Philadelphia Flyers nieco w cieniu mocno medialnie eksponowanego kryzysu Pittsburgh Penguins wrócili do gry o playoff. Lotnicy (tymczasowo?) przeskoczyli lokalnego rywala, głównie dzięki niezłej postawie w grudniu. Trudno mówić o wielkim przełomie – ekipa z “Miasta braterskiej miłości” wciąż ma wiele mankamentów, a trener Dave Hakstol na szczeblu NHL jeszcze niczego nie udowodnił. Jako największy pozytyw Flyers jawi się w tym sezonie Shayne Gostisbehere – młody obrońca, którego sylwetkę niedawno wam przybliżaliśmy.

Jako, że to “Hokejowy Gmoch”, nie może tu zabraknąć dogłębnej i fachowej analizy, opatrzonej wysokiej jakości grafiką. OK, żarty na bok: “Ghost” w zaledwie 16 rozegranych spotkaniach zdobył już 6 goli – to kapitalny wynik, w dodatku aż 3 z nich okazały się bramkami na wagę zwycięstwa w dogrywkach! Dlaczego umieszczamy je w dziale analiz: ano dlatego, że niemal każde trafienie Shayne’a wygląda tak samo. Nie możemy mówić o przypadku – to dobrze dopracowana taktyczna zagrywka Lotników.

Na “pierwszy ogień” debiutancki gol Ghosta w NHL:

 

Trafienie z LA Kings okazało się dobrą zapowiedzią, co czeka nas w przyszłości. Granie w przewadze, szybkie rozegranie krążka w trójkącie Jakub Voracek-Claude Giroux-Shayne Gostisbehere zakończone mocnym i niezwykle precyzyjnym uderzeniem tego ostatniego. Jonathan Quick nawet nie zdążył zareagować.

To oczywiście dość standardowa hokejowa kombinacja. Trzeba jednak przyznać, że trio z Filadelfii doskonale “czuje bluesa”:

 

Kapitalnie rozegrana akcja: Voracek oddaje krążek Gostsibehere’owi, ten podaje do ustawionego wyżej na tzw. half wall, czyli mniej więcej na wysokości koła wznowień Giroux. W tym samym momencie Voracek przesuwa się na miejsce Ghosta, czym odciąga uwagę broniącego najdalej od bramki przeciwnika. W lukę wjeżdża Shayne i… już.

Na stopklatce wygląda to mniej więcej tak (czarne strzałki – ruch krążka, pomarańczowe przerywane – ruch Lotników, czerwona przerywana – ruch gracza Canes):

 

flyers gmoch

 

Identyczny schemat ujrzeliśmy przy golu zdobytym zaledwie cztery dni później, w dogrywce wygranej z Nashville Predators:

 

 

To nie pomyłka, nie wkleiłem drugi raz tego samego filmiku. Flyers kolejny raz zastosowali idealnie odwzorowany fortel z wideo powyżej. To dwa najwyrazistsze przykłady, jednak na nich się nie kończy:

 

 

Można dojść do wniosku, że wystarczy wpuścić na lód Giroux i zadbać o to, by z lewej strony mógł dograć na klepkę do Gostisbehere’a. Ten manewr w zasadzie gwarantuje sukces. Co najciekawsze, autorem zagrywki Flyers wcale nie był żaden z trenerów, tylko sam kapitan. Giroux w trakcie timeoutu chwycił za tablicę taktyczną i rozrysował zwycięskiego gola zespołu:

12311331_1681139912129881_568284569002259098_n