Debiut dnia: Nowy król nie dał rady, choć zabrakło olimpijczyków
Artiemij Panarin miał wreszcie przenieść królów ze stolicy rozrywki na szczyt hokejowej hierarchii. Kopitar, Kempe i Panarin: trójca, która na papierze brzmi jak gotowy przepis na dobre wyniki. W środę wieczorem ten przepis spalił się w pierwszym kontakcie z rzeczywistością, i to w okolicznościach, które powinny były sprzyjać debiutującemu w barwach Los Angeles supergwiazdorowi.
Wyniki meczów NHL z środy:
New Jersey Devils – Buffalo Sabres 1:2
Washington Capitals – Philadelphia Flyers 3:1
Tampa Bay Lightning – Toronto Maple Leafs 4:2
Dallas Stars – Seattle Kraken 4:1
Utah Mammoth – Colorado Avalanche 2:4
Los Angeles Kings – Vegas Golden Knights 4:6
Vancouver Canucks – Winnipeg Jets 2:3ot
Anaheim Ducks – Edmonton Oilers 6:5
Golden Knights wystawili bowiem skład, który bardziej przypominał spotkanie przedsezonowe niż pojedynek o punkty w regularnej części sezonu. Pięciu kluczowych zawodników: kapitan Mark Stone, skrzydłowy Mitch Marner i obrońca Shea Theodore – zostało w Las Vegas, regenerując się po olimpijskim finale. Z kolei Jack Eichel i Noah Hanifin zamiast prosto z Mediolanu do szatni trafili najpierw do Waszyngtonu, gdzie we wtorek uczestniczyli w orędziu prezydenta do narodu, bo w końcu złoty medal olimpijski zobowiązuje do pewnych ceremonialnych obowiązków. Trener Bruce Cassidy liczył, że cała piątka dołączy do drużyny dopiero na piątkowy mecz ze stolicą. Mówiąc wprost: Knights zagrali w dużej mierze daleką rotacją.
Panarin is so good he’s forcing Byfield to score pic.twitter.com/PIWBEKA9WJ
— Russell Morgan (@NHLRussell) February 26, 2026
Panarin zabrał się do roboty z właściwą sobie pompą: pierwszego punktu w barwach Kings doczekał się zresztą w sposób, który doskonale oddaje kapryśną naturę hokeja: krążek wpadł do bramki po łyżwie własnego kolegi, Quinntona Byfielda. Symbol nieprzypadkowy. Trójca Kopitar–Panarin–Kempe rzeczywiście błysnęła łącznie zapisali na koncie efektowną bramkę, potwierdzając, że potencjał tej formacji jest autentyczny i naprawdę duży.
Wchodząc na przerwę po drugiej tercji z prowadzeniem 2:1, Kings mieli wszelkie podstawy, by czuć się kontrolerami sytuacji. Tymczasem cztery minuty i 14 sekund trzeciej tercji wystarczyło Vegas, by wywrócić stolik. Colton Sissons, Brandon Saad i Reilly Smith nazwiska, których próżno szukać na olimpijskich podium zdemolowali bramkę rywali i przestawili wynik na 4:2. Pawieł Dorofiejew dorzucił dwa gole, w tym jednego w przewadze, a Iwan Barbaszew domknął sprawę trafieniem do pustej bramki. Ostatecznie 6:4.
The Breadman is COOKING! 🧑🍳
Artemi Panarin now has two assists in his first game with the @LAKings!
📺: @NHL_On_TNT & @StreamOnMax ➡️ https://t.co/4TuyIATi3T pic.twitter.com/0uRezBn8Za
— NHL (@NHL) February 26, 2026
Adin Hill bramkarz, który przez pół sezonu leczył kontuzję i po powrocie zbierał cięgi za chwiejną dyspozycję zatrzymał zaledwie 15 strzałów, ale to wystarczyło. Knights odnieśli trzecie zwycięstwo z rzędu i umocnili się na czele Dywizji Pacyfiku, powiększając przewagę nad Oilers do czterech punktów. Los Angeles zaś dostało pierwszą odpowiedź na pytanie: czy nowy król zdoła zasiąść na tronie? Na razie nie. Choć sezon, jeszcze długi.
Pudło dnia: Na olimpijskim kacu
__________________________________
Aby czytać dalej
Wybierz jedną z opcji abonamentu i ciesz się nieograniczonym dostępem do serwisu. NHL w PL to miejsce naszej pracy. Traktuj nas jak gazetę lub magazyn. Dziennik lub miesięcznik, przy tworzeniu którego działa wiele osób za określone wynagrodzenie.
Możesz nam zaufać! Współpracujemy z uznanymi na polskim rynku markami jak TVP, czy wydawnictwo SQN, a o naszej rzetelności i bezpieczeństwie całego procesu świadczą już setki sprzedanych przez nas abonamentów.
Płatność jest prosta i intuicyjna ale w razie wątpliwości w FAQ zobaczysz jak wygląda proces zakupu. Zapraszamy do działu z darmowymi artykułami gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto w nas zainwestować.
Istnieje możliwość zapłaty zwykłym przelewem bankowym. W tym celu proszę wykonać przelew na konto:
NHL W PL
86291000060000000003362403
W tytule należy podać wybrany abonament i adres e-mail. Jak tylko otrzymamy pieniądze, uaktywnimy konto. Można to przyspieszyć przesyłając nam potwierdzenie przelewu na re******@**lw.pl
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 30 dni | 22 zł |
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 90 dni | 60 zł |
Formularz zamówienia
| Nazwa | Przelew |
|---|---|
| Abonament 180 dni | 108 zł |



