Ocena dnia:

27. dzień sezonu NHL oceniam na solidną piątkę. Przede wszystkim za atmosferę Heritage Classic, wielki powrót Quinna Hughesa do Vancouver i niespodziewaną demolkę Colorado Avalanche w Nashville. Były emocje, historie z podtekstem, piękne obrazki i kilka powodów, żeby przecierać oczy ze zdumienia. Predators rozbili Avalanche 6:2. Ryan O’Reilly uzbierał cztery punkty, Steven Stamkos dwukrotnie trafił do siatki, a Nashville wykorzystało aż cztery przewagi.

Ciekawie było też w Dallas, gdzie Stars pokonali Islanders 6:3, odnosząc piąte zwycięstwo z rzędu. Nowojorczycy trzykrotnie doprowadzali do remisu, ale w trzeciej tercji gospodarze wreszcie odjechali. Jason Robertson strzelił dwa gole, a 19-letni Matthew Schaefer zdobył kolejną bramkę i wyprzedził Bobby’ego Orra na liście najskuteczniejszych nastoletnich obrońców w historii NHL. Przed nim pozostał już tylko Phil Housley.

Nie była to kolejka, którą zapamiętamy z szalonych zwrotów akcji, ale znakomitych historii zdecydowanie nie brakowało.

27 dzień sezonu NHL – ocena – 5

Ocena:

Wyniki:

Blackhawks – Panthers 2:3
Stars – Islanders 6:3
Jets – Canadiens 1:2
Predators – Avalanche 6:2
Canucks – Wild 2:4

Noc z 26 na 27 października

00:00 – Rangers – Kings
01:30 – Flames – Maple Leafs
02:30 – Oilers – Red Wings

Polak dnia: Lewandowski nie przyniósł szczęścia Blackhawks

Chicago Blackhawks ogłosili „Best Day Ever”, zaprosili Roberta Lewandowskiego, dorzucili do wpisu ogień i piłkę, a potem przegrali z Florida Panthers 2:3. No pięknie. Najlepszy dzień w historii, tylko wynik jak zwykle z działu reklamacji. Gdybym był kibicem Jastrzębi, poprosiłbym organizatorów o nieco skromniejsze hasła.

„Lewy”, piłkarz Chicago Fire, pojawił się w United Center z Anną i córkami. Uśmiechy, rodzinne zdjęcia, machanie do kamery, wielka sympatia trybun. I bardzo dobrze. Lubię takie obrazki, bo NHL potrafi sprzedać sport jako rodzinne święto bez dorabiania do wszystkiego sztucznej dramaturgii. Najbliżej polskiego wątku w NHL w tym sezonie – musimy się z tym też pogodzić 🙂

Początek nawet się zgadzał ze scenariuszem. Ryan Greene trafił w trzeciej minucie, zdobywając pierwszą bramkę w sezonie. Później Connor Bedard zgubił krążek, Sandis Vilmanis wyrównał, Matthew Tkachuk dołożył swoje. Roman Kancerow odpowiedział po podaniach Bedarda i Patricka Kane’a. Było 2:2, do końca daleko, można było jeszcze uratować piękne popołudnie.

Ale kiedy drużyna dostaje siedem przewag i nie wykorzystuje żadnej, nie ma prawa zwalać wszystkiego na pecha. Siedem! Z 59 prób oddania strzału ledwie 21 dotarło do bramkarza, a 21 poszło obok. Ryan Donato miał tyle okazji, że zdążył połamać cztery kije. Ja rozumiem frustrację, lecz to już nie brak szczęścia, tylko brak konkretów. Lars Eller dobił gospodarzy na nieco ponad dwie minuty przed syreną, wykorzystując fatalny moment na zmianę formacji.

Jeszcze Radko Gudas przypomniał o swoim kontrowersyjnym stylu. Teuvo

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.