Odwrócenie weekendu: Wynik meczu numer dwa

Colorado Avalanche wchodzili w ten wieczór z historią, która miała działać jak tarcza. Przez cały sezon zasadniczy prowadzili w lidze od pierwszej do ostatniej kolejki, dwie poprzednie rundy fazy pucharowej zamknęli w zaledwie dziewięciu meczach i nikt poważnie nie kwestionował ich statusu faworyta do mistrzostwa już od października. Pełen gwiazd, zahartowany zdobyciem Pucharu Stanleya skład z Denver wchodził do finału Konferencji Zachodniej z aurą drużyny poza zasięgiem. W piątek wieczorem, przy Ball Arena, ta aura zaczęła pękać.

Wynik po dwóch tercjach: 1:0 dla Colorado. Sytuacja teoretycznie pod kontrolą. Przez cały sezon regularny Avalanche wygrali 41 meczów, w których prowadzili po 40 minutach, bez jednej porażki. W bieżącej fazie pucharowej dołożyli kolejne cztery takie zwycięstwa. Kibice w Denver mieli powody, żeby czuć się komfortowo.

Jack Eichel zmienił wszystko jednym strzałem nadgarstkiem. Zagranie było cierpliwe i przemyślane, dwa słowa rzadko kojarzone z kluczowymi momentami fazy pucharowej. Eichel wjechał w strefę ataku, cofnął obrońcę, wciął się do środka i wstrzymał strzał do chwili, gdy przed Scottem Wedgewood’em pojawiło się zamieszanie. Potem wystrzelił wysoko i precyzyjnie. 1:1. Colorado, po raz pierwszy w całym sezonie, traciło prowadzenie po dwóch tercjach.

Niecałe trzy minuty później Iwan Barbaszew zamknął sprawę. Impuls do akcji dała agresywna gra w strefie ataku, którą Vegas budowało przez całe spotkanie. Silna presja w strefie Colorado wymusiła stratę krążka. Eichel odnalazł Barbaszewa, ten przymierzył z dystansu i posłał krążek idealnie, nad wyciągniętą odbijaczką Wedgewood’a, tuż pod poprzeczkę. 1:2. Finał przypieczętował gol do pustej bramki.

Colorado nie zdążyło odpowiedzieć. Avalanche wyglądali niemal na zaskoczonych, że to w ogóle jest możliwe. Nie pierwszy raz w tej serii. W meczu numer jeden Vegas po prostu zagrało lepiej. Czyściej z krążkiem, twardziej w obronie, spokojniej w strefie neutralnej. W meczu numer dwa rycerze z Nevady musieli się bardziej napocić: odparli falę po fali ataków Colorado, wybronili dwie kary i przez dwie tercje cierpliwie czekali na swój moment. Kiedy ten moment przyszedł, nie zawahali się ani przez chwilę.

Defensywa gości przeżyła trudniejszy wieczór niż planowano. Brayden McNabb opuścił lód w połowie pierwszej tercji po zderzeniu przy niebieskiej linii i nie wrócił aż do przerwy przed trzecią tercją. Ciężar wzięli na siebie Shea Theodore, Rasmus Andersson i Noah Hanifin. Dylan Coghlan rozegrał prawie dwa razy więcej minut niż w meczu numer jeden. Po stronie Colorado podobną historię przeżył Josh Manson, który uderzył głową w bandy przy wejściu ciałem na Barbaszewa, ale podobnie jak McNabb wrócił na lód w ostatniej odsłonie.

Osobny rozdział to gra w osłabieniu. Colorado miało dwie szanse z przewagą zawodnika i nie oddało ani jednego celnego strzału. Zero. Vegas skutecznie zamykało tory podań, blokowało strzały i przez cały czas groziło kontratakiem. W całej fazie pucharowej Golden Knights obronili 37 z 43 rzutów karnych, co daje 86 procent skuteczności. Cztery z pięciu w tej serii.

Jedyną bramkę dla Avalanche strzelił Samuel Colton, korzystając ze szczęśliwego odbicia w polu bramkowym po strzale Brenta Burnsa. Colton jest w tej serii jednym z bardziej aktywnych zawodników Denver, co mówi samo o sobie wiele. Czwarta formacja stwarza więcej zagrożeń niż gwiazdy z pierwszej linii. Martin Nečas i Brock Nelson w 158 meczach sezonu regularnego razem ustrzelili 78 goli. W 22 meczach fazy pucharowej razem wpisali się na listę strzelców dokładnie trzy razy. Trzy.

Jared Bednar próbuje reagować. W pierwszej przerwie przesunął Artturiego Lehkonena z powrotem do pierwszej linii, obok Nathana MacKinnona i Gabriela Landeskogu. Nečasa cofnął do drugiej trójki z Nelsonem i Walerijem Niczuszkinem. Trener Colorado przyznał po meczu, że ta konfiguracja mu się podobała bardziej niż pierwsza. Wynik jest jednak nieubłagany.

Cale Makar nie gra. Mark Stone nie gra. Vegas wygrywa bez swojego kapitana i zdobywa punkty w Denver, gdzie przez cały sezon niemal nikt nie potrafił wygrać. Jest jedna liczba, która dobrze tłumaczy to, co czują teraz przy Avalanche: drużyny obejmujące prowadzenie 2-0 w finałach konferencji wygrywały potem serię z proporcją 20 do 1. Colorado Avalanche, faworyt, musi teraz wpisać się w ten jeden historyczny wyjątek. Inaczej seria jest skończona.

Dogrywka weekendu: A w niej doprowadzenie do remisu w serii

__________________________________
Aby czytać dalej

Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.

Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.

Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.

Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:

NHL W PL
86291000060000000003362403

W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni22 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni60 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 180 dni108 zł

5 KOMENTARZE

  1. Z czwórki zespołów która została w boju o puchar Stanley a moim faworytem jest VGK,coraz bardziej podoba mi się ich gra.Ostatnie dwa mecze AVS-VGK śledziłem na żywo jakby to grali Kings.Go Vegas Go

    • No, nie tylko Ty tak myślisz. Najlepsza oglądalność w US&A od wielu, wielu lat.

  2. Wszytko spoko tylko pod koniec meczu solidny kros na szczenę i cisza z pp a to nawet na 5 minut pachniało, vegas graja świetne play offy nie ma sensu ich ciągnąć za uszy zwłaszcza ze brak Makara aż nadto widoczny

  3. Była taka seria na przełomie wieków, w czasie ognistej rywalizacji na linii Detroit – Colorado, Czerwone skrzydła wygrały dwa pierwsze mecze na wyjeździe, ale poległy w kolejnych czterech. Także Avalanche pokazali już kiedyś, że z takiego dołka potrafią wyjść.

Comments are closed.