnotować małe zwycięstwo Siewierstalu. Ekipa z Czerepowca nie ma już żadnych szans na awans do fazy play-off, ale w styczniu grała swój zdecydowanie najlepszy hokej. Siedem wygranych z rzędu, w tym cztery wyjazdowe na dalekim wschodzie, to wyczyn godny pochwały. Przez chwilę, licząc od początku kalendarzowego roku, można było uznać Czerepowiec za najlepszą ekipę ligi. Ogólnego obrazu, to już oczywiście nie zmaże. Siewierstal był w tym sezonie najsłabszą rosyjską ekipą Konferencji Zachodniej. Jednak o punkty do rankingu, na podstawie którego skreślane będą kolejne zespoły w ramach przyjętego planu odchudzenia ligi, trzeba walczyć do końca. Admirał Władywostok i Amur Chabarowsk punktów póki co mają mniej, a wschodnia część ligi liczy jeden zespół więcej.

Dinamo Ryga

Łotewscy kibice bardzo chcieliby zobaczyć swój eksportowy, klubowy zespół w posezonowej części rozgrywek, ale sprawa nie będzie łatwa, choć na zachodzie jest więcej miejsc w play-off do obsadzenia, niż na wschodzie. Dinamo jest w tej chwili pod kreską, z niedużą stratą do HK Soczi. Łotysze rozegrali w ostatnich tygodniach bardzo dużo meczów na styku, ale uciekło im sporo pojedynczych punktów za sprawą przegranych dogrywek i serii karnych. W styczniu przydarzyło się pięć kolejnych porażek, z których cztery były właśnie po dodatkowym czasie gry. Mathew Maione i spółka będą się musieli mocno natrudzić, by koniec końców odśpiewać jakąś zwycięską pieśń.

Kunlun Red Star

Chiński jedynak w rozgrywkach oddala się od awansu do fazy play-off. W momencie, gdy piszę te słowa Kunlun ma 8 punktów straty do bezpiecznej, ósmej pozycji na wschodzie. Kiepska sytuacja wyjściowa przed ostatnimi tygodniami rozgrywek, to efekt dłuższych serii porażek, jakich hokeiści chińskiej ekipy nie zdołali uniknąć w dwóch ostatnich miesiącach. W styczniu przydarzyło im się sześć kolejnych przegranych na własnym lodzie. Z kolei w grudniu zebrało się pięć kolejnych spotkań bez wygranej. Co prawda większość z tych spotkań, to były mecze przeciwko trudnym rywalom, ale w omawianym okresie były też porażki ze słabymi Amurem i Admirałem. Kunlun ma przed sobą niezły terminarz, bowiem pięć z pozostałych siedmiu spotkań rozegra przeciwko ekipom, będącym w tej chwili pod kreską. Bedą też dwa mecze z pewnym swego Barysem Astana. Jednak miejsca na potknięcia już nie ma. Czy podopieczni Curta Frasera odbiją się jeszcze i namieszają w walce o ostatnie premiowane awansem miejsca?

Najciekawsze wydarzenie: Weekend Gwiazd w Kazaniu

Pewnie wiecie, że nie jestem wielkim entuzjastą tego typu wydarzeń, ale wypada odnotować to hokejowe święto w stolicy Tatarstanu. Trzeba zresztą przyznać, że było na czym oko zawiesić i co wspominać. Może i organizacyjnie za naszą wschodnią granicą nie są tak perfekcyjni jak za oceanem, ale rokrocznie trudno mi się oprzeć wrażeniu, że ten event w KHL jest po prostu ciekawszy niż w NHL. Zawodnikom jakby bardziej się chce, są znacznie bardziej kreatywni i zawsze mają w zanadrzu coś zaskakujące, o czym się później mówi i do czego się wraca.

Show skradł kanadyjski obrońca Dinama Ryga, Mathew Maione, który brawurowo wykonał utwór Ho Hey z repertuaru zespołu The Lumineers. Czapki z głów, taki debiut muzyczny, przed taką publicznością. Maione pokazał, że jest człowiekiem wielu talentów i z pewnością zapisał się w annałach tej imprezy.

W samym Meczu Gwiazd, który po raz trzeci miał format miniturnieju z udziałem ekip z czterech ligowych dywizji, triumfowała ekipa z Dywizji Czernyszewa. To był w ogóle ich weekend, bowiem gracze tego teamu okazali się też najlepsi dzień wcześniej w konkursie umiejętności. Do drugiego sukcesu w ciągu trzech ostatnich lat Dywizję Czernyszewa poprowadził wielce doświadczony Bob Hartley, na co dzień trener Awangarda Omsk. Jego zespół w finale pokonał Dywizję Bobrowa 4:3.

Półfinałowy pojedynek między ekipami z Dywizji Charłamowa i Czernyszewa miał niespodziewanego uczestnika. Z boksu swojej ekipy do wykonania rzutu karnego wyskoczył sam Zinetuła Bilaletdinow. Bardzo wymagający na co dzień, niesłynący z uśmiechu trener dał się porwać emocjom, ale bramkarza rywali, Juhy Metsoli pokonać nie zdołał, a jego ekipa ostatecznie nie dała rady późniejszym triumfatorom.

Weekend Gwiazd w KHL to też doskonała okazja do pojawienia się w nieszablonowych strojach. Konstantin Barulin pojawił się w efektownym smokingu, jak się możemy domyślać szytym na miarę. Z kolei kwartet gwiazd Awtomobilista zjawił się przebrany za słynnych Muszkieterów, a przewodził im rzecz jasna Francuz Stephane Da Costa.

Najciekawsze spotkanie: Dziadek kontra wnuk

Starcie Ak Bars Kazań z CSKA Moskwa z 31 stycznia było nie tylko kolejną w tym sezonie powtórką zeszłorocznego finału, ale i pierwszą okazją, by młody Aleksander Romanow stanął na przeciwko swojego słynnego dziadka, trzykrotnego zdobywcy Pucharu Gagarina, Zinetuły Bilaletdinowa. We wcześniejszych pojedynkach tych drużyn był poza składem, także z racji uczestnictwa w MŚ juniorów w Vancouver, na których wypadł tak dobrze. Trzecie starcie między dwoma ligowymi mocarzami było zdecydowanie najciekawsze i najbardziej wyrównane.

Hokeiści ze stolicy triumfowali 5:4, a jedną z bramek, zresztą swoją pierwszą w karierze w tych rozgrywkach, zdobył Romanow. Dynamiczny prospekt Montreal Canadiens w idealnym momencie podłączył się do akcji ofensywnej, a warto zauważyć, że wszystko działo się w ostatniej części gry i przy wyniku remisowym. Dziadek mógł tylko z uznaniem pokiwać głową. Ostatnia szansa do rewanżu w sezonie zasadniczym nadarzy się 13 lutego, przy okazji czwartego starcia tych ekip.

Najciekawsze akcje:

Gol Niklasa Jensena z Dynamem Mińsk

Napastnik Jokeritu w ten efektowny sposób ograł niemal całą piątkę rywali, pokonując na koniec bramkarza rywali. Jensen olśniewa formą w ostatnich tygodniach rozgrywek.

Obrona Ilji Sorokina z Mietałłurgiem Magnitogorsk

Nie od dziś wiadomo, że bramkarz CSKA to prawdziwa ściana dla wszystkich napastników ligi. Tym razem Sorokin nie dał się pokonać samemu Siergiejowi Mozjakinowi, a więc najskuteczniejszemu hokeiście w historii KHL. Weteran nie mógł uwierzyć, że w tej sytuacji nie zdobył gola.

Rzut karny Niklasa Jensena z Amurem Chabarowsk

Duńska gwiazda Jokeritu po raz drugi trafia do naszego zestawienia najbardziej efektownych akcji. Nic dziwnego, nie znajdziecie wielu lepiej i pewniej wykonanych karnych. Pełna kontrola krążka od początku do samego końca najazdu.

Gol Miksa Indrasisa z Dinamem Ryga

W ten oto sposób łotewski napastnik zdobył gola przeciwko swojemu byłemu klubowi. A śpiewająco ogranym obrońcą była w tym przypadku pierwsza gitara KHL, Mathew Maione.

Gol bramkarza

To niecodzienne trafienie dla Witiaźa Podolsk poszło na konto ich brakarza. Fin Joni Ortio był ostatnim graczem swojej ekipy, który miał kontakt z krążkiem, choć powyższa powtórka nawet tego nie objęła. Kuriozalna sytuacja, bo było to też przy okazji zwycięski gol (GWG). Pamiętamy pewnie takie sytuacje z końcówek spotkań, gdy jedna z drużyn gra już bez bramkarza. Tutaj mieliśmy po prostu odłożoną karę dla Witiaźa, a chwilę później rywale sami wrzucili sobie krążek do siatki.

Najciekawszy rekord: 67.700

Dokładnie tylu widzów oglądało hitowe starcie pomiędzy SKA Sankt-Petersburg a CSKA Moskwa 22 grudnia na piłkarskiej Gazprom Arenie w Petersburgu. To nie tylko rekord KHL, ale i w ogóle największa publiczność, jaka kiedykolwiek była świadkiem meczu hokejowego w Rosji. Spotkanie odbyło się dokładnie w rocznicę pierwszego meczu o mistrzostwo Związku Radzieckiego w hokeju na lodzie (22.12.1946 r.). Nie zabrakło efektownej oprawy, starych mistrzów, a gościem specjalnym był Chabib Nurmagomiedow, mistrz UFC w wadze lekkiej.

Na lodzie, celne ciosy wyprowadzała głównie ekipa gości, która w starciu gigantów podtrzymała swoją supremację i wygrała 4:1. Autorem pierwszego, historycznego trafienia, był napastnik CSKA, Linden Vey. Gracze ze stolicy raz jeszcze przewyższali rywali konsekwencją i poziomem zorganizowania. Ilja Worobiow po raz czwarty w tym sezonie okazał się gorszy od Igora Nikitina, który przecież na co dzień jest asystentem w jego reprezentacyjnym sztabie. W Petersburgu mają o czym myśleć przed najważniejszymi momentami tegorocznej kampanii.

Najciekawsza statystyka: 18 zer CSKA

Bramkarski duet “Wojskowych” szlifuje rekord rozgrywek, jeśli chodzi o mecze z czystym kontem. CSKA ma w bieżących rozgrywkach 18 takich spotkań, co już jest najlepszym wynikiem. Oczywiście w pierwszej kolejności myślimy o znakomitym Ilji Sorokinie, ale warto zauważyć, że ma on w dorobku dziewięć czystych kont, a dokładnie tyle samo ma jego partner z zespołu, Szwed Lars Johansson. Jak bardzo wyśrubują ten rekord? W liczącym 60 spotkań sezonie zasadniczym, jedna trzecia spotkań na zero z tyłu. To robi wrażenie.

Co dalej?

Sezon zasadniczy potrwa do 22 lutego, w ostatnich tygodniach szczególną uwagę warto skupić na ekipach, które walczą o ostatnie miejsca w posezonowej części rozgrywek. 11 lutego o 19:30 HK Soczi podejmie u siebie Witiaźa Podolsk. Obie ekipy pod koniec stycznia były tuż nad kreską i sąsiadowały ze sobą w tabeli zachodniej części ligi. Na wschodzie, broniący na ten moment ósmego miejsca w tabeli, Traktor Czelabińsk podejmie jeszcze na własnym lodzie m.in. Mietałłurg Magnitogorsk, Jokerit Helsinki i SKA Sankt-Petersburg. Ten mecz ostatniego dnia sezonu zasadniczego, ciekawe czy młody Witalij Krawcow i spółka będą jeszcze wtedy walczyć o swój tegoroczny los? Jeśli chodzi o walkę o zwycięstwo w dywizji, otwarta jest w zasadzie jeszcze tylko sprawa w Dywizji Czernyszewa. Łeb w łeb idą Awangard Omsk i Barys Astana, który ma kilka meczów w zapasie. Oba teamy spotkają się w bezpośrednim starciu 16 lutego o godzinie 14 w stolicy Kazachstanu. Dzięki za przeczytanie i do usłyszenia już przed fazą play-off.

 

3 KOMENTARZE